Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 538 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Dobrem jest posłuszeństwo Dobru - cz. II

wtorek, 23 sierpnia 2016 11:19

 

Gdyby Chrystus zwyciężył na krzyżu niedługo po pierwszym grzechu Adama, jeszcze za życia Adama – jak potoczyłoby się życie Adama? Nasz praojciec (wraz z rodziną) przyjąłby Zbawiciela i co dalej? Zostałby usprawiedliwiony, duchowo ożywiony, pojednany z Bogiem – i w tym sensie zbawiony. Nie oznaczałoby to jednak natychmiastowego otrzymania nieśmiertelności ani nawet gwarancji nieśmiertelności. Zbawieni chrześcijanie również nie od razu wchodzą do Raju, bo „to, co siejesz, nie ożyje, jeśli nie obumrze” (1 Kor. 15:36, UBG). Adam musiałby dokończyć swe doczesne życie, w którym kontynuowałby proces nauki posłuszeństwa jako pierwszej zasady dobra. Polegałoby to na tym, że musiałby starać się zwyciężać na próbach, których nie szczędziłby mu Diabeł, jak i nam. W ten sposób Bóg, wykorzystując bunt Diabła, ćwiczy wytrwałość człowieka. „Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli doświadczeni, i będziecie znosić ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia” (Obj. 2:10, UBG). „I będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mego imienia. Kto jednak wytrwa do końca, będzie zbawiony” (Mar. 13:13). „Próba waszej wiary rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jak. 1:3-4). „Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota” (Jak. 1:12). Przez to właśnie musiałby przejść Adam, by móc otrzymać nieśmiertelność. Otrzymałby ją z łaski, a zarazem otrzymałby ją jako ten, który dał się Bogu ukształtować na człowieka wytrwałego w dobru i który w ten sposób został do nieśmiertelności należycie przygotowany.

 

I właśnie tak jest z chrześcijanami. Zostali zbawieni (usprawiedliwieni, duchowo ożywieni, pojednani z Bogiem), aby mogli przejść przez etap nauki, praktyki, życiowych doświadczeń – rozpoczynając od miejsca w którym znalazł się Adam. Rozpoczynamy poza Rajem, aby dzięki ofierze Chrystusa powrócić do Rajskiego Nowego Jeruzalem. Na warunkach posłuszeństwa, jak było na początku. Nasz praojciec w Raju nie miał jeszcze nieśmiertelności. Gdyby już wtedy śmierć została wrzucona do jeziora ognia (Obj. 20:14), Adam nie mógłby umrzeć. Praojciec miał jedynie warunkowe życie, gdzie warunkiem było posłuszeństwo woli Bożej. Podobnie my, chrześcijanie. Mamy z łaski Bożej warunkowe zbawienie w sensie duchowego ożywienia, które uzależnione jest od tego, czy pozwolimy się Bogu kształtować na obraz i podobieństwo Jezusa Chrystusa (Kol. 3:10). Czy pozwolimy Bogu kształtować w nas wytrwałość, która prowadzi do „dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków”. Aby mieć trwały dostęp do drzewa życia, czyli nieśmiertelność w Chrystusie, musimy żyć tak, by poznanie szło w parze z posłuszeństwem Dobru. W przeciwnym razie podzielimy los Adama, tyle że bezpowrotnie. Powtórzmy słowa Jakuba:

 

Jak. 1:12, UBG

(12) Błogosławiony człowiek, który znosi próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia, którą obiecał Pan tym, którzy go miłują.

 

Nie wolno poznawać dobra i zła przez uleganie pokusom, bo nieposłuszeństwo już jest złem, a więc wyborem zła. Dobro i zło trzeba poznawać przez posłuszeństwo. Już w czasach Pawła istnieli ludzie, którzy chcieli poznawać dobro i zło przez nieposłuszeństwo, bo uważali, że łaska może obfitować tylko wtedy, gdy człowiek grzeszy (Rz. 3:8; 6:1-2). Również i dziś słyszy się absurd, że gdy człowiek poskramia swe żądze, to zastępuje łaskę swoimi ludzkimi staraniami, a to ponoć niewiara i grzech. „Ich potępienie jest sprawiedliwe” – odpowiada na to Paweł i naucza, by poskramiać żądze ciała (Kol. 3:5; 1 Kor. 9:25.27). Bóg chce, by ludzie poznawali dobro i zło przez posłuszeństwo. Posłuszeństwo Dobru skutkuje dobrem, szczęściem, pokojem Wspólnoty, która ma odziedziczyć nieśmiertelność. Kto nie chce być posłuszny Dobru, nie może być częścią tej Wspólnoty. Zrozumienie roli posłuszeństwa Dobru jest pierwszym stopniem wtajemniczenia w poznaniu dobra i zła. Posłuszeństwo Dobru, tzn. Stwórcy, wymaga walki z pokusami, by żadnego bezprawia nie czynić. Bezustanna walka sprawia, że wierzący robi postępy. Pokusą Adama był Wąż, zwiedziona Ewa i rodząca się w Adamie zła chęć. Należało umartwić tę chęć przez modlitwę i czyn wobec niej przeciwny. Jezus zaleca wyłupienie oka, to znaczy odcięcie łączności z obiektem pokusy (Mat. 5:28-29). Duch Święty daje moc, by człowiek był w stanie tego odcięcia dokonać. Jednak Duch Święty nie narusza wolności woli, dlatego tylu ludzi trwa w grzechu. W wypadku Adama należało zawsze odwracać wzrok od zakazanego drzewa i jego owocu. Należało zgromić Ewę, a Wężowi powiedzieć: „Idź precz Szatanie” (Łuk. 4:8). Oto właściwy początek poznania dobra i zła. Oto droga prawdy i nieśmiertelności w Jezusie Chrystusie, Nowym Przymierzu. Gdy w ten sposób poznaje się dobro i zło, umacnia się w wierzących wytrwałość, stają się duchowo dojrzali i mogą otrzymać trwały dostęp do drzewa życia – nieśmiertelność. Adam i Ewa są przykładem, aby uczyć się na błędach.

 

Chrześcijanie są bardzo zaawansowani na drodze poznania, ale nadal obowiązuje ich zasada posłuszeństwa, ponieważ ona jest wieczna i uniwersalna (obowiązuje również aniołów). Gdyby Adam okazał posłuszeństwo przykazaniu i otrzymałby prawo spożycia owocu poznania, nadal musiałby zachowywać posłuszeństwo. Większe poznanie nie zwalnia z tego wymogu. Jeśli chrześcijanie będą lekceważyć posłuszeństwo, nie otrzymają nieśmiertelności. Utracą stan duchowego ożywienia, które zostało dane im z łaski właśnie po to, by kontynuowali drogę do wieczności od tego miejsca, w którym znaleźli się nasi prarodzice. Posłuszeństwo czemu? Nauce Jezusa. Jej istotą jest miłość, dobro. Przykład:

 

Łuk. 6:35-38, UBG

(35) Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego. On bowiem jest dobry dla niewdzięcznych i złych. (...)

(38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i przelewającą się dadzą w wasze zanadrze. Jaką bowiem miarą mierzycie, taką będzie wam odmierzone.

 

1 Ptr 3:10-12, UBG

(10) Kto bowiem chce miłować życie i oglądać dni dobre, niech powstrzyma język od zła, a usta od podstępnej mowy.

(11) Niech odwróci się od zła i czyni dobro, niech szuka pokoju i dąży do niego.

(12) Oczy Pana bowiem zwrócone są na sprawiedliwych, a jego uszy ku ich prośbom, lecz oblicze Pana przeciwko tym, którzy źle czynią.

 

3 Jana 1:11, UBG

(11) Kto czyni dobrze, jest z Boga, kto zaś czyni źle, nie widział Boga

 

Poznawanie jest procesem wychowywania. Jeśli dziecko poznaje rzeczywistość na zasadzie braku ograniczeń, tak że robi co chce, to uczyni wiele złego. Jeśli w ten sposób poznaje świat, to wyrośnie z niego człowiek zepsuty, niezdolny do panowania nad swymi żądzami, niezdolny do samoograniczania się. Wyrośnie w grzechu, zatem będzie ukształtowany do życia w grzechu. Brak samoograniczania oznacza deptanie przestrzeni wolności innych. Oznacza ekspansję i spory. Agresor osiągnie samozadowolenie, bo ma co chciał, ale kosztem drugiego. Szczęście jednego jest nieszczęściem drugiego. Oznacza to brak szczęścia Ludzkości. Szczęście Wspólnoty jest możliwe tylko wtedy, gdy nikt nie jest krzywdzony. Krzywda wynika z niechęci do samoograniczania. Dlatego Bóg nie może dać nieśmiertelności w Raju (Nowym Jeruzalem) ludziom, którzy nie chcą się samoograniczać (poskramiać złych żądz, by czynić dobrze). Jezus dał przykład samoograniczania i dał Kościowi zdolność w Duchu Świętym do umartwiania w sobie złych żądz. Dlatego wymaga od swoich uczniów naśladowania Go (J. 13:14-15). Wymaga naśladowania, bo nie odebrał ludziom wolności woli. Dlatego ze zdolności tej korzystają tylko ci odrodzeni, którzy tego chcą. Tylko ci odrodzeni zachowują nową naturę i tylko oni otrzymają nieśmiertelność w Raju:

 

Obj. 2:26, UBG

(26) Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami.

 

Obj. 3:4-5, UBG

(4) Lecz masz kilka osób w Sardes, które nie splamiły swoich szat. Będą chodzić ze mną w białych szatach, bo są godni.

(5) Kto zwycięży, będzie ubrany w białe szaty i nie wymażę jego imienia z księgi życia (...)

 

Jana 5:29, UBG

(29) I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie.

 

Tak mówi Słowo Boże. A oto, czego naucza kalwinizm (podobnie luteranizm) i jego córki:

 

„Prawo moralne, choć stanowi dla odrodzonych obiektywną zasadę życia – umożliwiając im poznanie woli Bożej i pouczając ich o obowiązkach (trzecia funkcja prawa) – nie ma mocy skazać ich na potępienie, gdyż należąca się im kara za każde wykroczenie tego prawa została zapłacona na mocy przymierza łaski przez Chrystusa, który umarł w ich miejsce (doktryna odkupienia jako zastępczego potępienia). Toteż wierzący, choć są wezwani do posłuszeństwa prawu i sumiennego przestrzegania przykazań, są równocześnie uwolnieni od przekleństwa potępienia, jakie prawo nakłada na tych, którzy je łamią, a także od jego bezwzględnej surowości.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_i_Ewangelia)

 

Innymi słowy: powinieneś być posłuszny, ale nie musisz, bo na pewno nie umrzesz. Zbawienia nie można utracić.

 

„Autorytet” Dave Hunt napisał:

 

„Ponieważ oczywiste jest, że nasze uczynki nie odegrały żadnej roli we względzie zapracowania na łaskę, nie możemy też uczynić nic, aby już na nią „nie zasługiwać” i utracić ją. Nasze czyny decydują o przyszłej nagrodzie lub karze - lecz nie o zbawieniu (...). Skoro zbawienia od kary za naruszenie Bożych praw nie można wysłużyć sobie przez do­bre uczynki, nie można go również utracić przez złe. Nasze uczynki nie od­grywają żadnej roli ani w uzyskiwaniu zbawienia, ani w utrzymywaniu go.” (Artykuł "Po ile zbawienie?")

 

Dawniej Wąż przekonywał: jeśli zjesz owoc poznania, to mimo nieposłuszeństwa „na pewno nie umrzecie” (Rdz. 3:4). Dzisiaj przekonuje: jeśli zjesz owoc poznania Chrystusa (uwierzysz), to mimo nieposłuszeństwa na pewno nie umrzesz.

 

Każdy, jak Ewa, stoi dziś przed wyborem: posłuszeństwo (dobro i nieśmiertelność) albo głos Węża (zło i śmierć). Pismo ostrzega:

 

Hebr. 4:6,11; 6:4-8, BW

(4:6) Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego [odpoczynku w Ziemi Obiecanej - J.] wejdą, a ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa [gr. apeitheia] nie weszli

(...)

(4:11) Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł [gr. peto], idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa [gr. apeitheia].

(...)

(6:4) Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego,

(6:5) I zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz, cudownych mocy wieku przyszłego

(6:6) Gdy odpadli [gr. parapeto[w sensie przemyślanego upartego nieposłuszeństwa - kontekst], powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.

(6:7) Albowiem ziemia, która piła deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użytecznie dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga;

(6:8) Lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest bezwartościowa i bliska przekleństwa, a kresem jej spalenie.

 

Adama i jego dzieci można odnowić, bo umarł za nich ostatni Adam – Chrystus. Ale jak odnowić tych, którzy odrodzili się z Chrystusa i rozmyślnie grzeszą? Czy miałby przyjść dla nich drugi Zbawiciel? Skoro odrzucają pierwszego i jedynego Zbawiciela Jezusa (przez nieposłuszeństwo), to żaden Zbawiciel nie mógłby im pomóc. Bóg nie może zrobić nic więcej, aby ich wprowadzić do Raju, bo już zrobił wszystko. Reszta zależy od ich chęci, woli, której Bóg dał nienaruszalną wolność wyboru. Jeśli pozostaną do końca ziemią wydającą ciernie i osty, to „kresem jej spalenie”.

 

Część I

 

 



Dobrem jest posłuszeństwo Dobru - cz. I

wtorek, 23 sierpnia 2016 11:16

 

Zarzut gnostyków

 

Gnostycy to poganie, którzy chcieliby włączyć wypatroszony chrystianizm do swojego systemu. System gnostycki w swych różnych maskach jest oparty na pysze, próżności i chciwości, a także na magii, która pomaga to realizować. Magia polega na obcowaniu z wrogimi Stwórcy duchami w celu osiągnięcia korzyści.

 

Gnostycy zarzucali Stwórcy, że skoro zabronił Adamowi jeść z drzewa poznania, to znaczy, że jest zły. Dobry Bóg nie skąpiłby przecież swemu stworzeniu wiedzy. Wąż nie poskąpił, dlatego to Wąż był dobry. Gnostycy uważali Węża za reprezentanta dobrego bóstwa, które rzekomo jest ponad Stwórcą. Według nich Bóg JHWH jest zaledwie dalszą emanacją tego najwyższego bóstwa pierwotnego. Ponad JHWH istnieją rzekomo wcześniejsze emanacje, eony, które stanowią pleromę (pełnię). Dlatego nie należy być posłusznym JHWH i jego moralnemu Prawu.

 

Te rojenia nie są niczym nowym. Gdy wczytamy się w Stary Testament, zobaczymy, że od pierwszej Księgi trwa walka. Szatan twierdzi: „będziecie jak bogowie” (Rdz. 3:5, LXX). W tych słowach sugeruje, że obok JHWH są inni bogowie. Potem widzimy, że wielu Żydów wyznaje innych bogów. Wprawdzie czczą JHWH, ale obok Niego czczą inne bóstwa (2 Krl 15:35; 18:4). Słowa Węża „będziecie jak bogowie” sprawiają, że dla gnostyków duchowy Chrystus jest kimś różnym i wyższym od JHWH. Szatan chciał przez gnostyków oddzielić Syna od Ojca, tzn. Jezusa Chrystusa od Stwórcy, tak aby chrześcijanie myśleli, że pomiędzy Chrystusem a Stwórcą świata jest nieprzyjaźń. Diabeł chciał też oddzielić ludzi od Stwórcy, tak by chrześcijanie stali się bałwochwalcami. Jak to zrobić? Wymyślić jakieś nieistniejące bóstwo i na nie skierować uwagę ludzi. To jest właśnie bóstwo pierwotne głoszone przez gnostyków.

 

Na czym polega wiara chrześcijańska? Wiara chrześcijańska oparta jest na nauce (w tym przykazaniach) Jezusa i apostołów, a zapisem tej nauki jest Nowy Testament. Zwątpienie w jakąś część tego objawienia czyni Jezusa kłamcą lub ignorantem. Choćby częściowe zwątpienie oznacza odrzucenie wiarygodności Jezusa, a więc niewiarę. Tak było z tymi, którzy nie uwierzyli w słowa o spożywaniu eucharystycznego ciała i krwi (Jana 6:60-66). Tak samo niewiarą (zapieraniem się swej wiary) jest chęć nieposłuszeństwa Jezusowi. A zatem dla chrześcijan punktem odniesienia jest Nowy Testament. Gnostycy postawili kwestię: czyim Chrystus jest Synem – Boga Starego Testamentu (Stwórcy świata) czy jakiegoś wyższego ukrytego bóstwa? Aby na to odpowiedzieć, wystarczy przeanalizowac Nowy Testement pod kątem kwestii: czy Jezus mówi, że jest Synem tego Boga, który objawił się w Starym Testamencie? Odpowiedź brzmi: oczywiście. Przykład: „Mój Ojciec jest tym, który mnie chwali, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem” (Jana 8:54). Inny przykład: „I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem i rozmawiali z Jezusem. (...) I powstał obłok, który ich zacienił, a z obłoku rozległ się głos: Ten jest Syn mój umiłowany, jego słuchajcie” (Mar. 9:4-7). Już jaśniej nie można pokazać, że Ojciec Jezusa to Bóg Mojżesza i Eliasza, czyli Bóg objawiony w Starym Testamencie – Stwórca świata. Wybór jest prosty: albo wierzę w Boże objawienie (Nowy Testament), albo w pogańskie spekulacje, które wyraźnie celowo uderzają w Boże objawienie.

 

Dlaczego gnostykom udawało się przyciągać ludzi? Często dlatego, że ludzie słyszeli imię Chrystusa najpierw od gnostyków. Byli to z reguły ludzie wychowani na mitologii i filozofii greckiej (na której bazowali gnostycy), dlatego łatwo im ulegali. Inne powody to wolność grzeszenia i „cuda” magiczne.

 

Pozostaje jednak kwestia, na którą powoływali się gnostycy: dlaczego Stwórca zabronił Adamowi spożywać z drzewa poznania dobra i zła?

 

Odpowiedź na zarzut gnostyków

 

Stwórca jest osobowym Dobrem, Miłością (Mat. 19:17; 1 J. 4:8). Można się domyślić, że pierwszym elementem poznania, pierwszą nauką Stwórcy dla człowieka było to, że dobrem jest posłuszeństwo. Dobrem jest posłuszeństwo osobowemu Dobru, a złem jest nieposłuszeństwo Dobru. Posłuszeństwo Dobru skutkuje jednością z Dobrem i sprawia, że człowiek staje się z przekonania dobry. Nieposłuszeństwo Dobru oznacza brak jedności z Dobrem i skutkuje złem. Aby to człowiekowi uświadomić, Bóg postawił drzewo i dał przykazanie. Przykazanie było mlekiem poznania dobra i zła, zaś owoc miał być pokarmem stałym. Dlatego przykazanie nie było wymagające. Miało nauczyć Adama, że pierwszą zasadą dobra jest posłuszeństwo Dobru. Oto mleko poznania. Wybór dany Adamowi jest podobny do wyboru danego Izraelitom:

 

Pwt 30:15-16, BW

(15) Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło;

(16) Gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził jego drogami i przestrzegał jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył (...).

 

Widać tu jasno, że dobrem jest posłuszeństwo, a złem nieposłuszeństwo. Kładę przed tobą dobro i zło znaczy: daję ci wybór posłuszeństwa (dobra i życia) i nieposłuszeństwa (zła i śmierci). Przed podobnym wyborem stanął Adam, aby poznać, że pierwszą zasadą dobra jest posłuszeństwo Dobru. Zauważmy: Adam otrzymał mało wymagające prawo, bo był niedoświadczony. Izrael otrzymał bardziej wymagające prawo, bo był bardziej doświadczony przez obcowanie z Bogiem patriarchów i Mojżesza. Kościół otrzymał prawo najbardziej wymagające i docelowe, oparte nie tylko na groźbie kary (jak Adam i Izrael), i to wiecznej (bo przyszedł już Chrystus), ale przede wszystkim na wewnętrznym przekonaniu o słuszności posłuszeństwa Bogu-Dobru. Przyjęcie takiego przekonania jest możliwe dzięki ofierze Jezusa i zrozumieniu Jego nauki. A także dzięki darowi Ducha Jezusa. Owo Prawo Chrystusa dlatego jest najbardziej wymagające, że postuluje, by człowiek był dobry – tak jak Jezus (3 J. 1:11). A ponieważ Bóg daje to Prawo razem z jego zrozumieniem i zdolnoscią w Duchu do poskramiania w sobie złych skłonności, dlatego Paweł rzadko używał słowa Prawo i wolał określać je inaczej, np. łaską. Czynił tak, aby nie zrównywać jakościowo Prawa Chrystusa z prawem Starego Przymierza. Na szczęście w 1 Kor. 9:20-21 złamał tę zasadę, dzięki czemu można łatwo udowodnić istnienie Prawa Chrystusa, które zastąpiło prawo Starego Przymierza. Samo istnienie przykazań nie mogło uczynić Izraelitów dobrymi (doskonałymi w sensie miłości), ale uczyło, że początkiem dobra jest posłuszeństwo Dobru i pobudzało do starań w dobru. Było to przygotowanie na posłuszne przyjęcie Dobra w osobie Pana Jezusa Chrystusa, aby stać się dobrym. Do tej przemiany potrzebna była Jego ziemska służba, Jego przykład i ofiara, a także dar Ducha Parakletosa. Jezus był dobry, mimo że wymagało to wysiłku i poświęcenia. Był dobry nie tylko w sensie przekonania, ale to przekonanie było na tyle silne, by dobro czynić. Taką ludzkość kształtuje Bóg.

 

Ponieważ drzewo było narzędziem poznania, że dobrem jest posłuszeństwo, a złem nieposłuszeństwo, dlatego zostało nazwane drzewem poznania dobra i zła. Można się domyślić, że gdyby Adam był posłuszny w odniesieniu do drzewa, wówczas otrzymałby poznanie przez dobre skutki posłuszeństwa Dobru; dzięki istnieniu drzewa i związanego z nim przykazania Adam zrozumiałby, że fundamentem dobra jest posłuszeństwo Dobru (podobnie jak w miarę dorastania dziecko rozumie, że dobrem jest posłuszeństwo dobremu i mądremu rodzicowi). Dzięki posłuszeństwu Adam otrzymałby prawo spożycia owocu poznania. Podobnie jak Salomon, który „miłował (...) Pana, chodząc w przykazaniach” i dlatego Bóg spełnił jego prośbę: „daj twemu słudze serce rozumne (...), aby rozeznawał między dobrem i złem, 1 Krl 3:3-14).

 

Tak przez drzewo Adam z czasem osiągnąłby pełne poznanie dobra i zła. Skoro jednak wybrał nieposłuszeństwo, dlatego doświadczał skutków zła: wyrzucenie z Raju i odcięcie od drzewa życia, trud, cierpienie i śmierć. W obu wariantach wyboru Adama drzewo stanowiło narzędzie poznania dobra i zła i dlatego tak zostało nazwane.

 

Wszystko co stworzył Bóg było dobre. A więc również drzewo poznania i jego owoc. Dlaczego więc po zjedzeniu dobrego owocu na ludzi spadło zło? Zło nie pochodziło z owocu, tylko z nieposłuszeństwa. Gdy czyn wynika z posłuszeństwa Dobru, jego owoc jest dobry. Gdy wynika z nieposłuszeństwa, jego owoc jest zły. Adam i Ewa zjedli owoc swego nieposłuszeństwa, a więc zła. A zło zabija. Owoc był dobry, ale Wąż zatruł go nieposłuszeństwem. Gdyby Adam wytrwał w posłuszeństwie przez okres próby, Bóg pozwoliłby mu spożywać owoc z drzewa poznania. Wówczas spożyty owoc byłby owocem posłuszeństwa, a więc dobra. A dobro prowadzi do życia. Dlatego drzewo życia było tam, gdzie drzewo poznania, w środku ogrodu. Oto kolejność:

 

posłuszeństwo ->

prawo spożycia z drzewa poznania ->

prawo wiecznego dostępu do drzewa życia.

 

To, czego nie dokonał Adam, dokonał ostatni Adam (1 Kor. 15:22.45). Dlatego w nowym Adamie są wszystkie skarby poznania i nieśmiertelności (Kol. 2:3; 2 Tym. 1:10). On jest zarówno drzewem poznania, jak i drzewem życia. Drzewo wyrastało z ziemi, ale korona sięgała nieba – jak Chrystus (Jana 1:14; 3:31). Drzewo wydawało owoc poznania – jak Chrystus. Drugie drzewo wydawało owoc życia – jak Chrystus.

 

Bóg jest Dobrem, Miłością. Poznanie dobra i zła polega na zrozumieniu nauki Boga, który jest Dobrem. Logosem Boga, jakby drzewem poznania, jest Jezus Chrystus. Tylko nauka Jezusa pozwala rozróżniać między dobrem i złem. Dobrem jest to, co osobowe Dobro uznaje za dobre i to właśnie zostało światu objawione w zapisie Nowego Testamentu. Kto spożywa ten owoc w posłuszeństwie, kto przez ciało i krew Chrystusa przyjmuje od Niego skarby poznania i zgodnie z Dobrem postępuje, ten na końcu doczesnego życia otrzyma na zawsze dostęp do drzewa życia, owoc nieśmiertelności. Póki co, posiada życie wieczne warunkowo, podobnie jak Adam przed grzechem. Dlatego apostoł Paweł napisał: „Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi” (2 Kor. 11:3). Każdy odrodzony jest nowym stworzeniem (Adam też był dopiero co stworzony), ale musi przejść próbę. Dlatego Szatanowi pozwolono działać tak długo.

 

Między chrześcijanami a Adamem jest m.in. taka różnica, że za nas umarł Chrystus. Dlatego nie każdy błąd oznacza dla chrześcijan utratę dostępu do drzewa życia. A jednak takie zagrożenie istnieje. Z jednej strony Jakub napisał: „wszyscy bowiem w wielu sprawach upadamy. Jeśli ktoś nie upada w mowie, jest człowiekiem doskonałym” (Jak. 3:2). Z drugiej strony czytamy: „[Ojciec] każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina” (Jana 15:2). „Może wyda owoc w przyszłości, jeśli zaś nie, wytniesz je” (Łuk. 13:9). „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy” (Hebr. 10:26). „I dałem jej czas, aby pokutowała ze swego nierządu, ale nie pokutowała. (...) A jej dzieci porażę śmiercią. I poznają wszystkie kościoły, że ja jestem tym, który bada nerki i serca. I oddam każdemu z was według waszych uczynków. (...) Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami” (Obj. 2:21-26, UBG). A zatem Bóg daje odrodzonym, którzy potem wrócili do błota, czas na pokutę, ale nie jest to czas nieskończony. A ponadto, dopóki człowiek rozmyślnie poddaje się złym czynom, dopóty nie pozostaje dla niego ofiara krzyża. Nie chodzi tu o błędy, wynikające np. z niesłusznego wybuchu emocji. Jeśli „nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef. 4:26), tzn. jeśli gniew zostaje uśmierzony w tym samym dniu, a słowo nie wyrządziło jakiejś realnej krzywdy, to skrucha sprawia, że Bóg oczyszcza z tego rodzaju potknięć w trakcie każdej modlitwy. Co innego, jeśli ktoś uwierzył, a potem np. zamienia łaskę na rozpustę (Judy 4). Jest to wybór nieposłuszeństwa, przemyślane i zaakceptowane działanie przeciw moralnemu Prawu Stwórcy. Dopóki ktoś tak postępuje, dopóty nie może korzystać z łaski ofiary Pana Jezusa. Jego modlitwy o obmycie z grzechu są daremne, bo nie odciął się od grzechu, tylko w nim trwa. Jeśli w tym stanie zastanie go śmierć (np. zawał, wypadek), będzie za późno. Gdy chrześcijanin trwa w poważnym grzechu typu „porneia”, poparcie dla aborcji (zabijanie), dla udziału chrześcijan w „wojnach sprawiedliwych” itp., to jego wiara nie zostanie poczytana, ponieważ się jej zapiera (por. 1 Tym. 5:8; Tyt. 1:16). On wierzy, ale dla Boga jego wiara jest martwa. Jego modlitwy nie będą wysłuchane, skoro zaparł się wiary. Dopóki nie nawróci się naprawdę, nie może korzystać z ofiary Jezusa: „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy” (Hebr. 10:26).

 

Rz. 6:15-22, UBG

(15) Cóż więc? Będziemy grzeszyć, bo nie jesteśmy pod prawem, ale pod łaską? Nie daj Boże!

(16) Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, komu jesteście posłuszni, tego jesteście sługami: bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości? (...)

(19) Po ludzku mówię, z powodu słabości waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście wasze członki na służbę nieczystości i nieprawości, aby czynić nieprawość, tak teraz oddawajcie wasze członki na służbę sprawiedliwości, abyście byli uświęceni. (...)

(22) Lecz teraz, uwolnieni od grzechu, gdy staliście się sługami Boga, macie swój pożytek ku uświęceniu, a na końcu życie wieczne.

 

Paweł mówi jasno: służcie sprawiedliwości, abyście byli uświęceni (w. 19). To jasne: warunkiem uświęcenia jest sprawiedliwe postępowanie (1 J. 3:7). Dalej Paweł mówi: gdy tak służycie Bogu, efektem jest uświęcenie i nieśmiertelność (w. 22). A zatem od czasów Edenu to się nie zmieniło. Warunkiem nieśmiertelności jest posłuszeństwo Bogu – Dobru.

 

Jana 3:36, TBS

(36) Kto wierzy [gr. pisteuo] w Syna, ma życie wieczne; ale kto jest nieposłuszny [gr. apeitheo] Synowi, nie zobaczy życia, lecz gniew Boży pozostaje nad nim.

 

Jeśli ktoś uważa, że wierzy, a jest nieposłuszny, to czy według tego wiersza otrzyma życie wieczne? (Por. „apeitheo” w 1 Ptr 3:20). Fragment z Jana 3:36 uczy więc, że Bóg poczytuje tylko taką wiarę w Syna, która niesie z sobą staranie w byciu posłusznym. Podobną myśl Jakub wyraził w słowach: „przez uczynki wiara stała się doskonała” (Jak. 2:22), bowiem „wiara bez uczynków jest martwa” (2:26). Dlatego „człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie tylko z wiary” (2:24). Widać jasno, że można mieć wiarę, ale żeby ona usprawiedliwała, trzeba być jej (wierze, tzn. nauce Jezusa, w którą się wierzy) posłusznym w uczynkach.

 

Uwierzyć to dać się przekonać nauce Jezusa (Dz. 28:24), która została zapisana dla nas w Nowym Testamencie (por. J. 20:31; 2 Tym. 3:15-18). Ta wiara (nauka) zachęca do dobrego myślenia, mówienia i czynienia. Jeśli Jezus nakazuje posłuszeństwo, to wierzyć = starać się być posłusznym. Jeśli Jezus naucza, że trzeba dobrze czynić, to wierzyć = starać się dobrze czynić. Kto nie czyni, choć może, ten odrzuca i zabija swą wiarę, bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków”. Bo wiara nie odbiera wolności woli. Wiara mocno poucza i zachęca wolę człowieka, lecz obok wiary odzywają się w ludzkim wnętrzu złe żądze i namiętności, które sprzeciwiają się wierze. Również okoliczności (ludzie, zdarzenia) utrudniają wykonywanie uczynków wiary. Dlatego postępowanie zgodne z wiarą wymaga ujarzmiania swych niższych chęci, wymaga starań, wysiłku i poświęcenia, często przeliczalnego na życie, zdrowie, czas i pieniądz. Kto tego nie rozumie, ten w ogóle nie pojął nauki Nowego Testamentu i trudno uznać go za chrześcijanina. On wierzy, ale nie w prawdę. On wierzy, ale to nie jest zdrowa wiara (Tyt. 1:13). Wierzy w zboczenie od prawdy, które jest w istocie katem wiary (2 Tym. 2:18). Dlatego jest sekciarzem; jego „wiara” będzie przekonywała innych i separowała ich od prawdy i od wyznawców prawdy. Dlatego w zborach jest tak wielkie zamieszanie i podziały. Apostołowie wyłączali sekciarzy ze zborów (np. Hymenajos, 1 Tym. 1:20, por. 2 Tym. 2:17-18). Patrz też: Tyt. 3:10-11; Rz. 16:17; 2 J. 1:9-11. Dlaczego tak wielu starszych nie chce naśladować tu apostołów?

 

Dla apostoła Pawła wierzyć w Bożą naukę znaczyło być jej posłusznym:

 

Rz. 10:16, TBS

(16) Ale nie wszyscy byli posłuszni [gr. hypakuo] Ewangelii, albowiem Izajasz mówi: Panie! Ktouwierzył [gr. pisteuo] temu, co od nas usłyszał?

 

Podobnie List do Hebrajczyków:

 

Hebr. 3:18-19, TBS

(18) Komu natomiast przysiągł, że nie wejdą do Jego odpocznienia, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? [gr. apeitheo]

(19) Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary [gr. apistia].

 

Nie mogli wejść z powodu niewiary (w. 19), to znaczy z powodu takiej „wiary”, której towarzyszyło nieposłuszeństwo (w. 18). Oni wierzyli w Boga, ale bez starań w posłuszeństwie ich wiara okazała się niewiarą. Zabili swą wiarę, zaparli się jej przez nieposłuszenstwo. Pan nakazał im walczyć w celu zdobycia ziemi obiecanej, ale oni szemrali, że lud liczny, miasta obwarowane i obecność olbrzymów. Nie przyjęli do wiadomości Bożych zapewnień, że On sam będzie z nimi. Okazując nieposłuszeństwo, okazali niewiarę. Oto prawdziwe znaczenie słowa niewiara. Jakoś nie pasuje to do tego, jak rozumiana jest niewiara dzisiaj. W odpowiedzi na nieposłuszeństwo Izraela Bóg ogłosił: „Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom”(5 Moj. 1:35). Dopiero wtedy opamiętali się i chcieli walczyć, ale było już za późno: „Wróciwszy płakaliście przed Panem, lecz Pan nie wysłuchał waszego biadania i nie zwrócił na was uwagi (5 Moj. 1:41-45). Ci ludzie przegrali i poumierali na pustyni. Zostali zbawieni od mocy Egiptu, ale nie wykorzystali tego zbawienia, tej darmo danej szansy, by wejść do Kanaanu. Stchórzyli przed trudnościami i tak przez nieposłuszeństwo zaparli się swej wiary, zabili ją (mimo że nadal wierzyli w istnienie Boga). W ten sposób dla Boga stali się niewierzącymi. Wierzyli w Boga, ale ich wiara była dla Niego martwa z powodu nieposłuszenstwa. Podobnie dzisiaj wielu nie chce walczyć z „ciałem”, to znaczy ze złymi skłonnościami, pokusami, które bywają olbrzymami i stoją na przeszkodzie w odziedziczeniu Królestwa Bożego (1 Kor. 9:25-27). Nie chcą podbijać wszelkiej myśli pod posłuszeństwo Chrystusowi, nie chcą zwyciężać zła dobrem, przekonując wrogów przez swoje dobre uczynki, że Bóg jest dobry (Flp 1:27-28; 2 Tym. 2:3-5; Hbr 12:3-4; 1 Ptr 2:11-12; Judy 3-4; Ef. 6:10-17; 2 Kor. 10:3-5; Rz. 12:17-21).

 

Chrześcijanie zmierzają tam, gdzie dotarłby Adam, gdyby trwał w posłuszeństwie:

 

Obj. 2:7, BW

(7) ...Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym.

 

Obj. 20:14, UBG

(14) A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. (...)

 

 

Dokończenie w cz. II:

http://refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl/id,355870248,title,Dobrem-jest-posluszenstwo-Dobru-cz-II,index.html

 



W czym człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga?

czwartek, 18 sierpnia 2016 21:02



I Moj. 1:26-28, BW
(26)   Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.
(27)   I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.
(28)   I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

W czym człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga? Człowiek posiada zdolność nazywania rzeczy (słowo), operowania tymi nazwami w myśleniu, wyciąganiu głębokich wniosków, a także w wyrażaniu ich na zewnątrz w celu komunikacji. Człowiek posiada też wolność, by opowiadać się za jednymi wnioskami i odrzucać inne. Streszczając to: człowiek posiada rozum i wolną wolę. Wolna wola to swoboda myślenia o czym się chce i chcenia (lub nie) tego, o czym się myśli. Jest to swoboda akceptowania lub odrzucania własnych myśli, chęci i uczuć. (Nie należy mylić wolności woli z mocą mówienia, czynienia tego, co się wybrało. Np. wolą niemowy jest mówić, a przecież mówić nie może. To, że nie może, nie przeczy temu, że posiada wolność woli, bo ma wybór: chcieć mówić lub nie chcieć).

Zauważmy, że wszystkie te rzeczy posiadają też aniołowie. Ale jest coś, czego nie posiadają. Słowa o obrazie i podobieństwie Bożym padają w kontekście rozmnażania się i panowania nad ziemią. Bóg może dawać życie. Człowiek jako jego obraz i podobieństwo również może dawać życie. Aniołowie tej zdolności nie mają. Ponadto Bóg ma władzę nad całym stworzeniem. Człowiekowi, jako Jego obrazowi i podobieństwu, powiedziano: "panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi". O aniołach natomiast czytamy: "Czy nie są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia?" (Hebr. 1:14). "Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy." (Hebr. 2:5)

Dlaczego więc nie wolno zabijać ludzi (nawet w "wojnach sprawiedliwych")?

I Moj. 9:6
(6)   Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka.

 



Być sługami i dobroczyńcami

piątek, 22 lipca 2016 11:08

 

Łuk. 22:24-27, UBG
(24)  Wszczął się też między nimi spór o to, kto z nich ma być uważany za największego.
(25)  Lecz on powiedział do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a ci, którzy sprawują nad nimi władzę, nazywani są dobroczyńcami.
(26)  Wy zaś tak nie postępujcie [tzn. nie panujcie jak królowie, tylko służcie, o czym dalej - J.]. Lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jak najmniejszy, a kto jest przełożonym, niech będzie jak ten, kto służy.
(27)  Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi, czy ten, kto służy? Czy nie ten, kto siedzi? Ale ja jestem pośród was jako ten, kto służy.

Pewien znany kaznodzieja wywnioskował z tego fragmentu, że chrześcijanie powinni być sługami dla innych, A NIE ICH DOBROCZYŃCAMI (!). Stwierdził, że gdy stajemy się dla ludzi dobroczyńcami, wtedy zaczynamy ich gromadzić wokół siebie, zamiast wokół Chrystusa. W ten sposób postawił swój wniosek przeciw słowu Chrystusa, który powiedział:

Mat. 5:16, UBG
(16)  Tak niech wasza światłość świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie.

Zwróćmy uwagę: "aby widzieli WASZE DOBRE UCZYNKI i chwalili waszego Ojca". A zatem dobroczynność uczniów jest m.in. po to, aby przyciągać ludzi do Ojca - zdaniem Pana Jezusa. Jak się to ma do słów owego kaznodziei, że gdy stajemy się dla ludzi dobroczyńcami, wtedy zaczynamy ich gromadzić wokół siebie, zamiast wokół Chrystusa? Czy posłuchać kaznodziei i przestać starać się dobrze czynić? Czy posłuchać Jezusa i starać się dobrze czynić, bo to prowadzi ludzi do Ojca? Kto ma rację, Chrystus czy kaznodzieja?

Czy z Łuk. 22:24-27 można wyciągnąć wniosek, że nie należy być dobroczyńcą? Nie można. Z tego fragmentu wynika wniosek przeciwny. Przede wszystkim Pan Jezus odpowiada tu na kwestię, na czym polega prawdziwa wielkość, a nie na kwestię dobroczynności. Aspekt dobroczynności służy tu jedynie podkreśleniu kwestii, na czym polega prawdziwa wielkość. Sens jest taki: skoro królowie panują nad ludźmi (a nie służą im, jak służył Jezus), a mimo to nazywani są dobroczyńcami, to o ileż bardziej dobroczyńcą jest Jezus, który jest Królem, a jednak uniża się i służy. Na tym polega Jego wielkość. Na tym polega wielkość prawdziwa. Jeśli więc uczniowie będą dążyć do takiej wielkości (polegającej na służeniu innym, czynieniu dobrze) to będą prawdziwie wielcy. A zatem wielkość polega na uniżaniu się i służeniu innym, czynieniu im dobrze. Kto służy innym jak Jezus, ten jest naprawdę dobroczyńcą i jest prawdziwie wielki - w przeciwieństwie do ziemskich królów, którzy są nazywani dobroczyńcami, ale nie są nimi we właściwym znaczeniu tego słowa. Stawianie tu przez kaznodzieję czynienia dobrze w opozycji do służenia jest absurdem. Służyć to pomagać, troszczyć się. Jak może to realizować ktoś, kto założył sobie, że nie będzie dobroczyńcą?

Niektóre fragmenty Pisma o dobrych uczynkach:

Łuk. 6:33-38, UBG
(33)  A jeśli dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Przecież i grzesznicy postępują tak samo.
(...)
(35)  Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego.(...)
(38)  Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i przelewającą się dadzą w wasze zanadrze. Jaką bowiem miarą mierzycie, taką będzie wam odmierzone.

Jana 5:28-29, UBG
(28)  Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos;
(29)  I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie.

Obj. 2:19-26, UBG
(19)  Znam twoje uczynki i miłość, i służbę, i wiarę, i twoją cierpliwość i twoje uczynki i wiem, że ostatnich rzeczy jest więcej niż pierwszych.
(...)
(26)  Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami.

2 Kor. 9:8-13, UBG
(8)  A Bóg ma moc udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, obfitowali we wszelki dobry uczynek;
(9)  Jak jest napisane: Rozrzucił, dał ubogim, jego sprawiedliwość trwa na wieki.
(10)  A ten, który daje ziarno siewcy, niech i wam da chleba do jedzenia, i wasze ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości;
(11)  Abyście byli wzbogaceni we wszystko ku wszelkiej hojności, która sprawia, że z naszego powodu składane jest dziękczynienie Bogu.
(12)  Posługiwanie bowiem w tej służbie nie tylko zaspokaja niedostatki świętych, ale też obfituje w liczne dziękczynienia składane Bogu.
(13)  Gdyż przez doświadczenie tej posługi chwalą Boga za to, że jesteście posłuszni wyznawanej przez siebie ewangelii Chrystusa i hojni w udzielaniu im i wszystkim innym;

Gal. 6:9-10, UBG
(9)  A w czynieniu dobra nie bądźmy znużeni, bo w swoim czasie żąć będziemy, jeśli nie ustaniemy.
(10)  Dlatego więc, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza domownikom wiary.

Ef. 4:28, UBG
(28)  Kto kradł, niech więcej nie kradnie, ale raczej niech pracuje, czyniąc własnymi rękami to, co jest dobre, aby miał z czego udzielać potrzebującemu.

Ef. 6:8, UBG
(8)  Wiedząc, że każdy, kto uczyni coś dobrego, to też otrzyma od Pana, czy niewolnik, czy wolny.

Kol. 1:10, UBG
(10)  Abyście postępowali w sposób godny Pana, by podobać mu się we wszystkim, w każdym dobrym uczynku wydając owoc i wzrastając w poznawaniu Boga;

2 Tes. 3:13-14, UBG
(13)  Wy zaś, bracia, nie bądźcie znużeni w czynieniu dobra.
(14)  Jeśli ktoś nie posłucha naszych słów zawartych w tym liście, to zwróćcie na niego uwagę i nie przestawajcie z nim, aby się zawstydził.

1 Tym. 5:8-10, UBG
(8)  A jeśli ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego.
(9)  Do wdów niech będzie zaliczona taka, która nie ma mniej niż sześćdziesiąt lat, była żoną jednego męża;
(10)  Znana z dobrych uczynków, jeśli wychowała dzieci, jeśli udzielała gościny, jeśli obmywała nogi świętym, jeśli wspomagała utrapionych, jeśli wykonywała każdy dobry uczynek.

1 Tym. 6:17-19, UBG
(17)  Bogaczom tego świata nakazuj, aby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu żywym, który nam wszystkiego obficie udziela, abyśmy z tego korzystali.
(18)  Niech innym dobrze czynią, bogacą się w dobre uczynki, chętnie dają i dzielą się z innymi;
(19)  Gromadząc sobie skarby jako dobry fundament na przyszłość, aby otrzymać życie wieczne.

Tyt. 2:7-14, UBG
(7)  We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków.
(...)
(14)  Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.

 



Ceremonia otwarcia tunelu Gottharda

sobota, 09 lipca 2016 17:45

 

1 czerwca 2016 r. odbyła się w Szwajcarii ceremonia otwarcia najdłuższego na świecie tunelu - tunelu Gottharda. Obecnych było kilku przywódców europejskich i wiele osobistości. Na oczach świata, już bez krępacji, rozegrały się takie oto sceny:

https://youtu.be/GEgFd7ONRAM




Bóg sprawia chcenie i wykonanie

sobota, 25 czerwca 2016 8:53

 

W II Liście do Koryntian, w rozdziale ósmym Paweł pisze o zbiórce na rzecz ubogich w Jerozolimie. Apostoł motywuje do tego Koryntian na kilka sposobów. Po pierwsze, daje im za przykład zbory macedońskie, które mimo że ubogie, okazały się hojne (8:1-5). Po drugie, apeluje, by Koryntianie przez ofiarność udowodnili szczerość swej miłości (8:8.24). Po trzecie, podaje przykład Chrystusa, który będąc bogatym, stał się ubogim, żeby ubogacić innych (8:9). Czyli pozbawił się czegoś, by inni zyskali. Po czwarte, Paweł motywuje ich wprost: "jest to pożyteczne dla was" (8:10). I teraz rzecz kluczowa: te cztery elementy motywujące Paweł wymienia w kontekście posiadania dobrej chęci. Ale zarazem pisze, że to za mało:

2 Kor. 8:10-11, UBG
(10)  A w tej sprawie daję wam swoją radę, gdyż jest to pożyteczne dla was, którzy nie tylko zaczęliście to robić, ale już ubiegłego roku wykazaliście CHĘĆ [gr. telo].
(11)  Teraz więc to, co zaczęliście robić, dokończcie, aby tak, jak była gotowość w CHĘCIACH [gr. telo], tak też aby było wykonanie z tego, co macie.

Paweł zachęca zbór koryncki, by nie poprzestawali na dobrej chęci i rozpoczęciu, ale żeby to "dzieło łaski" dokończyli. Określeń "dzieło łaski", "łaska Boża" Paweł użył w 8:1,6. Widać tu dobrze, jak apostoł rozumiał to określenie i podobne. Z jednej strony pisze, że jest to dzieło łaski, ale z drugiej usilnie motywuje do tego ludzi. A zatem przyczyną tego dzieła jest wprawdzie łaska Boża, ale nie w takim sensie, że człowiek jest wolny od moralnego obowiązku działania i od odpowiedzialności przed Bogiem za zaniechania. Jest to dzieło łaski, ale nie w takim sensie, że łaska działa bez udziału woli i wysiłku człowieka.

Mamy tu to samo greckie słowo, które występuje w Flp 2:13: "telo".

Flp 2:13, UBG
(13)  Bóg bowiem sprawia w was i CHĘĆ [telo], i wykonanie według jego upodobania.

Zarówno w II Kor. 8:10-11, jak i w Flp 2:13 słowo "telo" występuje w bezokoliczniku, w cz. teraźniejszym, stronie czynnej: "telein". Koryntianie mają chęć ("telein") i nawet rozpoczęli to dzieło, ale Paweł motywuje ich do jego dokończenia, wykonania: "to, co zaczęliście robić, dokończcie"; "jak była gotowość w chęciach, tak też aby było wykonanie".

Pytanie: dlaczego Koryntianie nie odpowiedzieli Pawłowi, że ten niepotrzebnie ich motywuje, bo przecież to "Bóg sprawia w was i chęć ["telo"], i wykonanie według upodobania" (Flp 2:13). Dlaczego nie odpowiedzieli Pawłowi, że ten próbuje swoimi ludzkimi działaniami zastąpić Boga w sprawowaniu w nich wykonania. Dlaczego nie odpowiedzieli, że jeśli Bóg będzie chciał, to sam sprawi w nich wykonanie, bez Pawłowego namawiania i bez ich starań; a jeśli wykonania nie będzie, to widocznie Bóg nie chciał tego w nich wykonać - tak odpowiedziałoby Pawłowi wielu dzisiejszych tak zwanych chrześcijan.

Ten sam Paweł, który napisał, że "Bóg sprawia w was i chęć, i wykonanie", dwoi się i troi, by zachęcić Koryntian do dawania jałmużny (czyli ogólnie: do dobrych uczynków). Dlaczego Paweł ich motywuje, skoro to Bóg sprawia wykonanie? Trzeba więc zapytać:

Bóg sprawia chcenie - ale w jakim sensie?
Bóg sprawia wykonanie - w jakim sensie?

Czy w takim sensie, że dobrowolność człowieka zostaje wykluczona?
Czy w takim sensie, że samozaparcie człowieka, jego starania, wysiłki i wyrzeczenia zostają wykluczone? Powyższy przykład pokazuje, że nie to miał na myśli Paweł, gdy pisał w Flp 2:13, że Bóg sprawia chcenie i wykonanie.

 

 



Powściągliwość

wtorek, 07 czerwca 2016 22:46

 

Dz. 24:25, UBG
(25)  A gdy on rozprawiał o sprawiedliwości, powściągliwości [gr. egkrateia] i przyszłym sądzie, Feliks przestraszył się i powiedział: Teraz już odejdź. Kiedy znajdę czas, każę cię zawołać.

O czym mówił Paweł? O sprawiedliwości, powściągliwości i przyszłym sądzie. Mamy tu dwa etapy zbawienia i sąd:

1) sprawiedliwość - w sensie Chrystusowego usprawiedliwienia, przejścia ze stanu nieodrodzenia do stanu odrodzenia (I etap zbawienia).

2) powściągliwość - czyli powściąganie złych żądz w myślach, słowach i czynach - na tym m.in. polegać ma życie chrześcijańskie (II etap zbawienia)

3) sąd - Bóg oceni, kto został usprawiedliony i powściągał się i tym da nieśmiertelność; pozostałych zatraci (dlatego Feliks przestraszył się)

Użyte w Dz. 24:25 słowo "egkrateia" (powściągliwość) pochodzi od przymiotnika "egkrates". Trzonem przymiotnika "egkrates" jest słowo "kratos" (siła, moc, potęga, władza, panowanie). Najbardziej chyba dosłowne tłumaczenie przymiotnika "egkrates" to: opanowany, panujący nad sobą. A zatem rzeczownik "egkrateia" to opanowanie, panowanie nad sobą.

Występowanie rzeczownika "egkrateia" wraz z kontekstem:

Gal. 5:22-24, UBG
(22)  Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara;
(23)  Łagodność, POWŚCIĄGLIWOŚĆ. Przeciwko takim nie ma prawa.
(24)  A ci, którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali swoje ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami.

2 Ptr 1:4-11, UBG
(4)  Przez to zostały nam dane bardzo wielkie i cenne obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami Boskiej natury, uniknąwszy zepsucia, które wskutek pożądliwości jest na świecie.
(5)  Dlatego też, dokładając wszelkich starań, dodajcie do waszej wiary cnotę, do cnoty poznanie;
(6)  Do poznania POWŚCIĄGLIWOŚĆ, do POWŚCIĄGLIWOŚCI cierpliwość, do cierpliwości pobożność;
(7)  Do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość.
(8)  Gdy bowiem będą one w was, i to w obfitości, to nie uczynią was bezczynnymi ani bezowocnymi w poznawaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa.
(9)  Kto zaś ich nie ma, jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony ze swoich dawnych grzechów.
(10)  Dlatego, bracia, tym bardziej starajcie się umocnić wasze powołanie i wybranie. To bowiem czyniąc, nigdy się nie potkniecie.
(11)  W ten sposób hojnie będzie wam dane wejście do wiecznego królestwa naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Występowanie przymiotnika "egkrates":

Tyt. 1:7-10, UBG
(7)  Biskup bowiem, jako szafarz Boży, ma być nienaganny, niesamowolny, nieskory do gniewu, nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, niegoniący za brudnym zyskiem;
(8)  Lecz gościnny, miłujący dobro, roztropny, sprawiedliwy, święty, POWŚCIĄGLIWY;
(9)  Trzymający się wiernego słowa, zgodnego z nauką, aby też mógł przez zdrową naukę napominać i przekonywać tych, którzy się sprzeciwiają.
(10)  Jest bowiem wielu niekarnych, oddających się czczej gadaninie i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych.

Występowanie czasownika "egkrateuomai":

1 Kor. 7:9, UBG
(9)  Lecz jeśli nie mogą SIĘ WSTRZYMAĆ, niech wstąpią w stan małżeński. Lepiej jest bowiem wstąpić w stan małżeński, niż płonąć.

1 Kor. 9:25-27, UBG
(25)  Każdy, kto staje do zapasów, POWŚCIĄGA SIĘ we wszystkim. Oni, aby zdobyć koronę zniszczalną, my zaś niezniszczalną.
(26)  Ja więc tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę, nie jakbym uderzał w powietrze.
(27)  Lecz poskramiam swoje ciało i biorę w niewolę, abym przypadkiem, głosząc innym, sam nie został odrzucony.

A zatem dla Pawła powściągać się (w. 25) to inaczej mówiąc poskramiać swoje ciało i brać je w niewolę (w. 27) - ciało, tzn. złe skłonności w ciele (Rz. 7:23-24), odziedziczone po Adamie i przodkach. Oto, jaka jest rola chrześcijanina w walce z grzechem, tzn. z grzesznymi pożądliwościami. Z wiersza 27 jasno wynika, że takie poskramianie jest warunkiem zachowania zbawienia.

Jest jeszcze rzeczownik "akrasia" (nieopanowanie, niepowściągliwość):

Mat. 23:25-27, UBG
(25)  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo oczyszczacie kubek i misę z zewnątrz, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i NIEPOWŚCIĄGLIWOŚCI.
(26)  Ślepy faryzeuszu, oczyść najpierw wnętrze kubka i misy, aby i to, co jest na zewnątrz, było czyste.
(27)  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wydają się piękne, ale wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości.

Oraz przymiotnik "akrates" (nieopanowany, niepowściągliwy):

2 Tym. 3:1-5, UBG
(1)  A to wiedz, że w ostatecznych dniach nastaną trudne czasy.
(2)  Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, bezbożni;
(3)  Bez naturalnej miłości, niedotrzymujący słowa, oszczercy, NIEPOWŚCIĄGLIWI, okrutni, niemiłujący dobrych;
(4)  Zdrajcy, porywczy, nadęci, miłujący bardziej rozkosze niż Boga;
(5)  Przybierający pozór pobożności, ale wyrzekający się jej mocy. Takich ludzi unikaj.

Takich ludzi, takich "chrześcijan" należy unikać - poucza tu apostoł Paweł (w. 5). Ale jak ich rozpoznać? Najłatwiej po tym, jakie mają przekonanie, w co wierzą. Jeśli wyznają naukę, która oferuje Raj Boży nie warunkując tego koniecznością ujarzmiania w sobie powyższych cech, to nie potrzeba żadnych dodatkowych świadectw. Od razu wiadomo, z kim ma się do czynienia.

Już pierwsza Księga Pisma Świętego objawia, jakie jest Boże zamierzenie:
 
„...u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.” (1 Moj. 4:6-7)

Kain nie chciał się powściągać. Był jak ci wyżej. O takich ludziach pisze także Piotr:

2 Ptr 2:20-21, TBS
(20)  Jeżeli bowiem uciekli od brudów tego świata przez pełniejsze poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, i znowu się w nie uwikłali, dając im się zwyciężyć, to dla nich ostatni stan stał się gorszy, niż pierwszy.
(21)  Albowiem lepiej byłoby dla nich, nie poznać pełniej drogi sprawiedliwości, niż gdy poznając ją pełniej, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania.

Piotr zarzuca im, że ponownie uwikłali się w brudy świata, dali im się zwyciężyć, bo odwrócili się od przykazań Nowego Przymierza. Czyli dobrowolnie, z premedytacją poddali się grzechowi. Jak według Piotra powinni byli żyć? Jak powinni żyć chrześcijanie?

1 Ptr 1:14-15, UBG
(14)  Jak posłuszne dzieci nie ulegajcie pożądliwościom, jakie władały wami wcześniej, w czasie waszej nieświadomości;
(15)  Lecz jak ten, który was powołał, jest święty, tak i wy bądźcie świętymi we wszelkim waszym postępowaniu;

Widać tu jednoznacznie, że w rozumieniu Piotra stan świętości w postępowaniu (w. 15) wynika z NIE ulegania złym pożądliwościom (w. 14), z powstrzymywania się od żądz, które "walczą przeciwko duszy":

1 Ptr 2:11, UBG
(11)  Umiłowani, proszę was, abyście jak obcy i goście powstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy.

Czyli jeśli w danym dniu ktoś nie uległ złej żądzy, to znaczy, że w tym dniu zachował czystość duszy. Na tym polega chrześcijańska świętość, uświęcanie się, jak też pisze Paweł:

1 Tes. 4:3-5, UBG
(3)  Taka jest bowiem wola Boga, wasze uświęcenie, żebyście powstrzymywali się od nierządu;
(4)  Aby każdy z was umiał utrzymać swoje naczynie w świętości i poszanowaniu;
(5)  Nie w namiętności żądzy jak poganie, którzy nie znają Boga;

 

 



Komentarz do Rzym. 3

niedziela, 29 maja 2016 2:44

 

Żydzi w czasach Pawła uważali się za lepszych od nie-Żydów, za sprawiedliwych w oczach Boga, podczas gdy tamtych uznawali za niesprawiedliwych. Mniemali tak w oparciu o fakt, że są obrzezani, znają prawo Mojżeszowe i są pod łaską z powodu pochodzenia od Abrahama, Izaaka i Jakuba. Poznawanie tego prawa uważali za drogę zbawienia (Jana 5:39a) i to mniemanie sprawiało, że odkupienie przez krew Jezusa wydawało im się zbędne (Jana 5:39b-40). Żydzi uważali się słusznie za naród wywyższony. Paweł chce im wykazać, że owszem, zostali wywyższeni (dano im słowa Boże) i obrzezanie pełniło ważną rolę, ale to nie zwalnia ich z odpowiedzialności za grzechy. Celem apostoła jest w kolejnym rozdziale dalsze wykazanie im, że nie tylko poganie są pod grzechem, ale również oni, Żydzi, są niesprawiedliwi (mimo posiadania prawa) i tak jak poganie potrzebują usprawiedliwienia - nie przez obrzezanie i stare prawo, tylko przez wiarę w odkupienie przez krew Jezusa, przez Nowe Przymierze jako jedyną i niezależną od Starego Przymierza drogę zbawienia.

Rz. 3:1-31, UBG
(1)  Na czym więc polega wyższość Żyda? Albo jaki jest pożytek z obrzezania?
(2)  Wielki pod każdym względem. Przede wszystkim ten, że im zostały powierzone słowa Boże.
(3)  Cóż bowiem, jeśli niektórzy nie uwierzyli? Czyż ich niewiara zniweczy wiarę Boga?
(4)  Nie daj Boże! Przeciwnie, niech Bóg będzie prawdziwy, a każdy człowiek – kłamcą, jak jest napisane: Abyś okazał się sprawiedliwy w swoich słowach i żebyś zwyciężył, gdy będziesz sądzony.

Jaki jest pożytek z obrzezania? Żydzi uważali, że fizyczne obrzezanie jest niezbędne do pojednania z Bogiem. Paweł obalił to mniemanie już w 2:25-29. Mniemali, że obrzezanie jest początkiem procesu zbawienia, które osiąga się przez poznawanie prawa Mojżeszowego i starania w jego przestrzeganiu. Rozumieli jednak, że są grzesznikami, dlatego wierzyli też w łaskę Bożą dla Izraela okazywaną przez wzgląd na ojców. Dlatego nie uważali, że są pod klątwą grzechu. Z tego powodu myśleli, że odkupienie i Nowe Przymierze jest zbędne. Paweł musiał więc wykazać, że są pod grzechem, że bez wiary w Jezusa nie mają łaski i potrzebują odkupienia tak jak wszystkie narody. Owszem, obrzezanie miało swój pożytek w związku z powierzeniem Żydom słów Bożych, ale nie zmienia to faktu, że odrzucając odkupienie Jezusowe, pozostają oni w stanie niesprawiedliwości przed Bogiem.

(5)  Jeśli więc nasza [tj. Żydów jako narodu - J.] niesprawiedliwość uwydatnia sprawiedliwość Boga, cóż powiemy? Czyż niesprawiedliwy jest Bóg, który okazuje gniew? (Mówię po ludzku) ["Mówię po ludzku", tzn. przedstawiam punkt widzenia Żydów, z którymi polemizuję - J.].
(6)  Nie daj Boże! Jak wtedy Bóg mógłby sądzić świat?
(7)  Jeśli bowiem prawda Boża przez moje kłamstwo obfitowała ku jego chwale, czemuż jeszcze i ja jestem sądzony jako grzesznik? [Paweł nadal "mówi po ludzku", to znaczy ukazuje, jak błędnie rozumują ci ludzie - J.]
(8)  Dlaczego więc nie mówić (jak nas szkalują i jak niektórzy twierdzą, że mówimy): Będziemy robić złe rzeczy, aby przyszły dobre? Ich potępienie jest sprawiedliwe.
(9)  Cóż więc? Czy [my, Żydzi - J.] przewyższamy ich [pogan - J.]? Żadną miarą! Ponieważ przedtem dowiedliśmy, że zarówno Żydzi, jak i Grecy, wszyscy są pod grzechem;

W wierszach 3:1-9 Paweł wykazuje, że jeśli chodzi o sprawiedliwość, to Żydzi nie przewyższają Greków, czyli nie-Żydów. Wiersz 9 potwierdza, że powyższe wywody miały wyprowadzić Żydów z tego błędu wyższości. Nie tylko poganie, ale również Żydzi są pod przekleństwem grzechu i wszyscy na równych zasadach w celu usprawiedliwienia potrzebują odkupienia w Jezusie. Wprawdzie Żydzi dostąpili wielkiego przywileju, gdyż to im Bóg powierzył słowa Boże (w. 2), i wprawdzie Żydzi przez swą niesprawiedliwość uwydatnili (niechcący) sprawiedliwość Boga (w. 5a), ale nie zwalnia ich to z odpowiedzialności i sądu za tę niesprawiedliwość (5-8). A zatem przed Bogiem Żydzi nie przewyższają Greków - obie grupy są pod grzechem (w. 9).

Odnośnie wiersza 8:

Niewierzący Żydzi nie chcieli pogodzić się z kresem Starego Przymierza i ustanowieniem Nowego, z kresem prawa Mojżeszowego i ustanowieniem Prawa Chrystusowego. Stosowali więc taktykę oczerniania nauki Pawła, jakoby głosił on moralne bezprawie. I argumentowali tak: skoro prawo Mojżeszowe było dane w celu wykazania ludziom grzeszności, aby łaska w Duchu Świętym obfitowała (jak nauczał Paweł), a nie jako ostateczne narzędzie zbawienia (jak mniemali owi Żydzi), to czyńmy bezprawie, aby ta łaska bardziej obfitowała. Niektórzy tę fałszywą argumentację przyjęli (adresaci Listu Jakuba, sekty gnostyckie). Tymczasem Paweł nie głosił bezprawia, tylko wiarę w naukę Jezusa, która jest nowym Prawem. Nie twierdził, że łaska będzie większa, gdy człowiek będzie grzeszył z premedytacją po jej przyjęciu (Rz. 6:1-2; 6:15). Twierdził jedynie, że prawo Mojżeszowe miało wykazać grzech, ale nie było w stanie uczynić nikogo doskonałym w miłości (Hbr 7:19; 9:9; 13:21). Było ono jedynie pedagogiem prowadzącym do łaski w Jezusie Chrystusie (Gal. 3:23-25). I dopiero ta łaska, skuteczna przez wiarę (Rz. 3:25) działającą przez miłość (Gal. 5:6), daje w Duchu Chrystusa zdolność (Rz. 8:2,4,13; Flp 1:19) do zachowywania nakazów tej łaski (Tyt. 2:11-12). Dekalog był drogowskazem do miłości, a nie samą miłością w sercach ludzkich, co było celem Boga. Gdy w Duchu Chrystusa miłość została wylana na chrześcijan (Rz. 5:5; 2 Tym. 1:7), odtąd Dekalog zawiera się w nowozakonnych przykazaniach miłości (Rz. 13:8-10; Gal. 5:6), dlatego Paweł nie głosił bezprawia.

(10)  Jak jest napisane: Nie ma sprawiedliwego, ani jednego;
(...)
(19)  A wiemy, że wszystko, co mówi prawo, mówi do tych, którzy są pod prawem, aby wszystkie usta zostały zamknięte i aby cały świat podlegał karaniu Boga.
(20)  Dlatego z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało w jego oczach, gdyż przez prawo jest poznanie grzechu.
(21)  Lecz teraz bez prawa została objawiona sprawiedliwość Boga, poświadczona przez prawo i proroków.
(22)  Jest to sprawiedliwość Boga przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy.
(23)  Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga;
(24)  A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie.
(25)  Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew, aby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie, w swojej cierpliwości, przedtem popełnionych grzechów;
(26)  Aby okazać swoją sprawiedliwość w obecnym czasie po to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, kto wierzy w Jezusa.

Paweł pisze to wszystko, żeby wskazać na rzecz kluczową: "Lecz teraz BEZ PRAWA [starotestamentowego] została objawiona sprawiedliwość Boga, poświadczona przez prawo i proroków. Jest to sprawiedliwość Boga przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy" (w. 21-22). To znaczy: usprawiedliwienie w Jezusie Chrystusie stało się dostępne dla wszystkich NIEZALEŻNIE OD PRAWA MOJŻESZOWEGO. Przeciwnicy Pawła spośród Żydów uważali, że aby nie-Żyd stał się usprawiedliwiony, tzn. czysty i pojednany z Bogiem, musi wpierw obrzezać się i obmyć rytualnie. Potem, aby zachowywać społeczność z Bogiem, konieczne jest staranie w przestrzeganiu przykazań Mojżesza - mniemali (święta, sabaty, koszerność). Uważali więc, że zbawienie osiąga się przez konwersję na judaizm Starego Przymierza, stanie się żydem. Cały wywód Pawła ma na celu zaprzeczenie temu i wykazanie, że prawo Mojżeszowe i przynależność do religii żydowskiej nie jest bramą do pełnego usprawiedliwienia (Dz. 13:39), bo tego usprawiedliwenia potrzebują również Żydzi. Sam Chrystus jest bramą. Jest przez prawo Mojżeszowe poświadczony jako niezależny od tego prawa (w. 21; por. Dz. 3:22-23). On sam jest Prawem (Dz. 3:22-23), Jego nauka jest Prawem Nowego Przymierza (Hbr 12:24-25). Kto jest Jemu posłuszny, jest posłuszny Duchowi Świętemu (2 Kor. 3:6-7; 1 Kor. 2:13), a więc właściwemu Prawu Bożemu i niczego więcej nie potrzebuje, by podobać się Bogu. Chrześcijanie podlegają Prawu Chrystusa, nie zaś tym przykazaniom Mojżesza, których Jezus nie ujął w Prawie Nowego Przymierza (Mat. 28:20; 1 Kor. 9:21).

(27)  Gdzież więc jest powód do chluby? Został wykluczony. Przez jakie prawo? Uczynków? Nie, przez prawo wiary.

Wiara w naukę Jezusa jest aktualnym Prawem Bożym. Kto uwierzył w naukę i przykazania Jezusa, ten jest winien tej wierze posłuszeństwo. Z tego będzie sądzony. Skoro zaś przestrzeganie prawa Mojżeszowego nie jest już warunkiem posiadania społeczności z Bogiem, a usprawiedliwienie Chrystusowe jest konieczne zarówno dla Żydów jak i pogan, to nie istnieje powód do chlubienia się swą sprawiedliwością z obrzezania i innych starozakonnych przepisów. "Gdzież więc jest powód do chluby? Został wykluczony". Wszyscy, zarówno Żydzi, jak i Grecy, są za darmo (w. 23-26) usprawiedliwieni (w sensie powrotu do Boga z Adamowego wygnania i z niewoli grzechu) na podstawie przyjęcia nauki Jezusa i uznania jej za Prawo, a nie za to, że są obrzezani i przestrzegają sabatów. Starotestamentowy powód do chluby został wykluczony przez Prawo nowotestamentowej wiary. To wiara w Jezusowe odkupienie i nauczanie jest jedynym warunkiem otrzymania pełnego, nieosiągalnego wcześniej usprawiedliwienia (Dz. 13:39). Służyć Bogu to okazywać posłuszeństwo tej wierze (Dz. 6:7, BG), tj. postępować według Ducha (8:4), który naucza przez apostołów (1 Kor. 2:13). Zapisem tej nauki Ducha jest Nowy Testament (Jana 14:26, por. 20:31; 21:24; 2 Tes. 2:15; 2 Ptr. 3:1-2,16; 2 Tym. 3:16-17). Postępować według Ducha znaczy postępować według wiary i miłości rozlanej przez Ducha dzięki nauce apostołów (Ef. 5:2; Rz. 5:5). Dlatego znaczenie ma wiara, ale nie martwa z powodu zaniechań i zaniedbań, tylko działająca przez miłość (Gal.5:6).

(28)  Tak więc twierdzimy, że człowiek zostaje usprawiedliwiony przez wiarę, bez uczynków prawa [bez uczynków tego prawa, które Żydzi przeciwstawiali nauce Jezusa, nie zaś Prawa będącego nauką Jezusa - J.].
(29)  Czy Bóg jest jedynie Bogiem Żydów? Czy też nie pogan? Istotnie, i pogan;
(30)  Ponieważ jeden jest Bóg, który usprawiedliwi obrzezanych z wiary i nieobrzezanych przez wiarę. [W sensie: Bóg nie jest stronniczy; zarówno Żydzi jak i nie-Żydzi mogą zostać usprawiedliwieni tylko przez wiarę, a nie przez Prawo ST bez wiary - J.]
(31)  Czy więc obalamy prawo przez wiarę? Nie daj Boże! Przeciwnie, utwierdzamy prawo.

W jakim sensie przez wiarę utwierdzamy prawo? W dwojakim sensie.

Po pierwsze:

Gal 3:19-25, UBG
(19)  Po co więc prawo? Zostało dodane z powodu przestępstw, aż do przyjścia potomka, któremu złożono obietnicę, ustanowione przez aniołów ręką pośrednika.
(...)
(23)  Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy poddani pod straż prawa i trzymani w zamknięciu aż do tej wiary, która potem miała być objawiona.
(24)  Tak więc prawo było naszym pedagogiem do Chrystusa, abyśmy z wiary byli usprawiedliwieni.
(25)  Lecz gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod pedagogiem.

Gdy miałeś chore serce, stosowałeś leki i zasady dostosowane do choroby. Natomiast po przeszczepie nowego serca otrzymałeś nowe leki i mniej ograniczające zasady. Rolę starych leków i zasad utwierdzasz, jeśli po przeszczepie stosujesz nowe leki i zasady. Jeśli natomiast nadal próbujesz stosować stare leki i zasady, to chybiasz celu, dla którego stare leki i zasady zaistniały. Czy zatem obalamy cel i sens istnienia starych leków i zasad, gdy po przeszczepie stosujemy tylko nowe leki i zasady? Przeciwnie, cel ten i sens utwierdzamy.

Po drugie:

Utwierdzamy prawo przez wiarę w sensie ukazanym przez Pawła w rozdziale 8:

Rz. 8:4, UBG
(4)  Aby sprawiedliwość prawa wypełniła się w nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.

Przyjmując dobrowolnie Jezusa Chrystusa, dostępujemy nowego narodzenia z wody i z Ducha. Duch wlewa w wierzących miłość (Rz. 5:5) przez naukę apostołów i przez działanie Ducha w nas. Owocem związku człowieka z Duchem Świętym, owocem starań w postępowaniu według nauki Ducha (Gal. 5:16,25; 1 Kor. 2:13), jest przejawianie miłości i coraz mocniejszej wiary (Gal. 5:22). Dlatego, chociaż prawo Starego Przymierza przestaje obowiązywać, "albowiem zakończeniem Prawa jest Chrystus ku sprawiedliwości każdemu wierzącemu" (Rz. 10:4, por. Gal. 5:18), to wiara nie obala istoty starego prawa, tj. miłości, jest to bowiem "wiara, która działa przez miłość" (Gal. 5:6).

Istnieją ludzie, którzy po uwierzeniu w prawdę zapierają się swej wiary przez złą wolę, złe czyny, zaniedbania, zaniechania. Z tego powodu ich wiara jest martwa, nie rodzi owocu i nie jest zbawcza. Kto bowiem nie chce, nie stara się spełniać uczynków nakazanych przez wiarę, ten się jej zapiera. Przykład. Paweł mówi: "A jeśli ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten zaparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego" (1 Tym. 5:8). Tę samą myśl Jakub zawarł w słowach: "Widzicie, że człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary" (Jak. 2:24). Ludzie, którzy nie postępują według Ducha, tj. według nauki, wiary i miłości udzielanej przez Ducha - tacy ludzie nie wypełniają sprawiedliwości prawa. Takich ludzi nie dotyczą słowa z Rz. 8:4.

A zatem tylko ten, kto ma wiarę działającą przez miłość, utwierdza istotę prawa: "Nikomu nie bądźcie nic winni oprócz wzajemnej miłości. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił prawo. Gdyż to: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, nie pożądaj, i wszelkie inne przykazania, zamykają się w tym słowie, mianowicie: Będziesz miłował swojego bliźniego, jak samego siebie. Miłość bliźniemu nie czyni nic złego; wypełnieniem więc Prawa jest miłość" (Rz. 13:9-10, TBS). "Co bowiem było niemożliwe dla prawa, w czym było ono słabe z powodu ciała, Bóg, posławszy swego Syna w podobieństwie grzesznego ciała i z powodu grzechu, potępił grzech w ciele; Aby sprawiedliwość prawa wypełniła się w nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha" (Rz. 8:3-4). Tak więc istota prawa Starego Przymierza (miłość Boga i bliźniego, Mat. 22:37-40) zawiera się w Prawie Nowego Przymierza, tj. w Prawie Chrystusa (miłość Boga i nieprzyjaciół ponad własne życie, Jana 13:34; 15:12-13). Kto wierzy w to nowe Prawo i nie zapiera się tej wiary przez przeciwne jej czyny i zaniechania, ten spełnia aktualną wolę Bożą i zarazem utwierdza cel, sens i istotę prawa Starego Przymierza, które wyszło z Synaju, podczas gdy nowe Prawo wyszło z Syjonu (Iz. 2:3). "Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć [tzn. do góry Synaj] (...). Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego" (Hebr. 12:18-22). Dzięki Nowemu Przymierzu jesteśmy obywatelami Jeruzalem niebieskiego, tzn. Królestwa Niebios, dlatego obowiązuje nas Prawo tegoż Królestwa: Prawo Chrystusowe.

Teraz wątek poboczny.

W jakim celu Paweł użył cytatów z wierszy 3:10-18? Mówi o tym wiersz 9: "Zarówno Żydzi, jak i Grecy, wszyscy są pod grzechem; jak jest napisane...", po czym padają cytaty z 10-18:

Rz. 3:10-18, UBG
(10)  Jak jest napisane: Nie ma sprawiedliwego, ani jednego;
(11)  Nie ma rozumnego i nie ma nikogo, kto by szukał Boga.
(12)  Wszyscy zboczyli z drogi, razem stali się nieużyteczni, nie ma nikogo, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego.
(13)  Grobem otwartym jest ich gardło, zdradzają swymi językami, jad żmij pod ich wargami.
(14)  Ich usta pełne są przeklinania i goryczy;
(15)  Ich nogi są szybkie do rozlewu krwi;
(16)  Zniszczenie i nędza na ich drogach;
(17)  A drogi pokoju nie poznali.
(18)  Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami.

A zatem Paweł użył tych cytatów w celu wyprostowania przekonania Żydów, że oni sami są sprawiedliwi, podczas gdy poganie są niesprawiedliwi. W ten sposób Paweł uświadamia Żydom, że potrzebują odkupienia w Jezusie tak samo jak poganie, "nie ma bowiem różnicy. Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga; A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie" (Rz. 3:22-24).

Kalwiniści wykorzystują te wiersze (10-18), by wmawiać ludziom, że człowiek nieodrodzony nie może chcieć tego co dobre. Według kalwinizmu na skutek grzechu pierworodnego wola ludzka nie posiada zdolności do wybierania dobra. Człowiek nie może chcieć tego, co dobre; może chcieć jedynie tego, co złe. W efekcie człowiek nie jest w stanie wybrać Boga, nawet wtedy, gdy Bóg objawia się w osobie Jezusa Chrystusa, głoszącego Słowo, „które może zbawić wasze dusze” (Jak. 1:21; Dz. 11:14). Podobnie zresztą uważał Luter, który również negował istnienie wolnej woli odnośnie przyjęcia lub odrzucenia Ewangelii. Taka nauka obarcza Boga odpowiedzialnością za niewiarę ludzi i za ich potępienie. Jest to nauka oszczercza i bluźniercza.

Tymczasem nie móc zwyciężyć z grzechem a nie chcieć zwyciężyć z grzechem to dwie różne rzeczy. Apostoł Paweł naucza, że do czasu Chrystusa człowiek nie mógł wyzwolić się spod władzy grzechu, ale mógł chcieć przeciwstawiać się grzechowi, mógł chcieć wypełniać prawo Boże (Rz. 7:18-25). Poganie mogli chcieć i starać się oddawać Bogu chwałę na podstawie wiedzy o jego stworzeniu (Rz. 1:18-32), natomiast Żydzi mogli chcieć i starać się służyć Bogu na podstawie wiedzy z prawa Mojżeszowego (Rz. 7:18-25). Właśnie to czyni te dwie grupy winnymi. Wiersze 3:10-18 mówią o tym, że mogli chcieć, ale nie chcieli, a nie o tym, że nie mogli chcieć, jak sugerował Kalwin. Ale byli też tacy, którzy chcieli tego, co dobre. Nikt nie zaprzeczy, że na przykład Abel, Henoch, Noe, Abraham, Izaak, Jakub, a później Mojżesz, Jozue – już pod prawem Mojżeszowym – Dawid i inni prorocy mieli dobrą wolę. Mimo że byli nieodrodzeni, to jednak wybierali Boga, wierzyli Mu i starali się zgodnie z tym postępować. Co miał Abel, czego nie miał Kain? Dlaczego Abel podobał się Bogu, a Kain nie?

Zaprzeczywszy więc temu, że człowiek może chcieć tego, co dobre, podeptawszy naukę apostoła z Rz. 7:18-25, uznał Kalwin, że człowiek nie może wybrać i przyjąć Jezusa Chrystusa. Skoro wola ludzka może chcieć tylko tego, co złe, to człowiek nie może chcieć słuchać Ewangelii, nie może mu się ona spodobać, nie może w nią uwierzyć. Zdaniem Kalwina potrzebna jest tu taka ingerencja, w wyniku której Bóg przejmie całkowitą kontrolę nad wolą człowieka, tak że ten będzie nagle „chciał” przyjąć Chrystusa. Tak Kalwiniści rozumieją łaskę. Nasuwa się pytanie: skoro tak wygląda łaska, to dlaczego Bóg nie okaże jej wszystkim ludziom? Według kalwinistów dzieje się tak dlatego, że Bóg odwiecznie zadecydował, żeby część ludzi zatracić i dlatego wola Boża działa tak, by nie dać im możliwości nawrócenia się i bycia zbawionym. Nawet od nie-kalwinisty można usłyszeć, że jeśli ktoś nawraca się, to dlatego, że Duch Święty objawił mu, że jest grzesznikiem, a jeśli ktoś Ewangelię odrzuca, to dlatego, że Duch mu tego nie objawił (nie w oparciu o ocenę chcenia człowieka, ale na mocy nieuzasadnionego wyroku Boga). Gdyby to była prawda, wynikałoby z tego, że to nie ludzie są odpowiedzialni za swój brak nawrócenia i potępienie, ale Bóg, który nie pozwolił Duchowi działać w nich ku nawróceniu. Takie przekonanie jest właśnie spadkiem po Kalwinie. Ta diabelska nauka wnika do zborów, by niszczyć obraz Boga, w którym nie ma żadnej ciemności. Bóg bowiem udziela wystarczającego oświecenia całemu światu hurtem. W jaki sposób? Jeśli ktoś słyszy Słowo, to właśnie w ten sposób Duch objawia mu prawdę o grzechu, bo „Duch ożywia. (...) Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (Jan 6:63). Dalej: „Duch Święty (...) nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (Jan 14:26). A więc przekaz apostolski jest przekazem od Ducha Świętego. Duch naucza za pomocą słów. Duch przemawiał ustami Szczepana: „Lecz nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia [Szczepan] przemawiał” (Dz. 6:10). „A o tym też mówimy nie słowami, których naucza ludzka mądrość, lecz których naucza Duch Święty” (1 Kor. 2:13). Słowa Ducha były głoszone ustnie, a następnie zostały zapisane w Piśmie Świętym. Człowiek cielesny nie może tych słów poznać – mówi dalej Paweł – bo rozsądza się je duchowo. To znaczy: jeśli ktoś chce być posłuszny ciału, tj. złym żądzom, to nastraja swój umysł cieleśnie i zamyka go na sprawy duchowe, dlatego nie może poznać słów Ducha Świętego, czyli głoszonej Ewangelii. Zamyka się na działanie Ducha Świętego. Inaczej mówiąc, jeśli ktoś woli i wybiera ciemność, to zamyka oczy na światło i ucieka od niego. To, że ludzie opowiadają się za ciemnością, a nie za światłem Ewangelii, zależy od ich własnej woli, a nie od rzekomego poskąpienia im Ducha oświecającego:

Jana 3:19-21, UBG
(19) A potępienie polega na tym, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie umiłowali ciemność bardziej niż światłość, bo ich uczynki były złe.
(20) Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie idzie do światłości, aby jego uczynki nie były zganione.
(21) Lecz kto czyni prawdę, przychodzi do światłości, aby jego uczynki były jawne, że w Bogu są dokonane.

Ten fragment mówi, że odkąd Duch w Jezusie zaczął oświecać świat prawdą, niektórzy ludzie nienawidzą tego objawienia Ducha i nie chcą do niego przyjść, bo wybierają ciemność, zło. Pan Jezus akcentuje tu ludzką odpowiedzialność za umożliwiony przez Boga wybór. Ci, którzy wybierają światło, przychodzą i zostają odrodzeni. Odrodzeni przez Ducha, który działa przez Słowo: „zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń” (Jak. 1:18). A więc wszyscy ludzie, a nie tylko niektórzy, otrzymują w Chrystusie objawienie od Ducha – przez Słowo, które jest mową Ducha. Każdy słuchacz Ewangelii ma możność przyjąć to duchowe oświecenie albo je odrzucić. Jeśli ktoś odrzuca Ewangelię, to jest tak nie dlatego, że Duch nie objawił mu prawdy o grzechu, bo to właśnie zapis ewangeliczny jest tym objawieniem, ale dlatego, że ów człowiek wybiera ciemność, grzech, i przez to ucieka od Ducha. Dziś każdy chyba poganin wie, że prawdziwe chrześcijaństwo wymaga porzucenia grzechu pod groźbą potępienia. Skąd to wie? Stąd, że światło Ewangelii po części do niego dotarło. A więc przekaz Ducha Świętego o grzechu jest mu znany. Jak można więc twierdzić, że Duch nie oświecił go w sprawie grzechu, że go nie przekonał? Przecież nie w tym rzecz, że Duch go nie przekonał, ale w tym, że ten nie dał się przekonać. Dlaczego więc nauczyciele uparcie kładą akcent na to, że to Duch nie przekonał, przemilczając, że to człowiek nie dał się przekonać? W ten sposób rzucają na Boga cień. Tak jak Duch umożliwia pierwsze nawrócenie, oświecając ludzi przez głoszone Słowo, tak też przez Słowo głosicieli możliwe jest wtórne nawrócenie, gdy ktoś zboczy od prawdy: „Bracia! Jeśli ktoś z was zboczy od prawdy, a ktoś go zawróci, niech wie, że kto odwróci grzesznika z jego błędnej drogi, zachowa jego duszę od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów” (Jak. 5:19-20). A więc w rozumieniu Jakuba nawrócenie zależy od starań nawracającego i od woli nawracanego. Gdyby Kalwin miał rację, że wola człowieka nie odgrywa roli w przyjęciu bądź odrzuceniu zbawienia, to czy Jakub napisałby te słowa? Jeśli rola woli człowieka jest żadna, a dobre decyzje człowieka są programowane przez Boga, to dlaczego Jakub zachęca ludzi zamiast prosić wyłącznie Boga?

Tak więc kalwińskie nauczanie zdejmuje odpowiedzialność z ludzi złej woli i przenosi ją na Boga. Odtąd to nie oni są winni wyboru zła, odrzucenia światłości (Jana 3:19-21), ale to Bóg jawi się jako winny. Nie ma to nic wspólnego z Ojcem Jezusa, Bogiem miłości i miłosierdzia, który „jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących” (1 Tym. 4:10).

 



Komentarz do Rzym. 2

niedziela, 29 maja 2016 2:20

 

Przywódcy żydowscy bali się, że masy żydowskie będą lgnąć do nowej nauki, którą głosili apostołowie Jezusa. Nauka ta była otwarta dla nie-Żydów. Z punktu widzenia elit żydowskich niedopuszczalne było, żeby jacyś Żydzi jednoczyli się z poganami. Poganie byli przecież nieczyści, ale przede wszystkim takie bratanie się groziło wchłonięciem narodu żydowskiego przez inne narody. Niektórzy Żydzi byli skłonni zaakceptować w jakimś stopniu tę nową sektę, za jaką uważali Kościół, ale pod warunkiem, że byłaby to sekta judaizmu Starego Przymierza, w której poganie zostaliby oczyszczeni, obrzezani i staliby się żydami. W ten sposób to nie poganie wchłonęliby Żydów, ale Żydzi pogan. Dlatego Żydzi wprowadzali do Kościoła swoich ludzi, żeby przekonywali chrześcijan z narodów do obrzezania i de facto przynależności do Izraela, ucząc ich, że bez tego nie mogą zostać zbawieni. W rozumieniu tych Żydów obrzezanie pogan było ich usprawiedliwieniem, jakby duchowym ożywieniem, ale to nowe życie można było przecież utracić przez łamanie przykazań Mojżesza. Żyd czy prozelita, który nie chciałby żyć po żydowsku, był wyłączany ze społeczności Izraela i dla pozostałych Żydów stawał się jak poganin. Nie można z nim było nawet jeść przy jednym stole. Żydzi bali się więc chrześcijańskiego nauczania o tym, że Stare Przymierze zostało zastąpione przez Nowe Przymierze, że przykazania starozakonne nie są do zbawienia konieczne, bo zastąpiły je przykazania nowotestamentowe.

Żydzi, z którymi polemizował Paweł, uważali, że zbawienie osiąga się przez poznawanie prawa Mojżeszowego (Jana 5:39, por. 7:49) i starania w jego przestrzeganiu, a przytrafiające się grzechy przykrywa łaska Boża ze względu na pochodzenie od ojców: Abrahama, Izaaka i Jakuba (por. Łuk. 3:8). A zatem zbawienie osiąga się przez prawo Mojżeszowe oraz przynależność do Izraela i dlatego Żydzi są wolni od grzechu, a odkupienie głoszone przez Pawła jest po prostu zbędne. Toteż owi Żydzi nie wierzyli w naukę apostolską o zbawczej roli krzyża. Adwersarze Pawła uważali też, że poganie nieobrzezani, nie starający się przestrzegać przykazań Mojżeszowych, nie mogą odziedziczyć obietnic Izraela dotyczących zbawienia, mianowicie tego, że "ma być dziedzicem świata" (Rz. 4:13, por. Obj. 5:9-10); tacy poganie są nieczyści i nie należy z nimi przestawać, niezależnie od tego, czy są ochrzczeni jako chrześcijanie. Dopiero poganie obrzezani, nawróceni na judaizm Starego Przymierza uzyskają pełny udział w Przymierzu z Bogiem i jako tacy będą w pełni korzystać z błogosławieństw Izraela, bowiem taka konwersja oznaczała wszczepienie w społeczność Izraela. Stąd Żydzi dążyli do obrzezywania chrześcijan z pogan i poddania ich pod jarzmo Starego Przymierza.

Żydzi uważali, że:
1) aby przejść ze stanu nieczystości do stanu sprawiedliwości poganie muszą się obrzezać; natomiast Żydzi nic nie muszą, gdyż już są sprawiedliwi przez fakt obrzezania i przynależności do Izraela (skutek tej nauki: Nowe Przymierze z odkupieniem Jezusa nie jest potrzebne do usprawiedliwienia, duchowego ożywienia i wyzwolenia się spod władzy grzechu);
2) po obrzezaniu prozelici muszą przestrzegać prawa Mojżeszowego, aby zachować otrzymane w obrzezaniu usprawiedliwienie, duchowe ożywienie, pojednanie z Bogiem; niektórzy Żydzi mogli się zgodzić na takie przykazania Jezusa jak Chrzest i miłowanie bliźnich, to im nie przeszkadzało, natomiast nie widzieli możliwości zachowania społeczności z Bogiem i tożsamości narodowej bez starań w zachowywaniu sabatów i koszerności pokarmów.

Wyobraźmy sobie, że apostoł Paweł przyprowadził właśnie do wiary człowieka pochodzącego z pogan. Przysłuchiwał się ich rozmowie pewien członek Synagogi. Ów Żyd przemówił do nawróconego z pogan:
- To nie jest do końca tak, jak twierdzi Paweł. Pismo Święte naucza jasno, że poganie mogą zostać usprawiedliwieni i pojednani z Bogiem tylko przez przynależność do narodu Izraela. Wszyscy poza Izraelem są przeklęci. Bożym warunkiem uzyskania duchowego obywatelstwa Izraela jest obrzezanie. Zatem jeśli się nie obrzezasz, pozostaniesz przeklęty. To po pierwsze. Po drugie, gdy już się obrzezasz i oczyszczony z grzechów uzyskasz społeczność z Bogiem, wtedy musisz starać się spełniać przykazania Mojżesza - nie tylko te moralne, o których nauczał Jezus, ale także sabaty i koszerność pokarmów. W przeciwnym razie zostaniesz z Izraela wyłączony i utracisz łączność z Bogiem, staniesz się na powrót przeklęty. Nie przeczę, że Jezus był Bożym człowiekiem, prorokiem i cudotwórcą, ale nie wierz Pawłowi, że od przekleństwa uwolni cię wiara w Jego odkupienie i naukę - chyba że będziesz przestrzegał Przymierza Tory. Od przekleństwa zbawi cię tylko przynależność do Izraela, której warunkiem jest obrzezanie, a warunkiem zachowania sprawiedliwości przed Bogiem jest poznawanie nauki Mojżesza i postępowanie według niej. Jeśli tak żyjąc czasem zgrzeszysz, obejmie cię łaska Boża okazana ze względu na Abrahama i nasze wybranie. Jezus nigdy nie nauczał, że można być usprawiedliwionym bez obrzezania i bez spełniania prawa Mojżeszowego. Jezus nie starał się być bramą i drogą zbawienia, a jedynie wskazywał na bramę, którą jest Izrael i Przymierze Tory. Nie ma zbawienia poza Izraelem i Jego Przymierzem. Stań się żydem przez obrzezanie i wytrwaj w żydostwie przez starania w posłuszeństwie Mojżeszowi. Przestrzegaj nie tylko przykazań miłości, jak nauczał Jezus, ale też obrzezania, sabatów i koszerności pokarmów. Bez tego wiara w Nowe Przymierze, w odkupienie przez krew Jezusa NIE usprawiedliwi cię, nie ożywi duchowo, nie pojedna z Bogiem. Zachowywanie przykazań Nowego Przymierza nie wystarczy do zachowania stanu usprawiedliwienia.

Na to właśnie odpowiada Paweł w Liście do Rzymian. Apostoł przemawia zarówno do chrześcijan z pogan (których chce ustrzec od błędu), jak i do prawowiernych chrześcijan z Żydów (j.w.), ale także do Żydów zwanych "fałszywymi braćmi" oraz do Żydów otwarcie antychrzescijańskich. Paweł dobrze wiedział, że List dotrze do wszystkich tych grup. Dał chrześcijanom argumenty obronne względem powyższej argumentacji.

KOMENTARZ DO RZYMIAN 2-3

Rz. 2:1-29, UBG
(1)  Dlatego jesteś bez wymówki, człowieku, kimkolwiek jesteś, który osądzasz. W czym bowiem osądzasz drugiego, osądzasz samego siebie, ponieważ ty, który osądzasz drugiego, robisz to samo.

Żydzi, czując się narodem wybranym, patrzyli na pogan z góry. Osądzali ich, jakby sami byli wolni od grzechu. W odpowiedzi Paweł zarzuca nie wierzącym w odkupienie Żydom, że są grzesznikami tak samo jak poganie.

(2)  Lecz wiemy, że sąd Boży jest według prawdy przeciwko tym, którzy robią takie rzeczy.
(3)  Czy myślisz, człowieku, który osądzasz tych, którzy robią takie rzeczy, a sam je robisz, że ty unikniesz sądu Bożego?

Tak właśnie myśleli Żydzi, z którymi polemizuje Paweł. Uważali, że zbawia ich łaska Boża na mocy ich (Starego) Przymierza; pogan zaś nie zbawia, bo są poza (Starym) Przymierzem.

(4)  Czy gardzisz bogactwem jego dobroci, cierpliwości i nieskwapliwości, nie wiedząc, że dobroć Boga prowadzi cię do pokuty?

Żydzi gardzili dobrocią, cierpliwością i nieskwapliwością Bożą, której przejawem było objawienie łaski w Jezusie. Uważali, że tejże łaski odkupienia nie potrzebują, bo wcale nie są pod przekleństwem grzechu i śmierci. Mniemali, że spełnienie wszystkich obietnic Bożych zapewnia im Stare Przymierze, więc Nowe Przymierze jest zbędne. Dlatego Paweł zmuszony jest uświadomić im, że:

(5)  Ty jednak przez swoją zatwardziałość i niepokutujące serce gromadzisz sobie samemu gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga;
(6)  Który odda każdemu według jego uczynków:

Niewiara w odkupienie przez krew Jezusa powodowała, że adwersarze Pawła nie mogli zostać usprawiedliwieni, uwolnieni od grzechu i wyroku śmierci Adamowej. W ten sposób ich grzeszne uczynki szły za nimi na Sąd Ostateczny ("odda każdemu według jego uczynków"). Aby jeszcze bardziej zszokować nieodrodzonych Żydów, Paweł ukazuje ich los na Sądzie w kontraście z ludźmi wierzącymi w odkupienie, czyli z chrześcijanami (bez względu na narodowość). Najpierw ukazuje, jak osądzeni zostaną chrześcijanie:

(7)  Tym, którzy przez wytrwanie w dobrym uczynku szukają chwały, czci i nieśmiertelności, odda życie wieczne;

Następnie ukazuje, jak Bóg osądzi nieposłusznych Ewangelii:

(8)  Natomiast swarliwym i nieposłusznym prawdzie, lecz posłusznym niesprawiedliwości, odda zapalczywość i gniew.

I jeszcze raz ten sam kontrast:

(9)  Utrapienie i ucisk [Bóg] odda duszy każdego człowieka, który popełnia zło, najpierw Żyda, potem i Greka;
(10)  A chwałę, cześć i pokój każdemu, kto czyni dobro, najpierw Żydowi, potem i Grekowi.
(11)  U Boga bowiem nie ma względu na osobę.

Dlaczego Paweł akcentuje tu, że Bóg nie ma względu na osobę i że reakcja Boga dotknie najpierw Żyda? Właśnie dlatego, że Żydzi uważali, że Bóg sądzi narody stronniczo: ułaskawia Żydów, a nie-Żydów karze.

Tak jak Bóg da życie wieczne każdemu, kto szuka nieśmiertelności przez dobre postępowanie w Chrystusie - bez względu na narodowość - tak też i Bóg ukarze każdego źle czyniącego bez względu na narodowość. W ten sposób Paweł uświadamia Żydom, że nie są pod specjalną łaską, ale tak jak nie-Żydzi, potrzebują odkupienia przez Jezusa Chrystusa.

(12)  Bo ci, którzy bez prawa zgrzeszyli, bez prawa też zginą, a ci, którzy w prawie zgrzeszyli, przez prawo będą sądzeni;

Żydzi pokładali nadzieję zbawienia w posiadaniu i poznawaniu prawa Mojżeszowego i w tym widzieli swą przewagę nad nie-Żydami. Paweł udowadnia, że znajomość prawa nie wystarczy do zbawienia. Sens wiersza 12: nie-Żydzi, którzy grzeszą bez prawa Mojżeszowego (odrzucając też Ewangelię), bez prawa Mojżeszowego zostaną osądzeni i zginą, podobnie jak zginą Żydzi, którzy grzeszyli pod prawem Mojżeszowym. Cóż z tego, że macie prawo Mojżeszowe? - mówi niejako Paweł. - Zabije was posiadanie prawa, tak jak nie-żydów zabije brak prawa. (Chyba że i wy, i oni uwierzycie w odkupienie przez krew Jezusa Chrystusa, o czym niżej).

Nie wystarczy poznawać Prawo. Trzeba je jeszcze wypełniać:

(13)  (Gdyż nie słuchacze prawa są sprawiedliwi przed Bogiem, ale ci, którzy wypełniają prawo, będą usprawiedliwieni.
(14)  Gdy bowiem poganie [tzn. nie-Żydzi - J.], którzy nie mają prawa, z natury czynią to, co jest w prawie, oni, nie mając prawa, sami dla siebie są prawem.

W pierwszym rozdziale Paweł wykazał, że poganie są pod grzechem (por. 3:9). A więc nie spełniają z natury prawa. Tutaj natomiast mówi o poganach, że "z natury czynią to, co jest w prawie" (por. "wypełnieniem prawa jest miłość", 13:10). Jest więc rzeczą bezsporną, że w wierszu 14 chodzi o chrześcijan z pogan. Moralne wymagania prawa spełniają oni z natury, tzn. z nowej natury, którą otrzymują przez narodzenie z wody i z Ducha (2 Ptr 1:4; 2 Kor. 5:17; Ef. 4:24).

Nie-Żydzi, którzy byli w tamtym czasie w Chrystusie, nie znali na pamięć ponad 600 przepisów prawa Mojżeszowego. Nie zajmowali się badaniem tak pojętego prawa. Nie byli kierowani przez rabinów, którzy znali szczegółowo prawo. Mieli natomiast prostą Ewangelię Jezusa Chrystusa, którą pamiętali i którą się kierowali. To nowe Prawo Ewangelii brzmi tak: miłuj Boga i bliźniego; nie tylko nie krzywdź innych, ale nawet im błogosław, również wrogom. Bóg stworzył w chrześcijanach nową naturę i oni, jeśli tylko chcą postępować według tej nowej natury, czynią to, co jest istotą prawa: miłość. W ten sposób wypełniają Prawo Boże. W tym samym Liście Paweł napisał: "kto bowiem miłuje bliźniego, zakon wypełnił; (...) wypełnieniem więc zakonu jest miłość" (Rz. 13:8-10). W tym właśnie sensie poganie, którzy stali się chrześcijanami, wypełniają istotę prawa Mojżeszowego. Stwierdzenie Pawła z wiersza 14 jest kontrą wobec Żydów, którzy uważali, że nieobrzezani chrześcijanie nie spełniają Prawa Bożego. I dalej o chrześcijanach:

(15)  Oni to ukazują działanie prawa wpisanego w ich serca, za poświadczeniem ich sumienia i myśli wzajemnie się oskarżających lub też usprawiedliwiających);
(16)  W dniu, w którym Bóg przez Jezusa Chrystusa będzie sądził skryte sprawy ludzkie według mojej ewangelii.

Znajomość nauki Jezusa i umocnienie przez Ducha Parakletosa oznacza, że istota prawa jest wypisana na sercu. Wiara (w nauki i przykazania Jezusa) i miłość z poziomu serca oddziałują na postępowanie człowieka bez konieczności pamiętania o niezliczonych nieczynnych już przepisach Mojżesza. W tych słowach Paweł wykazał, że nie-Żydzi w Chrystusie wypełniają Bożą sprawiedliwość bez znajomości prawa Mojżeszowego (podobnie jak Abraham). Było to szokujące dla Żydów, którzy odrzucili odkupienie Jezusa i uważali pogan w Jezusie za nieczystych z powodu braku obrzezania i nieznajomości prawa starotestamentowego.  

W następnych wierszach Paweł nadal wykazuje niewierzącym Żydom, że są grzesznikami:

(17)  Oto ty się nazywasz Żydem, polegasz na prawie, chlubisz się Bogiem;
(18)  Znasz jego wolę, rozpoznajesz to, co lepsze, będąc pouczony przez prawo;
(19)  I uważasz się za przewodnika ślepych, za światłość tych, którzy są w ciemności;
(20)  Wychowawcę bezrozumnych, nauczyciela niemowląt, mając w prawie kształt wiedzy i prawdy.
(21)  Ty więc, który uczysz drugiego, samego siebie nie uczysz? Ty, który głosisz, że nie wolno kraść, kradniesz?
(22)  Ty, który mówisz, że nie wolno cudzołożyć, cudzołożysz? Ty, który się brzydzisz bożkami, dopuszczasz się świętokradztwa?
(23)  Ty, który się chlubisz prawem, przez przekraczanie prawa znieważasz Boga?
(24)  Ponieważ z waszego powodu, jak jest napisane, poganie bluźnią imieniu Boga.
(25)  Obrzezanie bowiem jest pożyteczne, jeśli wypełniasz prawo, ale jeśli przekraczasz prawo, twoje obrzezanie staje się nieobrzezaniem.
(26)  Jeśli więc nieobrzezany przestrzega przepisów prawa, czyż jego nieobrzezanie nie będzie uznane za obrzezanie?

W wierszu 26a jest powtórzenie myśli z wiersza 14. Nie-Żydzi w Chrystusie przestrzegają prawo (jego istotę, to co miało być ponadczasowe) mimo braku obrzezania. Paweł dowodzi, że z tego powodu Bóg uznaje ich za obrzezanych (na sercu).

(27)  I ten, który jest nieobrzezany z natury, a wypełnia prawo, osądzi ciebie, który mając literę i obrzezanie, przekraczasz prawo.

"Osądzi ciebie" - Żydzi osądzali nie-Żydów (2:1), zaś Paweł mówi im, że to nie-Żydzi osądzą Żydów! To musiało być dla Żydów nie do zniesienia. W jakim sensie ludzie z narodów osądzą Żydów? W Liście do Koryntian Paweł napisał: "Czy nie wiecie, że święci będą sądzić świat? A jeśli świat będzie sądzony przez was, to czy nie jesteście godni osądzać sprawy pomniejsze?" (1 Kor. 6:2).

(28)  Nie ten bowiem jest Żydem, kto jest Żydem na zewnątrz, ani nie to jest obrzezaniem, co jest na zewnątrz, na ciele;
(29)  Ale ten jest Żydem, kto jest nim wewnątrz, i to jest obrzezanie, co jest obrzezaniem serca, w duchu, nie w literze, którego chwała nie pochodzi od ludzi, lecz od Boga.

Jeśli więc owi nie-Żydzi są obrzezani w sercu, to są prawdziwymi Żydami i mają chwałę u Boga. Mowa więc o chrześcijanach (por. Flp 3:3; Kol. 2:11), bowiem o niewierzących nie można by tak powiedzieć.

W ten sposób Paweł wykazał różnicę między nie-Żydami (w Chrystusie) a Żydami (poza Chrystusem). Chwała owych nieobrzezanych chrześcijan pochodzi od Boga, przez co Paweł wyraża myśl, że Żydem jest ten, kogo Bóg uznaje za Żyda (bo słowo Juda pochodzi od słowa chwalić, chwała: Rdz 29:35). Skoro więc nieobrzezani chrześcijanie mają chwałę od Boga, to są prawdziwymi Judejczykami, tj. Żydami. Ci natomiast, którzy są Żydami jedynie zewnętrznie (tj. nieodrodzeni obrzezani), są grzesznikami i potrzebują Jezusowego odkupienia.


 

 



"Nigdy was nie znałem"

poniedziałek, 09 maja 2016 17:57

 

Mat. 7:21-23, BW

(21) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie.

(22) W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?

(23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie [gr. anomia].

 

W wierszu 23 użyto słowa „anomia” – bezprawie, nieprawość. Oto niektóre fragmenty, gdzie również występuje słowo „anomia":

 

1 Jana 3:4, PD

(4) Każdy kto czyni grzech, czyni bezprawie [gr. anomia], a grzech jest bezprawiem [anomia].

 

Mat. 13:40-42, BW

(40) Jak tedy zbiera się kąkol i pali w ogniu, tak będzie przy końcu świata.

(41) Syn Człowieczy pośle swoich aniołów i zbiorą z Królestwa jego wszystkie zgorszenia, i tych, którzy popełniają nieprawość [gr. anomia],

(42) I wrzucą ich do pieca ognistego; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

 

Mat. 24:12-13, BW

(12) A ponieważ bezprawie [gr. anomia] się rozmnoży, przeto miłość wielu oziębnie.

(13) A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

 

Rz. 6:19, BW

(19) ... Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości [gr. anomia] ku popełnianiu nieprawości [anomia], tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu.

 

Czy w Mat. 7:23 Jezus nazywa bezprawiem prorokowanie i wypędzanie demonów w Jego imieniu? Nie, ponieważ czytamy:

 

Mar. 9:38-40, UBG

(38) Wtedy Jan powiedział do niego: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto w twoim imieniu wypędzał demony, a nie chodzi z nami. Zabranialiśmy mu więc, bo nie chodzi z nami.

(39) Ale Jezus powiedział: Nie zabraniajcie mu. Nie ma bowiem nikogo, kto czyniłby cuda w moim imieniu i mógł tak łatwo źle o mnie mówić.

(40) Bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

 

Dlatego bezprawiem, o którym mówi Pan w Mat. 7:22-23, nie może być wypędzanie demonów ani prorokowanie lub czynienie cudów w imieniu Jezusa. O co więc musi chodzić w tym fragmencie? O to, że nawet prorocy i cudotwórcy – a takimi byli przecież apostołowie – nie są wolni od wymogu spełniania woli Bożej, bo nawet oni zostaliby odrzuceni, gdyby zaczęli czynić anomię – bezprawie. Co to znaczy czynić bezprawie? To znaczy postępować wbrew Prawu Chrystusa. Co to jest Prawo Chrystusa? Pan Jezus powiedział: „czyńcie uczniami wszystkie narody (...), ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem (Mat. 28:19-20). Zaś apostoł Paweł napisał: „...sam pod zakonem nie jestem (...), chociaż nie jestem bez zakonu Bożego, lecz pod zakonem Chrystusowym (1 Kor. 9:20-21). „A dalej, bracia, prosimy was i zachęcamy przez Pana Jezusa, abyście, przyjmując od nas, jak macie postępować i podobać się Bogu, tym więcej obfitowali; Gdyż wiecie, jakie daliśmy wam przykazania od Pana Jezusa (1 Tes. 4:1-2, TBS). A zatem nowozakonne Prawo Chrystusa zastąpiło zakon Starego Przymierza. Prawo Chrystusa to wszystkie przykazania Jezusa dane dla ludu Nowego Przymierza. Bezprawie to lekceważenie i rozmyślne łamanie tych przykazań. Mając to na uwadze, spójrzmy ponownie na omawiany fragment:

 

Mat. 7:21-23, BW

(21) Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie.

(22) W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?

(23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie [gr. anomia].

 

Wiersz 21 jest kontekstem i wyjaśnieniem dla wiersza 23. Wiersz 23 mówi, że Jezus zaprze się pewnych ludzi z powodu czynienia przez nich bezprawia. Zaś wiersz 21 wyjaśnia, na czym polega to bezprawie: „nie każdy... ...lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca”. A zatem bezprawiem jest rozmyślne nie wypełnianie woli Ojca (zaś prawością jest wypełnianie tej woli). Na tym polega bezprawie – a nie na tym, że w imieniu Jezusa prorokuje się czy wypędza się demony! Samo to nie może być niczym złym – taką posługę pełnili przecież apostołowie i ci, na których apostołowie kładli ręce!

 

Sens wierszy 22-23 jest więc taki: ktoś może być usprawiedliwiony, mieć nawet dar prorokowania, wypędzać demony w imię Jezusa itp., ale jeśli zacznie rozmyślnie grzeszyć (czynić bezprawie), to Jezus nie będzie patrzył na jego wcześniejsze zasługi w szerzeniu Ewangelii (np. prorokowanie), ale poczyta mu bezprawie, tj. postępowanie wbrew woli Bożej (Hebr. 10:26-29). Na Sądzie powie, że nigdy go nie znał, czyli zaprze się go.

 

Wyznawcy kalwińskiego poglądu, że zbawienia nie można utracić tłumaczą powyższy fragment tak: skoro Jezus powie, że nigdy ich nie znał, to znaczy, że owi prorokujący i czyniący cuda ludzie nigdy nie zostali odrodzeni, nigdy nie byli prawdziwymi dziećmi Bożymi, nigdy nie zostali zbawieni. Skoro nigdy nie zostali zbawieni – twierdzą kalwiniści – to znaczy, że ten fragment NIE obala nauki, że zbawienia nie można utracić.

 

A jak wyznawcy nieutracalności zbawienia wytłumaczą poniższe fragmenty?

 

Mat. 10:32-33, UBG

(32) Każdego więc, kto mnie wyzna przed ludźmi, i ja wyznam przed moim Ojcem, który jest w niebie.

(33) A tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie.

 

Łuk. 12:8-9, UBG

(8) A mówię wam: Każdego, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego też Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi.

(9) Ale kto się mnie wyprze przed ludźmi, tego też ja się wyprę przed aniołami Boga.

 

Jezus mówi to do swoich uczniów („A mówię wam”) i o swoich uczniach. Mówi o uczniach, bo tylko od uczniów można wymagać wyznawania wiary. Mówi, że od ich wyznawania wiary zależy to, czy On przyzna się do nich, czy się ich zaprze. Jeśli uczeń zaprze się Pana, wówczas i Pan zaprze się ucznia. To znaczy powie właśnie: „nigdy was nie znałem”, jak zapisano w Mat. 7:23. A zatem wyjaśnieniem fragmentu z Mat. 7:21-23 jest fragment z Łuk. 12:8-9. Tak też rozumiał to apostoł Paweł, który do Tymoteusza napisał:

 

2 Tym. 2:12, BW

(12) Jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze;

 

Nikt nie zaprzeczy, że Paweł i Tymoteusz byli ludźmi odrodzonymi. A zatem w rozumieniu Pawła Bóg może zaprzeć się ludzi odrodzonych, jeśli ci będą po swoim odrodzeniu zapierać się Boga, wiary, zapierać się swej nowej natury. Tak więc człowiek odrodzony NIE jest automatem sterowanym przez Boga ku pewnemu zbawieniu, ale może w wolności swej woli zapierać się Boga. Od postępowania ludzi odrodzonych zależy to, czy Bóg się ich zaprze. A więc od postępowania wierzących zależy ich zwycięstwo, to czy otrzymają nieśmiertelność.

 

I w tym kontekście jeszcze raz odczytajmy fragment z Mat. 7:21-23. Pan Jezus mówi tu, że jeśli Jego uczniowie nie będą pełnili woli Boga, to On się ich zaprze, to znaczy powie: nigdy was nie znałem. Dlaczego? Bo „czynicie bezprawie”. To znaczy po tym, jak czynili rzeczy dobre w imieniu Jezusa (prorokowanie, wypędzanie demonów, cuda), zaczęli czynić bezprawie, rzeczy sprzeczne z wolą Bożą w Nowym Przymierzu. Prorokowanie w imieniu Jezusa NIE jest sprzeczne z wolą Bożą. Sprzeczne jest np. zabijanie (choćby przez udział w „wojnach sprawiedliwych”), cudzołóstwo itd. Bo Pismo Święte uczy jasno, że Boga można zaprzeć się UCZYNKAMI:

 

Tyt. 1:16, TBS

(16) Mówią, że znają Boga; ale swoimi czynami zapierają się Go, będąc obrzydłymi i nieposłusznymi, i niezdolnymi do żadnego dobrego czynu.

 

Zaprzeć się Boga to innymi słowy zaprzeć się wiary. WIARY można zaprzeć się przez UCZYNKI:

 

1 Tym. 5:8, TBS

(8) A jeśli ktoś o swoich, a nade wszystko o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego.

 

Widać tu, że według apostoła nie mieć starania o innych równa się zapierać się swej wiary. Cóż więc z tego, że ktoś ma wiarę, jeśli postępuje wbrew niej? Oba powyższe fragmenty pokazują, że można mieć wiarę i jedność z Bogiem, a mimo to zapierać się wiary i Boga przez złe uczynki i brak starań w dobrych. Jak to możliwe? Z powodu daru wolności woli. Posiadana wiara nie steruje wolą człowieka jak automatem. Wiara mocno zachęca do dobra, podczas gdy złe żądze w ciele kuszą do zła. Każdego dnia wierzący musi wybierać, której mocy okaże posłuszeństwo. Pan Jezus naucza, że można być w Nim (w Krzewie), a mimo to nie wydawać owoców (Jana 15:2). Taka latorośl w końcu zostanie odcięta. Odcięta od czego, kogo? Od Krzewu. A więc była w Chrystusie, a mimo to nie owocowała. Wynika to z tego, że Duch Święty i wiara nie sprawiają w wierzącym sprawiedliwości automatycznie, ale za każdym razem potrzebna jest zgoda ludzkiej woli. W paraboli o figowcu właściciel drzewa chce je wyciąć, bo nie przynosi owoców. Ogrodnik symbolizujący Chrystusa prosi właściciela, czyli Ojca: „Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłości, jeśli zaś nie, wytniesz je” (Łuk. 13:8-9). „MOŻE wyda owoc”. Jak to się ma do rojeń, że człowiek NIE jest osobiście odpowiedzialny za wydawanie owoców? Gdyby Bóg chciał stworzyć automaty (zamiast dzieci na swój obraz i podobieństwo), to nigdy nie doszłoby do grzechu w Edenie, a istnienie zła na ziemi byłoby niemożliwe. Bóg posiada wolną wolę, dlatego Jego dzieci również ją posiadają, inaczej nie mogłyby być nazwane dziećmi. Oczywiście Bóg może w jakichś szczególnych przypadkach sterować człowiekiem (np. prorok mówiący czy robiący coś w natchnieniu), ale to nie oznacza, że wszyscy odrodzeni ludzie są prorokami i wszystko mówią i robią w natchnieniu. Takie sterowanie wykluczałoby możliwość popełnienia grzechu, choćby najmniejszego, ponieważ Duch nie mógłby sprawić grzechu. A przecież Jakub napisał: „Wszyscy bowiem w wielu sprawach upadamy” (Jak. 3:2). (Co wcale nie znaczy, że wszyscy chrześcijanie upadają w grzechach poważnych, jak zabójstwa, łupiestwa, cudzołóstwo, wszeteczeństwo, „chciwość, która jest bałwochwalstwem” itp.). Wszystkie nawoływania o dobre postępowanie, skierowane do Kościoła przez Jezusa i apostołów, nie miałyby sensu, gdyby Duch i wiara sprawiały w chrześcijanach sprawiedliwość w sposób automatyczny, bezwysiłkowy, nie naruszający komfortu psychicznego, zawsze zgodny z pragnieniem i uczuciami chrześcijanina. Przeciwnie, w uczniach Jezusa trwa wewnętrzna walka. Można mieć w sobie wolę pójścia na nabożeństwo i jednocześnie niechęć z powodu jakiegoś dyskomfortu, np. trudnego i uciążliwego dojazdu albo trudnego w obyciu człowieka, który też tam będzie. Wola pójścia pochodzi od Ducha Świętego, który przez Pismo Święte powiedział: „nie opuszczajcie naszych wspólnych zebrań”. Wierzący w Słowo Boże rozumie powagę sytuacji i to zrozumienie rodzi w nim wolę uczestnictwa w nabożeństwie. Ale jest też w nim świadomość owych trudności oraz wynikające z tego uczucie niechęci, które rodzi wolę przeciwną, wolę pozostania w domu. Na bazie tej prostej ilustracji widać, że w wierzącym często zderzają się przeciwne sobie chęci i uczucia. To jest walka (por. Jak. 4:1). Dopiero ta chęć, którą człowiek ostatecznie zaakceptuje, zatwierdzi – dopiero ta chęć staje się jego wolą właściwą, decyzją, zamiarem. Jak widać, wymaga to wewnętrznej walki z chęciami i uczuciami przeciwnymi. Walka po stronie Ducha Świętego wymaga codziennego ukrzyżowywania w sobie złych chęci i uczuć (Gal. 5:24; Kol. 3:5). Apostoł Paweł opisał tę walkę tak:

 

Gal. 5:16-25, BW

(16) Mówię więc: Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej.

(17) Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie.

(...)

(25) Jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy.

 

Z wiersza 17 wynika jasno, że w odrodzonym człowieku są dwa rodzaje pożądliwości: pożądliwość płynąca ze złych skłonności (odziedziczonych poprzez ciało po przodkach, począwszy od prarodziców) oraz dobra chęć pochodząca od Ducha Świętego (pośrednio lub bezpośrednio). Innymi słowy, na naszą wolę wpływają dwa czynniki: do zła namawiają nas grzeszne żądze, a do dobra namawia nas Duch Święty, którego naukę znamy dzięki słowom apostołów (Jana 14:26; 1 Kor. 2:13). Samo istnienie w nas złych żądz nie jest naszym osobistym grzechem, pod warunkiem, że je w porę umartwiamy (Kol. 3:5), odcinamy (Mat. 5:28-30), ujarzmiamy (1 Kor. 9:27). Dzięki mocy Ducha w nas możemy to robić (Rz. 8:13). Jakub naucza, że „każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć” (Jak. 1:14-15). Każdy wierzący jest kuszony przez pożądliwości. To jednak jeszcze nie jest grzechem – wynika jasno z słów Jakuba. Żeby był grzech, musi nastąpić poczęcie. Zła pożądliwość chce zapłodnić nasz umysł, żeby począć w nas zły zamiar lub naszą akceptację dla złej myśli lub uczucia. Gdy nasza wola zatwierdzi, zaakceptuje złą myśl lub złe uczucie – wtedy mamy grzech. Ten grzech dojrzewa i jeśli chrześcijanin nie oczyści z niego swego umysłu, grzech zrodzi śmierć. Bo jeśli ktoś odejdzie z tego świata w poważnym grzechu, np. z zamiarem cudzołożenia (nie mylić zamiaru z samą ujarzmianą żądzą!) czy z uczuciem gniewu niesłusznego, o którym pisał Jezus w Mat. 5:22-26, wówczas pójdzie pod sąd potępiający. Kala człowieka to, co jest w jego wnętrzu: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, cudzołóstwa, nierząd, zabójstwa; Kradzieże, chciwość, niegodziwość, podstęp, wyuzdanie, oko złe, bluźnierstwo, pycha, głupota. Całe to zło pochodzi z wnętrza i kala człowieka” (Mar. 7:21-22, UBG). Jak widać, nie chodzi tu o to, że kala nas samo istnienie w nas złych żądz. Kala nas dopiero uleganie im (czyli to, że nasza wola nadrzędna akceptuje je, wyraża zgodę), podczas gdy Bóg wymaga od nas stałej wewnętrznej walki. Dlatego Pan Jezus nawoływał: „Ślepy faryzeuszu, oczyść najpierw wnętrze kubka i misy, aby i to, co jest na zewnątrz, było czyste. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wydają się piękne, ale wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości. Tak i wy na zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, ale wewnątrz jesteście pełni obłudy i nieprawości (Mat. 23:26-28, UBG). Oto przykład ludzi, wewnątrz których pożądliwości nie zostały oczyszczone przez Słowo i Ducha i nie były ujarzmiane. W efekcie poczynały złe zamiary i złe, a jednak akceptowane uczucia. Czyli poczynały grzech. Władzę nad pożądliwościami, aby móc je w porę ujarzmiać, może dać tylko narodzenie z wody i z Ducha. Człowiek potrzebuje pomocy Ducha Chrystusowego, żeby móc skutecznie walczyć z pokusami, żeby nie dopuszczać do poczęcia grzechu. A w przypadku błędu, żeby zabijać grzech w ramach pokuty i wtórnego nawrócenia zanim doprowadzi do śmierci. Jednak to, że Duch jest Parakletosem nie oznacza, że steruje wolą chrześcijanina jak automatem. Bóg pozostawia nam wolność wyboru, dlatego apostoł wyżej nawołuje: „Według Ducha postępujcie”; „jeśli według Ducha żyjemy, według Ducha też postępujmy”. A zatem Bóg udzielił chrześcijanom takiej łaski, że moc Ducha jest w nich na tyle silna, by mogli postępować według nauki Ducha. Jednocześnie Bóg nie odebrał im wolności woli, dlatego w kolejnym rozdziale Paweł znów nawołuje do dokonywania właściwych wyborów. Od tych wyborów zależy, czy odrodzeni zachowają w sobie dar życia wiecznego, czy go utracą:

 

Gal. 6:4-10, BW

(4) Każdy zaś niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim.

(...)

(7) Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać: albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie.

(8) Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny.

(9) A czynić dobrze nie ustawajmy, albowiem we właściwym czasie żąć będziemy bez znużenia.

(10) Przeto, póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim, a najwięcej domownikom wiary.

 

Apostoł pokazuje tu, że każdy narodzony z Ducha stoi przed wyborem: siać dla Ducha lub siać dla ciała (w. 8). Wcześniej Paweł napisał: „ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału” (5:17). Symbol siania wyraża więc pracę, wysiłek, poświęcenie, by spełniać pożądania Ducha (lub ciała, jeśli ktoś wybiera nieposłuszeństwo). Czego pożąda (tzn. pragnie) Duch Chrystusa? Kto czyta i przyjmuje do serca Nowy Testament, ten wie, gdyż słowa Jezusa i apostołów są słowami Ducha Świętego (1 Kor. 2:13). A czego pragnie ciało, tzn. złe skłonności w ciele? Paweł wymienił pragnienia ciała w Gal. 5:19-21. Kto spełniać będzie wolę ciała – przekazuje Paweł chrześcijanom – ten żąć będzie skażenie, a w konsekwencji śmierć drugą. Kto spełniać będzie wolę Ducha (objawioną w Piśmie Świętym, 2 Tym. 3:16-17; 2 Ptr 1:20-21), ten żąć będzie życie wieczne. A więc po tym, jak Bóg udzielił chrześcijanom Ducha Chrystusowego, mogą oni wykonywać swoje zbawienie (Flp 2:12), ale nie odebrano im też możliwości zatracenia siebie. Na tym polega wolność woli, swoboda wyboru. Gdy więc czytamy, że „owocem Ducha jest miłość (...), dobroć” itd., to trzeba rozumieć, że ten owoc nie pojawia się bez współdziałania człowieka, ale wymaga „siania dla Ducha”. Kto ma siać, czyli pracować? Odpowiedź: „co człowiek sieje, to i żąć będzie”. A więc to człowiek wierzący ma siać. Co będzie żąć? „Skażenie” albo „żywot wieczny”, w zależności od własnego wyboru i działania – tłumaczy apostoł Paweł. Aby zrodził się owoc Ducha, musi istnieć współdziałanie:

 

1) Duch pożąda (tzn. pragnie) przeciwko ciału (ta walka ma miejsce w duszy chrześcijanina)

2) chrześcijanin musi chcieć „siać” dla Ducha (tzn. spełniać pragnienia, wolę Ducha) i musi wkładać w to wysiłek, poświęcenie, pracę (symbol siania, por. 1 Kor. 15:10)

 

Bez „siania” dla Ducha nie pojawi się owoc Ducha, tak jak bez „siania” dla ciała nie pojawią się uczynki ciała, wymienione w Gal. 5:19-21.

 

Tak więc słowa Pana „nigdy was nie znałem” oznaczają po prostu, że Jezus zaprze się takich uczniów, którzy po swym odrodzeniu porzucili nową naturę i powrócili do starej (Ef. 4:22-24 i dalej; 2 Ptr 2:12-22). Takich uczniów, którzy nie posłuchali apostoła Pawła, nawołującego do posłuszeństwa Duchowi zamiast ciału (Rz. 8:13), do trwania w procesie odnowienia i dlatego na powrót stali się jak świnie i psy (stara natura, por. Ef. 2:3: „byliśmy Z NATURY dziećmi gniewu, jak i inni”). Jezus zaprze się tego, że ich kiedykolwiek znał. Nie w tym rzecz, że Jezus ich nigdy nie znał, ale że potraktuje ich, jakby ich nigdy nie znał. Cóż z tego, że ktoś narodził się na nowo i zamieszkał w nim Duch Pański, skoro potem przez nieprzejednane nieposłuszeństwo zaprzepaścił taką łaskę i dar życia wiecznego? Paweł powiedział: „Jeśli bowiem żyjecie według ciała, UMRZECIE, ale jeśli Duchem uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć.” Odrodzony człowiek, żyjący potem rozmyślnie według ciała, będzie dla Boga jak ktoś, kto nigdy nie narodził się na nowo, jak ktoś, kto nigdy nie przestał być „świnią” i „psem”. Przymierze Boga z takim człowiekiem zostanie uznane za niebyłe. Oto sens słów: „wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem” (Mat. 7:23); „tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem” (Mat. 10:33) oraz „jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze” (2 Tym. 2:12).

 

Bóg wymaże imona takich ludzi z księgi życia. Bowiem to, że ktoś jest w księdze życia nie oznacza, że nie może zostać z niej wymazany:

 

2 Moj. 32:32-33, BW

(32) Teraz, racz odpuścić ich grzech, lecz jeżeli nie, to wymaż mnie ze swojej księgi, którą napisałeś.

(33) I rzekł Pan do Mojżesza: Tego, kto zgrzeszył przeciwko mnie, wymażę z księgi mojej.

 

Obj. 3:5, UBG

(5) Kto zwycięży, będzie ubrany w białe szaty i nie wymażę jego imienia z księgi życia, lecz wyznam jego imię przed moim Ojcem i przed jego aniołami.

 

A zatem warunkiem pozostawienia imienia chrześcijanina w księdze życia i przyznania się do niego przez Pana Jezusa jest zwycięstwo tego chrześcijanina. Widać w tym wierszu, że przyznanie się Jezusa do ucznia jest równoznaczne z pozostawieniem tego ucznia w księdze życia (por. Obj. 3:5 z omawianymi wyżej Mat. 10:32-33 i Łuk. 12:8-9) i odwrotnie: nie przyznanie się Jezusa do ucznia oznacza wymazanie z księgi życia. Jak Jezus rozumie tu zwycięstwo? Kontekst dla powyższego fragmentu z 3:5:

 

Obj. 3:2-3, BW

(2) Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że UCZYNKI TWOJE są doskonałe przed moim Bogiem.

(3) Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.

 

Obj. 2:26, BG

(26) A kto zwycięży i zachowa aż do końca uczynki moje, dam mu zwierzchność nad poganami.

 

Na tym polega zwycięstwo. W jakim sensie jest to osobiste zwycięstwo chrześcijanina? W takim, że jego wola jest wolna i może trwale postępować według Ducha lub ulegać złym skłonnościom w ciele. Zwyciężanie nie dokonuje się automatycznie i bezwysiłkowo, ale często odnoszone jest po wewnętrznej walce z kuszącymi nas złymi żądzami (np. uczuciem nienawiści, źle skierowaną żądzą seksualną, chciwością itp). Zwycięstwa nie osiągnie ten, kto nie walczy, nie stara się poskramiać w sobie złych pokus, tylko im ulega. Zwycięstwo nie jest uwarunkowane bezbłędnością, bo każdemu zdarzają się potknięcia (Jak. 3:2). Czy zwycięstwo chrześcijanina stoi w sprzeczności ze zwycięstwem Boga? Zwycięstwo chrześcijanina nie stoi w sprzeczności ze zwycięstwem Boga, ponieważ zwycięstwo chrześcijanina wyrasta z pnia łaski danej przez Boga. Zwycięstwo chrześcijanina wyrasta ze zwycięstwa Boga, dlatego zwycięstwo chrześcijanina jest przede wszystkim zwycięstwem Boga. Z zachowaniem wolności woli, swobody wyboru chrześcijanina, jego osobistego wkładu w postaci dobrych wyborów (Iz. 65:12; Jak. 1:12), starań, usiłowań, zmagań, trudu i wysiłku (Łuk. 13:24; Kol. 1:29; 2 Kor. 6:5; 11:27; 1 Tes. 1:3; 2:9; 2 Tym. 2:3; Hebr. 6:10; Obj. 2:2,19,26). Osobisty wybór, wysiłek i poświęcenie – są to rzeczy niezbędne do umartwiania w sobie pokus i postępowania według nauki i przykładu Pana Jezusa. Dobrze ilustruje to Pawłowy symbol biegu po nagrodę (1 Kor. 9:24-27; Flp 3:14; 2 Tym. 4:7-8). Taki bieg charakteryzuje się tym, że zawodnik może w każdej chwili zrezygnować, biegnąc przecież wyborem własnej woli, zachęcony nagrodą. Ponadto bieg nie jest możliwy bez trudu, wysiłku i poświęcenia.

 

 



piątek, 26 sierpnia 2016

O moim bloogu

Przemyślenia związane z chrześcijańską wiarą w kontekście otaczającej nas rzeczywistości.

O mnie

Mam na imię Jakub. Bliżej mam do czterdziestki niż do trzydziestki.
Kiedy zapisuję swoje rozważania na tematy związane z chrześcijańską duchowością i dzielę się nimi, jestem dodatkowo zmotywowany, żeby równać do przedstawionych treści. Do stanu uczniowskiego samozadowolenia jest mi daleko.

jakub_73@poczta.fm

stat4u
refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl