Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 745 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Chciał i dał środki

niedziela, 06 maja 2012 17:10

 

Łuk. 7:30, BW: "Natomiast faryzeusze i uczeni w zakonie wzgardzili postanowieniem [gr. "bule"*] Bożym o nich samych, bo nie dali się przez niego ochrzcić."

Widać tu, że Bóg nie tylko 1) chciał zbawienia faryzeuszy ("wzgardzili postanowieniem Bożym o nich samych"), ale też, że 2) dał im środki prowadzące do zbawienia. Pierwszym środkiem był chrzest Janowy - chrzest upamiętania względem mającego się objawić Mesjasza (Dz. 19:4).

Nauka kalwińska jest nie do pogodzenia z tym fragmentem Pisma, ponieważ wynika z niej, że jeśli ktoś nie zostaje zbawiony, to dlatego, że 1) Bóg nie chciał jego zbawienia i 2) nie udzielił mu środków do zbawienia.

* "bule" - rada, zamysł, zamiar, plan; postanowienie

Kilka przykładów użycia słowa "bule":

"...który sprawuje wszystko według zamysłu ["bule"] swojej woli" (Ef. 1:11, TBS)

"[Jezusa] ...wydanego zgodnie z powziętym postanowieniem ["bule"] Boga" (Dz. 2:22-23, UBG)

"...Bóg, chcąc dobitniej okazać dziedzicom obietnicy niezmienność swojego postanowienia ["bule"], poręczył ją przysięgą" (Hebr. 6:17, UBG)

 



Komentarz do 7 rozdziału Listu do Rzymian

środa, 11 kwietnia 2012 1:03

 

W poprzednich rozdziałach apostoł wykazał, że przez wiarę w Jezusa każdy człowiek może dostąpić usprawiedliwienia, a tym samym uwolnienia od władzy grzechu i śmierci. Uwolnienie od władzy grzechu - co to znaczy? To znaczy, że stało się możliwe, że "grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście mieli mu być posłuszni w jego pożądliwościach" (Rz. 6:12, UBG). Innymi słowy, człowiek narodzony na nowo posiada zdolność poskramiania grzesznych skłonności, czyli to on panuje nad grzechem, a nie grzech nad nim. Uwolnienie od władzy grzechu pociąga za sobą skutek w postaci uwolnienia od prawa Mojżeszowego. Dlaczego? Dlatego, że prawo Mojżeszowe przeznaczone było dla ludzi nieodrodzonych (a więc pozostających pod władzą grzechu), podczas gdy dla odrodzonych Bóg przewidział nowe Prawo - Chrystusowe. Dlatego Paweł napisał: "Prawo było naszym pedagogiem do Chrystusa, abyśmy z wiary byli usprawiedliwieni. Lecz gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod pedagogiem" (Gal 3:24-25). Jaki bowiem konkretnie był cel prawa Mojżeszowego? "A prawo wkroczyło po to, aby obfitował grzech" (Rz. 5:20, podobnie w Rz. 7:5); "...aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności" (Rz. 7:13, BW). Autor wczesnochrześcijańskiego Listu do Diogneta napisał:

"Przedtem [przed usprawiedliwieniem w Chrystusie - J.] trzeba nam było doświadczyć, że sami przez się nie jesteśmy godni życia, byśmy teraz tym jaśniej uświadamiali sobie, że o własnych siłach nie potrafimy wejść do królestwa Bożego, i tym lepiej zdawali sobie obecnie sprawę, iż tylko moc Boska zdolna jest do niego nas wprowadzić." (rozdz. 8)

Paweł wyraził tę samą myśl w Rz. 7:8-25. Człowiek, jako uczestnik Starego Przymierza, przegrywał z żądzami. Właśnie dzięki prawu Mojżeszowemu rozumiał swą grzeszność - oto rola tegoż prawa. Nie chciał ulegać pożądliwościom, ale nie miał dość siły, by się grzechowi opierać. A zatem był pod władzą grzechu. Miał wprawdzie dobrą wolę, ale brakowało mu mocy, by to chcenie należycie realizować. Zdesperowany pytał, kto go wyzwoli z tego stanu. Odpowiedź brzmi: Chrystus. To Chrystus usprawiedliwia oraz daje wierzącym zdolność do poskramiania w sobie grzechu (tj. złych skłonności) i wydawania dobrych owoców. W ten sposób Zbawiciel usuwa władzę grzechu. Wraz z władzą grzechu kończy się rola prawa Mojżeszowego, danego ze względu na władzę grzechu do czasu obalenia tej władzy przez odrodzenie.

Przykazania Mojżeszowe były przeznaczone dla starego stworzenia, dla ludzi będących pod władzą grzechu. Dla nowego stworzenia przewidziano natomiast Prawo Chrystusowe. Problem polegał na tym, że niektórzy wierzący chcieli wrócić pod panowanie prawa Mojżeszowego. Aby stawić temu czoło, apostoł Paweł posłużył się w rozdziale 7 przykładem małżeństwa.

Rz. 7:1-7, UBG
(1)  Czyż nie wiecie, bracia (bo mówię do znających prawo), że prawo panuje nad człowiekiem, dopóki on żyje?

"...nad człowiekiem..." - tzn. nad "żoną" i "mężem".

Prawo Mojżeszowe zostało dane ze względu na władzę grzechu nad człowiekiem, zaś Prawo Chrystusowe ze względu na kres tej władzy. Ponieważ prawo Mojżeszowe zostało dane ze względu na władzę grzechu, czyli "męża", dlatego Paweł określa niżej to prawo jako "prawo męża".

(2)  Zamężna kobieta bowiem, dopóki mąż żyje, jest z nim związana prawem, a jeśli mąż umrze, zostaje uwolniona od prawa męża.

Dopóki żyje "mąż", tj. władza grzechu, konieczne jest, by człowiek ("żona") podlegał "prawu męża", tzn. prawu Mojżeszowemu, które było dostosowane do związku słabego człowieka z władającym nim grzechem.

"...a jeśli mąż umrze, zostaje uwolniona od prawa męża" - gdy "żona" rodzi się na nowo i otrzymuje przez Jezusa oczyszczenie i zdolność do pobożnego życia (2 Ptr 1:3), wtedy "mąż" (władza grzechu) umiera. A jeśli umiera "mąż", to i prawo dane ze względu na tego "męża" przestaje obowiązywać. Tym samym "żona" "zostaje uwolniona od prawa męża" (staje się dla prawa Mojżeszowego jak umarła, dlatego w wierszu 4 Paweł stwierdza: "zostaliście uśmierceni dla prawa").

Póki jednak "żona" nie narodziła się na nowo, jej związek z władczym grzechem musiał być regulowany "prawem męża", tj. prawem Mojżeszowym.

(3)  Tak więc, dopóki mąż żyje, będzie nazywana cudzołożnicą, jeśli zostanie żoną innego mężczyzny. Jeśli jednak jej mąż umrze, jest wolna od tego prawa, tak że nie będzie cudzołożnicą, choćby została żoną innego mężczyzny.

Tak jak żona nie może poślubić innego mężczyzny dopóki żyje jej mąż, tak człowiek nie może poślubić Chrystusa, dopóki włada nim grzech ("mąż") - a włada każdym, o ile nie narodzi się na nowo. Jeśli jednak władza grzechu umrze w odrodzeniu, człowiek zostaje od prawa Mojżeszowego uwolniony (bo ono dane było tylko dla ludzi nieodrodzonych, niezdolnych opierać się grzechowi, 1 Tym. 1:9-10, w celu uświadomienia im ich grzesznego stanu: "aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności", Rz. 7:13).

(4)  Tak i wy, moi bracia, zostaliście uśmierceni dla prawa przez ciało Chrystusa, abyście należeli do innego, to znaczy tego, który został wskrzeszony z martwych, abyśmy przynosili Bogu owoc.

"...zostaliście uśmierceni dla prawa przez ciało Chrystusa" - tzn. dzięki ofierze ciała Chrystusa nastąpiło wasze nowe narodzenie, które jest zarazem waszą śmiercią dla "męża", tzn. władzy grzechu (6:2), a tym samym waszą śmiercią dla prawa Mojżeszowego (danego ze względu na władzę grzechu do czasu obalenia tej władzy).

"...abyście należeli do innego... ...abyśmy przynosili Bogu owoc" - teraz macie nowego "Męża", więc podlegacie Prawu tego nowego "Męża", mianowicie Prawu Chrystusa (Mat. 28:20; 1 Kor. 9:21). W oparciu o Prawo Chrystusa, a nie o stary zakon (np. obrzezanie, sabaty), trzeba przynosić Bogu owoc.

(5)  Gdy bowiem byliśmy w ciele, namiętności grzechów, które się wzniecały przez prawo, okazywały swą moc w naszych członkach, aby przynosić śmierci owoc.

"Gdy bowiem byliśmy w ciele" - tzn. gdy byliśmy w niewoli grzechu (Rz. 7:14). A więc wtedy, kiedy władał nami poprzedni "mąż" (zanim narodziliśmy się na nowo). Być w ciele to w rozumieniu Pawła być we władzy grzechu mieszkającego w ciele. To znaczy nie móc uśmiercać grzesznych namiętności i żądz (por. Gal. 5:24). Chrześcijanin nie jest już "w ciele", ponieważ otrzymał moc umartwiania "członków" (Kol. 3:5). Nie jest "w ciele", to znaczy nie jest w mocy złych skłonności chcących folgować ciału, nie rządzą nim "członki" wymienione przez Pawła w Kol. 3:5. Przeciwnie, człowiek odrodzony jest władcą swego ciała (1 Kor. 9:27). Może być posłuszny Bogu, może nie ulegać żądzom, którym ulegał zanim poznał Chrystusa (1 Ptr 1:14). Dlatego Paweł mógł napisać: "Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, żebyście mieli mu być posłuszni" (Rz. 6:12). A zatem w stanie odrodzenia królowanie grzechu się skończyło. Władza grzesznych namiętności i żądz upadła. Zły "mąż" umarł.

Paweł często posługiwał się skrótami myślowymi. Grzeszne żądze nazywał czasem po prostu ciałem lub grzechem. Słowa Pawła przekręcano, przez co powstała zwodnicza nauka, według której ciało chrześcijanina jest złe, nieczyste, niezdolne do działań podobających się Bogu. Tak jakby Ewangelia nie nauczała, że ciało chrześcijanina jest obmyte wodą czystą, poświęcone i jest świątynią Ducha Świętego. Przez przekłamywanie Pawłowej nauki stworzono pretekst pozwalający gasić duchowe życie. Skoro rzekomo ciało chrześcijanina jest nieczyste i niezdolne do podobania się Bogu, to każda myśl odrodzonego może być oskarżona o cielesność. W ten sposób myśli i uczynki, które rodzi w człowieku Słowo i które podsuwa Duch Święty, mogą być gaszone jako cielesne, grzeszne. Tak odbiera się odrodzonemu człowiekowi możliwość osobistej odpowiedzi na Boże przykazania, możliwość podobania się Bogu. Skutkiem tej fałszywej nauki jest zamrożenie duchowej aktywności, zaniechanie działań, których wymaga Pan. To oznacza duchową śmierć. 
 
To, że w ciele wierzącego są grzeszne skłonności (które Paweł skrótowo nazywa grzechem) nie czyni tego ciała grzesznym, o ile wierzący stale te złe skłonności poskramia. Z pomocą Słowa i Ducha może to robić. "Jako że jego Boska moc obdarzyła nas wszystkim, co potrzebne do życia i pobożności... ...abyście..." uniknęli zepsucia, które wskutek pożądliwości jest na świecie (2 Ptr 1:3-4).


"...namiętności grzechów, które się wzniecały przez prawo..." - prawo Mojżeszowe ostrzegało przed wieloma różnymi formami przestępstwa, ale nieuniknionym skutkiem ubocznym tej dobrej informacji było też pobudzanie czającego się w ludziach grzechu, owego władczego "męża". W ten sposób prawo zdawało się wspierać władzę "męża", choć w rzeczywistości oskarżało tę władzę i prowadziło do jej obalenia przez Chrystusa.

(6)  Lecz teraz zostaliśmy uwolnieni od prawa, gdy umarliśmy dla tego, w czym byliśmy trzymani, abyśmy służyli Bogu w nowości ducha, a nie w starości litery.

"...zostaliśmy uwolnieni od prawa, gdy umarliśmy dla tego, w czym byliśmy trzymani..." - tzn. zostaliśmy uwolnieni od prawa Mojżeszowego, gdy umarliśmy dla władzy grzechu (por. Rz. 6:2; 6:18). Skoro w nowym narodzeniu umarł i "mąż" (władza grzechu), i "żona" w sensie starego "ja", to regulowanie ich związku przez prawo Mojżeszowe stało się zbędne. Sensem i celem tego prawa było uświadomienie człowiekowi ("żonie"), jak bardzo zły jest grzech i jego władza ("mąż"), jak opłakane są jej skutki i jak bardzo człowiek potrzebuje łaski w Odkupicielu. Zatem rola tego prawa wygasa, gdy w człowieku jaśnieje już Chrystus. Skoro Chrystus obalił władzę grzechu w człowieku, to jego dalsza podległość prawu Mojżeszowemu z punktu widzenia Boga nie ma sensu. Nadane zostaje nowe Prawo, dostosowane do związku odnowionej "niewiasty" z lepszym "Mężem".

Określenie "prawo męża" (w. 2) oraz stwierdzenie o namiętnościach grzechów wzniecanych przez prawo (w. 5) mogły zostać przez niektórych odczytane niewłaściwie. Paweł wcale nie miał na myśli, że prawo wspierało grzech, a więc że samo było grzechem. Apostoł postanowił wyjaśnić to w kolejnych wierszach.

(7)  Cóż więc powiemy? Że prawo jest grzechem? Nie daj Boże! Przeciwnie, nie poznałem grzechu jak tylko przez prawo, bo i o pożądliwości nie wiedziałbym, gdyby prawo nie mówiło: Nie będziesz pożądał.

Wyjaśnianie, że prawo pełniło dobrą rolę kontynuuje Paweł do wiersza 16. Dalej, w wierszach 17-23, apostoł uznał za konieczne wyjaśnić, czym jest prawo grzechu, dla odróżnienia go od wspomnianego wcześniej "prawa męża" (prawa Mojżeszowego). Czym innym jest bowiem "prawo męża", czyli prawo dane z powodu grzechu, a czym innym jest prawo grzechu w sensie istnienia w człowieku złych skłonności walczących z prawem umysłu (7:23).

Do czasu nowego narodzenia sytuacja człowieka była taka, że jego pouczony przez prawo Mojżeszowe umysł zmagał się bezskutecznie z prawem grzechu w ciele (7:25b). Teraz jednak, gdy jest się w Chrystusie, prawo grzechu i śmierci zostaje pokonane, gdyż nie walczy już z prawem Mojżeszowym w upadłym człowieku, ale z Prawem Ducha Chrystusowego (który naucza, uzdalnia i umacnia) w człowieku odrodzonym (8:1-4; 7:25a).

Streszczając przekaz rozdziału 7: prawo Mojżeszowe było dane ze względu na władzę grzechu w człowieku i dlatego miało obowiązywać tylko do czasu obalenia tej władzy. Dokonał tego Jezus, dlatego pod Nowym Przymierzem ludzie są wolni od starego prawa, podlegają zaś Prawu nowego "Męża", Chrystusa.

 



"Niech ubogi brat chlubi się ze swojego wywyższenia"

sobota, 31 marca 2012 22:10

 

Jak. 1:9-10, UBG
(9)  Niech ubogi brat chlubi się ze swojego wywyższenia;
(10)  A bogaty ze swego poniżenia, bo przeminie jak kwiat trawy.

Niech ubogi brat chlubi się z wywyższenia swego, tzn. z tego, że z łaski Bożej stał się częścią Ciała Chrystusa, gdzie ubogich się szanuje i zrównuje z bogatymi. Bogaty natomiast niech się chlubi ze swego poniżenia, tzn. z tego, że w Ciele Chrystusa jest traktowany na równi z ubogimi. Gdyby bogaty nie poniżył się w ten sposób, że stał się chrześcijaninem, przepadłby, bo każdy nieponiżony (nienawrócony) bogacz "przeminie jak kwiat trawy".

Porównaj:

Ps. 113:7-8, BT
(7)  Podnosi nędzarza z prochu, a dźwiga z gnoju ubogiego,
(8)  by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu

 



Usypianie miłością

poniedziałek, 26 marca 2012 11:45

 

Philip Yancy, o którym wiem tylko tyle, że jest autorem książek o tematyce chrześcijańskiej, napisał: „Nie możemy nic zrobić, żeby Bóg kochał nas bardziej, nie możemy też zrobić nic, by kochał nas mniej”.

Pan Jezus nie wydał może tylu książek co Yancy, ale powiada:

"Trwajcie w mojej miłości. Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej" (Jana 15:9-10; por. 14:21.23)

Juda:

"Zachowajcie samych siebie w miłości Boga" (Jud. 1:21)

Do czego zachęcają tu słowa Pana Jezusa? Czy nie do tego, do czego zNIEchęcają zacytowane słowa Philipa Yancy?

 


 


Powołani i zarazem przeznaczeni

poniedziałek, 19 marca 2012 14:33

 

Rz. 8:28-30, UBG
(28)  A wiemy, że wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga, to jest tych, którzy są powołani według postanowienia Boga.
(29)  Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi.
(30)  Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił.

Apostoł Paweł pokazuje tu elementy Bożego działania:

uprzednie poznanie -> przeznaczenie -> powołanie -> usprawiedliwienie -> uwielbienie

Widać, że kolejne elementy wynikają z poprzednich. Przeznaczenie nie nastąpiłoby, gdyby nie uprzednie poznanie. Powołanie nie nastąpiłoby bez wcześniejszego przeznaczenia. Usprawiedliwienie nie nastąpiłoby bez powołania, a uwielbienie bez usprawiedliwienia. Każdy uwielbiony musiał zostać wpierw usprawiedliwiony. Każdy usprawiedliwiony musiał zostać wpierw powołany. Każdy powołany musiał zostać wpierw przeznaczony. Jest to fakt kluczowy: każdy powołany jest też przeznaczony. Oto, co z tego wynika: skoro każdy powołany jest przeznaczony, to znaczy, że utracie powołania towarzyszy utrata przeznaczenia. A ponieważ Pismo przestrzega powołanych, że mogą znieważyć Ducha łaski i stać się łupem Bożego ognia (Hebr. 10:26.27.29), znaczy to, że można być przeznaczonym, a następnie zatraconym. List do Hebrajczyków skierowany jest do powołanych (3:1). I zarazem przeznaczonych.

Problemem wielu wierzących jest to, że nie rozumieją, w jakim sensie Kościół jest przeznaczony.

 



Obliczyć koszty

niedziela, 11 marca 2012 17:23

 

Łuk. 14:28 (UBG) - Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, najpierw nie usiądzie i nie obliczy wydatków, czy mu wystarczy na ukończenie?

Słowa te rozumiem tak: zanim człowiek podejmie decyzję o przystąpieniu do Królestwa Bożego powinien najpierw rozważyć, czy gotów jest oddać na rzecz Królestwa to, czego Królestwo wymaga. A czego wymaga? To trudne, ale:

Łuk. 14:26-27
(26)  Jeśli ktoś przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, a nawet swego życia, nie może być moim uczniem.
(27)  Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za mną, nie może być moim uczniem.

Wersety te stanowią bezpośredni kontekst paraboli o wieży i wskazują na jej sens. Jeśli rodzina staje na przeszkodzie służenia Chrystusowi, chrześcijanin musi "mieć ją w nienawiści" (hiperbola), to znaczy musi zachować wierność Jezusowi kosztem rodziny. Nie musi tu chodzić o rodzinę niewierzącą jedynie. Gdy na rzymskich arenach umierali męczennicy, często mieli wybór: zaprzyj się wiary a zachowasz życie. Wielu z nich miało żony i dzieci. Wybór wierności Chrystusowi pociągał za sobą nie tylko ofiarę własną, ale też np. wdowieństwo i sieroctwo wierzących najbliższych, ich ból i ciężką doczesność. Pan naucza, że dla Królestwa trzeba być już na starcie gotowym na wszelkie koszty:

Łuk. 14:33 - Tak i każdy z was, kto nie wyrzeknie się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Ale niektórzy dają Panu odpór: nie muszę wyrzekać się wszystkiego, bo zbawiony jestem z łaski, za darmo. Chrystus naucza, że nie mogą być uczniami bez wyrzeczeń, oni - że mogą, bo łaska. Zamiast przyjąć jednoznaczne słowa Chrystusa, wolą żyć w przekonaniu, że apostoł Paweł przeczy swemu Panu. Cytują Pawła przeciw Chrystusowi. Przez dwie czy trzy błędnie rozumiane wypowiedzi Pawła eliminują ogrom nakazów tego samego Pawła i zarazem przykazania Chrystusa, które zapisał między innymi Łukasz - uczeń Pawła. Unieważniają Pismo przy pomocy Pisma. Próba wyjaśnienia im myśli Pawłowej kończy się na ogół niepowodzeniem. Problem leży w ich chceniu, które opowiada się za tym, co łechce ich uszy. Wolą wierzyć w to, że trwanie łaski jest wolne od jakichkolwiek Bożych warunków. 

W ten sposób staje się jasne, że nikogo nie należy wprowadzać do Kościoła podstępem, jakimiś marketingowymi obietnicami wspaniałej doczesności w przyziemnym sensie. Przeciwnie, ludziom trzeba od początku podawać pełną Ewangelię, tak by mogli obliczyć koszty budowy "wieży" i podjąć świadomą decyzję. Okrawanie Ewangelii dla marketingu sprawia, że wielu wierzących chce realizować jedynie egoistyczne potrzeby, nie rozumiejąc, że priorytetem jest sprawa Boża, dobro Królestwa Chrystusowego. Tacy ludzie są jak ktoś, kto chce zbudować wieżę za drobne. Sądzi, że to możliwe, co czyni go pożałowania godnym. Zanim zrozumie powagę sytuacji, zanim się rozczaruje, wyrządzi Kościołowi wiele szkód. Co nie dziwi, skoro znalazł się w nim przez wprowadzenie w błąd.

 



"Bo na obraz Boży uczynił człowieka"

niedziela, 04 marca 2012 13:36


(...) jest zwolennikiem legalizacji aborcji, także w zaawansowanej ciąży. Jako utylitarysta nie znajduje w przerwaniu ciąży krzywdy, która miałaby zostać wyrządzona płodowi, z uwagi na niski poziom samoświadomości płodu oraz innych cech etycznie istotnych.

„Moja sugestia jest więc taka, żeby nadać życiu płodu nie większą wartość niż życiu zwierzęcia niebędącego człowiekiem o podobnym stopniu racjonalności, samoświadomości, świadomości, zdolności do odczuwania itd." (...)

Nie uznaje również narodzin za przyczynę istotnych zmian w statusie moralnym płodu (...), zaproponował wprowadzenie "okresu przejściowego", np. czterotygodniowego, "po którym dopiero dziecko nabywałoby pełnię praw"[4]. W swojej książce ujmuje to tak:

„W przypadku aborcji jednak zakładamy, że ludzie najbardziej dotknięci -- przyszli rodzice czy przynajmniej matka -- chcieli jej dokonać. Toteż zabijanie niemowląt może być zrównane z aborcją tylko wtedy, gdy ci najbliżsi dziecku nie chcą, żeby żyło." (...)

(...) jest zwolennikiem legalizacji eutanazji dobrowolnej, tj. dokonywanej na życzenie osoby zabijanej. (...)

Trzecią grupą w jego podziale jest tzw. eutanazja adobrowolna, czyli dotycząca istot niebędących w stanie zrozumieć wyboru między życiem i śmiercią (zaliczają się do niej m.in. nieuleczalnie chore czy znacznie upośledzone niemowlęta oraz ci, którzy z racji wypadków, chorób czy starczego wieku stale utracili możliwość rozumienia kwestii, o którą chodzi, a wcześniej nie zastrzegli sobie, jak chcieliby, aby z nimi postępowano w takich okolicznościach).

Jeśli idzie o niemowlęta (również zdrowe),(...) jest zdania, że nie stosują się tutaj argumenty, które nie pozwalają nam zabijać osób dorosłych. Sama przynależność do gatunku Homo sapiens czy hipotetyczna możliwość rozwoju nie są znaczące etycznie, liczy się stan aktualny i wyznaczniki takie jak racjonalność, samoświadomość itd. (...)

(...) twierdzi, że kontakty seksualne ludzi ze zwierzętami nie muszą być dla nich krzywdzące, a czasami mogą być wręcz obustronnie satysfakcjonujące. Zauważa, że wbrew obowiązującemu tabu zoofilia nie jest czymś niezwykłym i miała miejsce w historii ludzkości praktycznie od zawsze[9].

O kim mowa? Patologia? Margines społeczny?

Peter Singer (ur. 6 lipca 1946 w Melbourne) – australijski etyk, profesor University Center for Human Values, Princeton University. Wykładał m.in. w Oxfordzie, Nowym Jorku, University of Colorado, University of California i Monash University. (...) dopuszcza aborcję, zabijanie silnie upośledzonych niemowląt i eutanazję.(...)

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Singer

Nie dziwi więc niedawne wystąpienie Alberto Giubilina, filozofa z Uniwersytetu w Mediolanie oraz etyka o nazwisku Francesca Minerva z Uniwersytetu w Melbourne. Są oni autorami artykułu "After-birth abortion: why should the baby live?", który ukazał się na stronie internetowej magazynu "Journal of Medical Ethics". Piszą tak: "skoro zarówno nienarodzone dziecko, jak i noworodek nie mają moralnego statusu osoby i w konsekwencji z punktu widzenia moralnego są nieistotne, wobec tego dopuszczalna jest tzw. aborcja po ich urodzeniu we wszystkich przypadkach, gdy aborcja jest dopuszczalna, nawet wtedy jeśli noworodek jest całkowicie zdrowy". Oraz: "Twierdzimy, że zabicie noworodka może być etycznie dopuszczalne w świetle wszystkich okoliczności, w których aborcja byłaby dopuszczalna. Takie okoliczności obejmowałyby również przypadki, gdy przyszły noworodek potencjalnie mógłby się urodzić, ale dobro rodziny byłoby zagrożone".

http://gosc.pl/doc/1093705.Zabicie

Ci ludzie są po prostu konsekwentni po tym, jak odrzucili Boga. Bo gdyby nie było Boga, nie istniałaby też nadana przez Boga wartość człowieka. W Piśmie czytamy:

"Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka." (1 Moj. 9:6)  

Pytanie: dlaczego nie wolno zabijać ludzi, tym bardziej ludzi nienarodzonych, ułomnych, chorych i starych? Odpowiedź: "bo na obraz Boży uczynił człowieka". Dlatego tak straszną rzeczą jest ateizm.

Patrz też: http://refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl/index.html?id=4347464&title=Czlowiek-osoba

 



List do Hebrajczyków w świetle innych Listów Pawła

niedziela, 26 lutego 2012 23:11

 

Co to znaczy, że apostoł Paweł jest autorem jakiegoś Listu? Nikt na przykład nie wątpi w to, że autorem Listu do Rzymian jest Paweł. A jednak czytamy:

"Pozdrawiam was w Panu ja, Tercjusz, który pisałem ten list." (Rzm 16:22, UBG)

Współpracownicy Pawła, jako świadkowie jego kazań i uczniowie, bardzo dobrze znali jego nauczanie i argumentację. Jako jego sekretarze, mogli zapisywać listy nie tylko w sensie tego, co im apostoł podyktował słowo w słowo, ale też w sensie nieco bardziej ogólnych wskazówek. Paweł mógł na przykład przerwać dyktowanie danego listu i dać zlecenie: A teraz napisz im o tym i owym i podaj przykład ten i ten. Po zakończeniu apostoł zatwierdzał list własnoręcznie: "Pozdrowienie moją, Pawła, ręką; jest ono znakiem w każdym liście; tak piszę." (2 Tes. 3:17).

Autorem Pisma Świętego jest Bóg, a jednak nie oznacza to, że cała treść Pisma jest pisarzom podyktowana słowo w słowo. Owszem, część Pisma tak. Ale natchnienie działa też w taki sposób, że pozwala ludziom przekazywać myśli Boże z zachowaniem ich osobistego wkładu. Głupotą byłoby negować Boże autorstwo Biblii ze względu na różnice w stylu poszczególnych Ksiąg.

Poza tym Paweł mógł świadomie posługiwać się różnymi stylami w odniesieniu do różnych środowisk. Mógł dobierać sekretarzy właśnie pod tym kątem. Na przykład imię Tercjusz (Rz. 16:22) wskazuje na Rzymianina.

Podważanie autorstwa Listów Pawła ze względu na różnice językowe jest niemądre, ale myślę, że świat ogłupia tu chrześcijan świadomie.

A oto List do Hebrajczyków w świetle innych Listów Pawła.

W Hebr. 3 autor ostrzega chrześcijan używając przykładu Izraelitów nieposłusznych po wyjściu z Egiptu. Podobne porównanie mamy w 1 Kor. 10:1-11. Na przykład: "których ciała legły na pustyni" (Hebr. 3:17); "polegli bowiem na pustyni" (1 Kor. 10:5).

W Hebr. 4:12 zestawiono Słowo i miecz. Podobnie w Ef. 6:17.

W Hebr. 5:8 jest mowa o posłuszeństwie Syna Bożego. O posłuszeństwie Chrystusa mówi Paweł w Rz. 5:19 oraz Flp 2:8.

W Hebr. 5:12-14 jest mowa o niemowlęciu, mleku i pokarmie stałym. Tymi samymi trzema elementami posłużył się Paweł w 1 Kor 3:1-2.

Według Hebr. 7:9-10 Lewi złożył Melchizedekowi dziesięcinę w Abrahamie. Lewi "był bowiem jeszcze w lędźwiach swego ojca [Abrahama], gdy Melchizedek wyszedł mu na spotkanie." Według 1 Kor. 15:22 wszyscy umierają w Adamie. W domyśle: wszyscy byli bowiem jeszcze w lędźwiach Adama, gdy ten zgrzeszył i znalazł się pod władzą śmierci.

W Hebr.10:1 użyto sformułowania "cień dóbr przyszłych", zaś w Kol. 2:17 mamy "cień przyszłych".

W Hebr. 10:38 znajduje się cytat: "A sprawiedliwy z wiary żyć będzie". Ten sam fragment cytuje Paweł w Rz. 1:17 oraz Gal. 3:11.

W Hebr. 12:1 autor posługuje się przykładem wyścigu. Ten sam przykład znajduje się w 1 Kor. 9:24 i Flp 3:14.

W Hbr 12:18-24 ukazana jest wyższość niebiańskiego Jeruzalem nad starym Przymierzem. Podobnie w Gal. 4:22-26.

W całym Liście do Hebrajczyków pojawia się tylko jedno imię z tamtych czasów. Dziwnym trafem jest to imię Tymoteusz - "brat Tymoteusz" (Hebr. 13:23). O bracie Tymoteuszu pisze Paweł w 1 Tes. 3:2.

Mnie to wystarczy.

 



Prawda "filozofów"

poniedziałek, 20 lutego 2012 11:10

 

Niektórzy powiadają, że prawda nie istnieje. Inni zamykają im usta pytaniem:

Czy stwierdzenie, że prawda nie istnieje jest prawdą?


 



Pewność wiary i czystego sumienia

poniedziałek, 13 lutego 2012 12:38

 

1 Tym. 1:19-20, TBS
(19)  Mając wiarę i dobre sumienie, które niektórzy odrzucili, stając się rozbitkami w wierze;
(20)  Pomiędzy którymi są Hymeneusz i Aleksander, których oddałem szatanowi, żeby nauczyli się nie bluźnić.
 
Widać tu, że dwaj odstępcy mieli wiarę i dobre sumienie, ale je odrzucili. Nie tak, że niby od początku nie mieli. Mieli, ale odrzucili, pisze Paweł. Jako chrześcijanie byli poza królestwem Szatana, ale teraz - wyłączeni z Kościoła - powrócili do niego. Zatem odpadli od zbawienia, w którym byli.

Dlatego ci, którzy dziś mają wiarę i dobre sumienie, mogą mieć pewność, że dziś mają zbawienie. Ale nie mogą mieć pewności, że będą mieć zbawienie jutro. Mogą mieć jedynie pewność, że jeśli jutro będą mieć wiarę i dobre sumienie, to będą też mieć zbawienie.

To nie Bóg odebrał Hymeneuszowi i Aleksandrowi wiarę i dobre sumienie. On je im podał na tacy Chrystusowego i apostolskiego orędzia. A oni wiarę i dobre sumienie przyjęli, po czym je odrzucili. Kto jest zatem odpowiedzialny za ich los? Według nauki kalwinistów za czyjeś zatracenie odpowiedzialny jest Bóg. Według nauki apostolskiej dana jest człowiekowi wolność woli, chcenia, wyboru, wolność przyjęcia lub odrzucenia Bożego zbawienia. Prawdą jest, że za czyjeś zatracenie odpowiedzialny jest Bóg, ale z wliczoną w to wolnością wyboru człowieka. Bóg jest odpowiedzialny jako Prawodawca i Sędzia, a nie jako sterujący wolą człowieka sprawca. Gdyby Bóg odebrał Hymeneuszowi wiarę i dobre sumienie bez przyczyny leżącej w sercu Hymeneusza, wtedy Bóg byłby przyczyną jego zatracenia. Bóg byłby za to odpowiedzialny w sensie sprawczym, a nie tylko w sensie prawnym i sędziowskim. Jeśli zaś Bóg odebrał Hymeneuszowi zbawienie z powodu złej woli Hymeneusza, wtedy bezpośrednim sprawcą zatracenia jest Hymeneusz, a Bóg jest święty. Gdyby Bóg odebrał  Hymeneuszowi wiarę i dobre sumienie bez przyczyny leżącej w sercu Hymeneusza, byłby to Bóg kalwiński.

Niektórzy mają zwyczaj pytać: "Czy masz pewność zbawienia?" Lepiej by było, gdyby pytali: "Czy masz pewność wiary i dobrego sumienia?"



piątek, 18 maja 2012

O moim bloogu

Przemyślenia związane z chrześcijańską wiarą w kontekście otaczającej nas rzeczywistości.

O mnie

Mam na imię Jakub. Bliżej mam do czterdziestki niż do trzydziestki.
Kiedy zapisuję swoje rozważania na tematy związane z chrześcijańską duchowością i dzielę się nimi, jestem dodatkowo zmotywowany, żeby równać do przedstawionych treści. Do stanu uczniowskiego samozadowolenia jest mi daleko.

jakub_73@poczta.fm

stat4u
refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl