Bloog Wirtualna Polska
Są 1 205 582 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Duch i dusza, i ciało niech będą bez nagany - cz. II

środa, 21 września 2016 18:21

 

Tak więc gnostycy podzielili człowieka na trzy odrębne części: ciało, duszę i ducha po to, żeby „uwolnić” duszę i ciało od starań w prowadzeniu świętego życia, dobrego postępowania. W tym celu wymyślono „ducha” w sensie elementu boskiego i zbawionego, rzekomo nie należącego do sfery duszy. Wymyślili ducha jako tajemniczy boski odprysk, który został wtrącony do więzienia ciała i duszy, które są nienaprawialne i nie podlegają odrodzeniu, zbawieniu. I na ten boski element, na ducha przeniesiono zbawienie i obowiązki wobec Boga. Kto będzie się kierował swoim duchem-intuicją, ten jest zbawiony (a nie ten, kto kieruje się duszą rozumiejącą Pismo Święte i jemu posłuszną, a tym samym posłuszną Duchowi Św., który jest autorem Pisma). Witness Lee (zm. w 1997) nauczał: „Skoro Bóg jest Duchem, musimy oddawać Mu cześć w naszym duchu. Nie możemy Go czcić w ciele ani w duszy (w broszurze „Części człowieka”). Porównajmy to z nauką Pana Jezusa: „Będziesz tedy miłował Pana (...) z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej”. O czczeniu Boga ciałem pisze Paweł: „Wysławiajcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6:20, UBG). „Proszę więc was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali wasze ciała jako ofiarę żywą, świętą, przyjemną Bogu, to jest waszą rozumną [gr. logikos] służbę.” (Rz. 12:1, UBG). Skąd bierze się w protestantyzmie ta niechęć do czczenia Boga przez służbę duszy i ciała? Skąd ta niechęć do kierowania się rozumem (opartym na Piśmie Świętym)? Z gnostycyzmu.

 

Gdy apostoł Paweł mówił o duchu, duszy i ciele, miał na myśli coś innego niż gnostycy. Gnostycy przekłamali znaczenie słowa duch, tak by duch oznaczał boski pierwiastek oderwany od duszy. Gdyby nie zmienili znaczenia słowa duch, święte życie ducha musiałoby się wiązać ze świętym życiem duszy i ciała. Bo duch oznacza działanie duszy. Nie tylko ciało i dusza powinny być bez nagany, ale także duch, to, o czym człowiek na bieżąco myśli, jakie ma zamiary. Natomiast gnostycy stworzyli fantom – „ducha” – coś co nie istnieje w oderwaniu od duszy, coś co jest fikcją. Teraz mogli wmawiać ludziom, że Bóg wymaga jedynie świętego życia „ducha”, zaś świętego postępowania duszy i ciała nie pragnie, a nawet nie akceptuje wysiłku duszy w tym kierunku. Czyż nie stąd bierze się ten nurt w protestantyzmie, który brzydzi się wszelkim wysiłkiem duszy i ciała w podobaniu się Bogu (por. Kol. 1:10)? Czyż nie stąd legenda, że wysiłki chrześcijanina w dobrych uczynkach nie wpływają na Bożą ocenę wierzącego, a jeśli wpływają to tylko negatywnie? Głoszona jest absurdalna myśl w rodzaju: nie możesz sprawić przez swoje dobre uczynki, że Bóg będzie dla ciebie bardziej łaskawy (por. Dz. 10:4), możesz Go tylko tym rozgniewać; a twoje złe uczynki nie mogą sprawić, że Bóg będzie dla ciebie mniej łaskawy. Tego rodzaju niebiblijne nauki pochodzą z gnostycyzmu, którego początkiem jest doktryna Szymona Maga. On nauczał po prostu o innym Bogu.

 

W doktrynie Szymona Maga Bóg Starego Testamentu jest tylko jednym z wielu bogów wyemanowanych przez niepojętego Boga-Światło. Ponieważ prawo moralne nadał tenże Bóg Żydów, dlatego nie należy zgodnie z nim postępować. Dobre jest to, co sami uznamy za dobre. Tę naukę następne sekty ozdabiały kolejnymi rewelacjami, ale zasadniczo wszędzie chodziło o to, by robić, co się chce. Dawni zabobonni poganie, wychowani na mitach, byli skłonni uwierzyć w gnostyckie emanacje bogów. Dzisiaj Diabeł nie posługuje się już tak bardzo mitycznymi bajdurzeniami, bo to nie zadziała. Dlatego dzisiejszy gnostyk nie będzie opowiadał baśni mających olśnić głupich pogan, baśni o rodowodach eonów (bogów) itp. Będzie natomiast opowiadał to, co opowiadali Watchman Nee, Witness Lee i wielu innych.

 

Jezuita z Odnowy:

 

„Muszę także dobrze znać siebie: swój charakter, talenty, dary, słabości, swój sposób radzenia sobie w różnych sytuacjach i zobaczyć przy tym, jak Duch Święty mnie uzupełnia. Po takim „zżyciu się” ze sobą, ja i Duch Święty wiemy, jacy jesteśmy i na ile możemy na siebie liczyć. Zaczyna się piękna relacja współpracy – oparta bardziej na intuicji i wzajemnym wyczuciu niż na rozważaniu.” (Artykuł "Przyjaźń z Duchem Świętym", Wojciech Werhun SJ, Odnowa w Duchu Św.: http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/animatorzy-i-liderzy-mainmenu-34/formacja-duchowa-mainmenu-37/382-przyja-z-duchem-witym)

 

Z innej katolickiej strony internetowej:

 

„Oprócz nich jest jeszcze Nauczyciel niewidzialny, wewnętrzny - jest nim Duch Święty: "On was wszystkiego nauczy". Czy można usłyszeć Jego głos? Raczej nie dosłownie. Duch Święty przemawia do nas poprzez natchnienia i dzieje się to na zasadzie intuicji.” (Czego nas uczy Duch Święty? http://www.eleos.religia.net/temat_tygodnia/zmartwychwstanie/duch_nauczy.html)

 

Z jakiegoś forum. Jest to prawdopodobnie cytat z jakiegoś pseudochrześcijańskiego „dzieła”:

 

„Dzięki tej żywej społeczności łatwo jest naszemu duchowi bezpośrednio odczuwać wolę Boga – na tym właśnie polega funkcja intuicji. Funkcja ta zależy całkowicie od naszej społeczności. Gdy mamy doskonałą społeczność z Panem, nasza intuicja funkcjonuje właściwie. Kiedy nasza społeczność z Panem ulegnie zerwaniu, intuicja automatycznie przestaje działać i jej funkcję można przywrócić jedynie poprzez odbudowanie społeczności. Pierwszy List Jana 2,27 zawiera bardzo ważna treść, którą większość z nas zaniedbuje. Tekst ten mówi, że mieszka w nas NAMASZCZENIE. Namaszczenie to praca, która wykonuje Duch Święty w naszym duchu, dając nam bezpośrednie odczucie od Boga. To bezpośrednie odczucie to właśnie intuicja. (...) Kiedy Duch Święty namaszcza nas, działając w naszym duchu, otrzymujemy bezpośrednie odczucie intuicji.

Dzięki intuicji w naszym duchu mamy wewnętrzne poznanie, a nie jedynie umysłowe zrozumienie. Wewnętrzne poznanie jest w naszym duchu, podczas gdy rozumienie – w umyśle. Wewnętrzne poznanie, którym dysponuje nasz duch, zawsze poprzedza rozumienie umysłem. Innymi słowy, kiedy Duch Święty namaszcza naszego ducha, otrzymujemy bezpośrednie odczucie w naszej intuicji. Dzięki intuicji w naszym duchu doświadczamy wewnętrznego poznania, odczuwamy coś z Boga.” (http://otwarci.ok1.pl/viewtopic.php?p=305)

 

I to samo w wersji źródłowej, czyli pogańskiej. Pewien okultysta pisze:

 

„Generalnie można powiedzieć, że są trzy źródła tego, co pojawia się w umyśle:

1. Podświadomość

2. Wyższe ja (Duch Św.) – intuicja

3. Wpływy astralne.

Odróżnianie ich może na początek okazać się dość trudne.

Wykonywanie praktyki channelingu lub kontaktu z pomocnikami duchowymi przy słabej świadomości rozróżniającej może okazać się niebezpieczne. Może doprowadzić do silnej nerwicy natręctw lub do opętania.

Świadomość rozróżniająca to świadomość źródeł informacji. Chrześcijanie nazywają ją darem rozpoznawania duchów i zaliczają do darów Ducha Św. Stąd wniosek, że nie bardzo daje się ją rozwinąć przez różne ćwiczenia. (...)

Warto sobie uświadomić, że Bóg jest w Tobie, a nie poza Tobą, że nie ma jakiegoś odrębnego od Ciebie (Twej intuicji) Boga Ojca, Syna czy ducha.

Druga sprawa, to fakt, że Bóg nie może się od Ciebie odciąć, odwrócić, nie może na Ciebie obrazić itd. (...)

Głos Boga odczuwamy w sercu jako miłość i intuicyjne odczucie, że robimy dobrze.” (Z artykułu „Jaki to duch?”, Leszek Żądło http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/196)

 

Podobnie naucza ruch New Age. Intuicja ma w ich doktrynie duże znaczenie.

 

W 2011 roku CBOS wydało komunikat na temat badań pt. „Polacy wobec niektórych poglądów z kręgu New Age”. Czytamy tam: „Ponad dwie piąte badanych (42%) deklaruje, że zdarzyło im się przeczuć fakty, które później naprawdę miały miejsce” (www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2011/K_135_11.PDF). Trzeba pamiętać, że w tych 42 procentach ponad 90 procent to zdeklarowani katolicy. Skoro aż 42% badanych wierzy w swoje przeczucie, to pokazuje, jak wielka jest skłonność do ulegania tej iluzji. Dla porównania: wielu hazardzistów ma często przeczucie, że wygrają. Gdy wygrali, wtedy mawiają: miałem przeczucie i sprawdziło się. Gdy przegrali, mówią: to było fałszywe przeczucie. Ilości fałszywych przeczuć nie liczą i nie chcą o tym pamiętać. Ale gdy dzięki przeczuciu czasem wygrają, zapamiętują to i to napędza ich wiarę w przeczucie. W ogólnym rachunku są przegrani, a jednak nadal wierzą w swoje przeczucie.

 

Z Powszechnej Encyklopedii Filozofii (hasło New Age):

 

„N. A. [NEW AGE] odżegnuje się od spuścizny racjonalizmu, afirmując irracjonalne, intuicyjne, symboliczne „rozumienie” rzeczywistości. (…)

Jesteśmy częścią boskości i celem życia ludzkiego jest uzmysłowienie sobie tego. W nauce zaleca się kontemplację i medytację jako jedyny sposób poznania, oparcie bardziej na intuicyjnej mądrości niż racjonalnej wiedzy. Jest to koncepcja wiedzy ponadintelektualnej: intelekt jest tu tylko środkiem wskazującym drogę do bezpośredniego mistycznego doświadczenia, które pozwala wyjść poza świat rozróżnień i przeciwieństw wywodzących się z rozumowania (...).

N. A. wskazuje na jednostronność dotychczasowej wiedzy, w ramach której rozum był przeakcentowany kosztem intuicji, sfery duchowej w człowieku. (...) Wygaszenie aktywności intelektu jest wg N. A. drogą do odkrycia prawdziwej rzeczywistości.”

 

Czyż nie to samo pisali Nee i Lee?

 

Kolejnym przykładem jest Oswald Chambers - (1874 – 1917) „chrześcijański ewangelista i nauczyciel, przedstawiciel ruchu uświęceniowego (ang. Holiness movement) powstałego w połowie XIX wieku”. Napisał:

 

Na początku pragniemy świadomości, że Bóg nas prowadzi. Potem jednak, gdy dojrzewamy duchowo, żyjemy tak bardzo w pełni świadomości Boga, że nie potrzebujemy nawet pytać Go o Jego wolę, ponieważ nigdy nie przyjdzie nam na myśl wybranie innej drogi.

Jeżeli jesteśmy zbawieni i uświęceni, Bóg kieruje nami przez nasze codzienne wybory. Jeżeli mielibyśmy wybrać coś, czego On nie chce, da nam poczucie wątpliwości lub niechęci, którego musimy posłuchać.

Kiedykolwiek pojawia się wątpliwość, natychmiast zatrzymaj się. Nigdy nie próbuj usunąć ją przez rozumowanie: „Ciekawe, dlaczego nie powinienem tego robić?Bóg instruuje nas w tym, co wybieramy, to znaczy On kieruje naszym zdrowym rozsądkiem. Gdy podporządkujemy się Jego nauczaniu i przewodnictwu, nie jesteśmy już przeszkodą dla Jego Ducha przez ciągłe pytanie: „Panie, jaka jest Twoja wola?” (Oswald Chambers, „Tobie, Najwyższy!” http://ibog.pl/oswald-chambers/)

 

Ludzie Diabła mają motto: czyń swoją wolę. Zamiarem Boga jest natomiast: „przemieńcie się przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe” (Rz. 12:2, BW); „abyście postępowali w sposób godny Pana, by podobać mu się we wszystkim, w każdym dobrym uczynku wydając owoc” (Kol. 1:10, UBG). A zatem chrześcijanie mają przemieniać siebie, aby odróżniać dobro od zła (dzięki poznaniu i przyjęciu nauki Chrystusa) i czynić dobro. Jak przekonać chrześcijan, by postępowali wbrew Bogu? Trzeba stworzyć taką naukę, która przekona ludzi, że ich samowola jest wolą Bożą, że ich wybory są w istocie wyborami Boga. Niech ludzie wierzą, że gdy czują niechęć, to znaczy, że to Duch Święty daje im niechęć. A gdy mają poczucie wątpliwości, niech wierzą, że to Duch daje im wątpliwości. Wtedy można już robić, co się chce, bez wyrzutów sumienia. A jak ktoś spyta: co ty robisz, człowieku?! Można odpowiedzieć: to nie ja, tylko Duch Święty. Chambers naucza: Nigdy nie próbuj usunąć ją przez rozumowanie: „Ciekawe, dlaczego nie powinienem tego robić?” Chambers nie pozwala rozwiewać wątpliwości przez rozumowanie (oparte na Piśmie Świętym). Apostoł Jan naucza: „Syn Boży przyszedł i dał nam rozum” (1 J. 5:20). Chambers naucza: „nigdy nie próbuj usunąć ją [wątpliwość] przez rozumowanie.” W ten sposób Diabeł wyłącza ludziom sumienie, bowiem sumienie to osąd rozumu. Osąd rozumu, czyli logiczne myśli biorące nas w obronę lub oskarżające (Rz. 2:15, BG). Sumienie w Duchu Świętym działa w ten sposób, że rozum oświecony przez Pismo Święte osądza nas i w ten sposób zniechęca do zła i zachęca do dobra. Trzeba pamiętać, że nauka Ducha, którą przekazywali apostołowie-prorocy, została dla nas zapisana w Nowym Testamencie. Osąd rozumu porównujący nasze życie z Nowym Testamentem jest niezbędny, by człowiek mógł postępować według woli Bożej i robić w tym postępy. Ludzie głęboko upośledzeni umysłowo czy chorzy psychicznie, a także małe dzieci i zwierzęta nie mogą uwierzyć i świadomie spełniać woli Bożej właśnie dlatego, że nie mają rozumu. Bez rozumu nie mogą posiadać sumienia. Zwierzęta nie mają sumienia. Wyłączając ludziom rozum, a więc także sumienie, i pchając ich do kierowania się odczuciami, intuicją (gnostyckim „duchem”) osiąga Diabeł swój wielki cel: czyń swoją, a nie Bożą wolę. Bowiem za intuicją, za tym co „czujemy” stoją głęboko ukryte żądze i instynkty, które są w opozycji do woli Bożej. Na przykład chciwość. Sama pokusa w sensie impulsu chciwości nie jest jeszcze grzechem. Grzechem stanie się dopiero wtedy, jeśli nie podejmiemy z nią walki i damy wewnętrzną zgodę. Do tego namawia nas Chambers: „Jeżeli mielibyśmy wybrać coś, czego On [Bóg] nie chce, da nam poczucie wątpliwości lub niechęci, którego musimy posłuchać.” „Kiedykolwiek pojawia się wątpliwość, natychmiast zatrzymaj się. Nigdy nie próbuj usunąć ją przez rozumowanie: „Ciekawe, dlaczego nie powinienem tego robić? Skonfrontujmy naukę Chambersa z przykładem praktycznym. Chory na serce brat prosi nas o finansową pomoc. Potrzebuje na leki. Wówczas chciwość może wyśle nam impuls: nie daj! Natomiast sumienie (czyli osąd rozumu) wyuczone przez Nowy Testament powie nam: daj, bo to dobre, gdyż tak czyni i naucza Pan! Stoimy więc przed wyborem: posłuchać rozumu opartego na Piśmie czy niechęci opartej na intuicji, odczuciu. Chambers twierdzi, że poczucie wątpliwości i niechęci jest od Ducha i MUSIMY temu poczuciu okazać posłuszeństwo, bo to wola Boża. Jednocześnie Chambers nie pozwala skonfrontować tego poczucia z rozumowaniem opartym na Piśmie Świętym. Wmawia nam, że Bóg nami steruje, tak że słuchając swoich odczuć słuchamy Ducha Świętego. Ale już słuchać osądu rozumu Chambers nam nie pozwala (tak jakby Duch nie mógł prowadzić człowieka poprzez rozum, przez podsuwanie myśli i wersetów potrzebnych do uzyskania logicznych wniosków). A zatem według niego Bóg działa przez tępe impulsy (jak rolnik przez prąd wobec bydła), ale już nie przez wspieranie człowieka w rozumowaniu, wyciąganiu wniosków, znajdowaniu w Piśmie uzasadnień. W ten sposób Diabeł osiąga to, czego od początku pragnie: by ludzie zatracali się przez uleganie swojej oszukanej woli.

 

Powyższa nauka jest jak wirus mózgu. Jej skutek w realnym życiu wyglądał tak, że ciężko chory brat, który poprosił o niewielką pożyczkę na leki, nie otrzymał pomocy. Według ludzi myślących jak Chambers czy Nee to nie my mamy dobrze czynić, tylko Chrystus w nas, z tym że utożsamiają Chrystusa z impulsami własnych żądz, które nazywają duchem. Przeczucia biorą się też z podświadomości, a tylko Bóg wie, jakie brudy z całego życia tam zalegają. Toteż osoba poproszona o pożyczkę „poczuła” niechęć i wątpliwość; uznała, że Duch Święty nie chce pomóc choremu. Popełniła ciężki grzech zaniechania (w świetle np. Mat. 25:41,45), ale była przekonana, że jest czysta, bo to nie ona, tylko Duch Święty w niej nie udzielił tego wsparcia. W ten sposób nauka Chambersa, Watchmana Nee i im podobnych sprawia, że ludzie trwają w grzechach, z których nie pokutują, bo myślą, że są czyści. Swoje złe czyny i zaniechania uznają za wolę Boga. Każda nauka, która zaprzecza osobistemu rozumnemu wkładowi i odpowiedzialności wierzącego w dziele Bożym (na poziomie ciała i duszy), jest szatańska. I zabójcza. Prawdą jest natomiast łaska, z którą wierzący musi współpracować, by nie okazała się daremna (1 Kor. 15:10; 3:6,9; Judy 4). Łaska nauczająca jak postępować (Tyt. 2:11-12) i pomagająca sprostać tym wymaganiom (Hbr 4:16).

 

Duch Święty naucza w Piśmie jednoznacznie, że dobro należy czynić ludziom zawsze, nawet nieprzyjaciołom. Owszem, Duch może ostrzec przed jakimś działaniem albo nakazać zmianę planów, ale czyni to przez podsuwanie mądrych, opartych na Słowie myśli, które trzeba rozważyć i uchwycić. W ważnych i wyjątkowych sytuacjach Duch działa przez proroctwo lub obiektywnie zauważalne znaki. Na przykład apostoł Paweł otrzymał wizję, z której logicznie wywnioskował, że powinien udać się do Macedonii.

 

Dz. 16:9-10, BW

(9) I miał Paweł w nocy widzenie; Jakiś Macedończyk stał i prosił go, mówiąc: Przepraw się do Macedonii i pomóż nam.

(10) Gdy tylko ujrzał to widzenie, staraliśmy się zaraz wyruszyć do Macedonii, wnioskując, iż nas Bóg powołał, abyśmy im zwiastowali dobrą nowinę.

 

Nie wszyscy otrzymali proroctwo, tylko jeden. I to miało wystarczyć wszystkim współpracownikom. Ich rzeczą było ocenić treść wizji i wyciągnąć logiczny wniosek. I tak uczynili. Gdyby byli to uczniowie Nee, Lee i Chambersa, zaczęliby pytać swego ducha-intuicji, czy powinni wyruszyć do Macedonii. Mając odczucia negatywne (np. z powodu trudów podróży), posłuchaliby samych siebie zamiast proroctwa danego Pawłowi. Gdyby nauczanie Chambersa było prawdą, znaczyłoby to, że wszyscy wierzący są w zamyśle Bożym sterowani w sposób nadprzyrodzony, a skoro tak, to nie mogliby pomylić się ani zgrzeszyć. Skoro w sposób nadprzyrodzony wiedzą, jak mają postąpić, to by znaczyło, że nie mogą zbłądzić. Duch bowiem nie może zgrzeszyć. Czy zatem Nee, Lee, Chambers i ich uczniowie to ludzie bezgrzeszni? Tymczasem wiadomo, że bycie prorokiem jest specjalnym Bożym darem i otrzymują go nieliczni. Poza tym nawet apostoł i prorok Piotr popełnił błąd (Gal. 2:11-14). Gdyby Piotr był sterowany przez Ducha za pośrednictwem intuicji, gdyby Bóg kierował wierzącymi przez ich wybory oparte na odczuciach, to by znaczyło, że to Bóg, a nie Piotr jest winny tego błędu. Problem w tym, że wielu chciałoby być prorokami i dlatego wielu pysznych i próżnych ludzi przyjmuje nauki, które wmawiają im, że są nawet kimś więcej niż prorokami, bo rzekomo ich wszelkie wybory są wyborami Boga. Ich odczucia i wola Boża to jedno. Są boscy. To jest pycha granicząca z szaleństwem. Wielu też ludzi nie chce ponosić odpowiedzialności za swoje złe czyny i woli przenosić ją na Boga. Dlatego Diabłu tak łatwo omotać ich powyższą nauką Chambersa, Watchmana Nee, Witnessa Lee i innych.

 

W powyższej sytuacji chciwość i pokusę należało ujarzmić przez modlitwę z wiarą i przez działanie przełamujące tę pokusę. Należało wierzyć, że Duch Święty pomoże w przełamaniu chciwości, a dalej trzeba było przełamać ją przez wręczenie bratu potrzebnej kwoty. Nauczeni przez diabelską naukę Watchmana Nee ludzie posłuchali głosu chciwości, twierdząc bluźnierczo, że to wola Boga, a nie ich samych. Tak oto uczynili siebie bogami i wypełnili cel nauki gnostyckiej i New Age.

 

Jeszcze kilka przykładów na osobistą odpowiedzialność człowieka przed Bogiem i samodzielność.

 

Rz. 15:19-20, TBS

(19) Przez moc znaków i cudów, przez moc Ducha Bożego, tak że od Jerozolimy i okolic, aż do Iliri wypełniłem Ewangelią Chrystusową;

(20) To jednak poczytałem sobie za honor, by zwiastować Ewangelię nie tam, gdzie było znane imię Chrystusa, abym nie budował na cudzym fundamencie;

 

Paweł poczytywał sobie za honor, żeby głosić tam, gdzie jeszcze nie słyszano o Chrystusie. Widać z tego jasno, że Bóg pozostawił mu wolną rękę w dokonywaniu woboru miejsc głoszenia. Tylko w wyjątkowych okolicznościach wskazywał mu konkretne miejsce. Paweł nie pytał za każdym razem gnostyckiego ducha o to, gdzie ma iść głosić. Paweł poczytał sobie za honor, aby nie głosić tam, gdzie ktoś już buduje, tylko tam, gdzie najtrudniej. A zatem działał przez logiczne wnioskowanie, a nie przez kierowanie się gnostyckim duchem (odczuciami, intuicją). Jak się to ma do neognostyckich nauk o ciągłym pytaniu swego ducha o wolę Bożą?

 

Flp 1:9-10, BW

(9) I o to modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie [gr. aisthesis od czasownika aisthanomai - pojmować, spostrzegać, por. Łuk. 9:45]

(10) Abyście umieli odróżniać to, co słuszne od tego, co niesłuszne, abyście byli czyści i bez nagany na dzień Chrystusowy

 

Widać tu jasno, że w rozumieniu Pawła chrześcijanie mają umieć odróżniać dobro od zła dzięki poznaniu i pojmowaniu. Dzięki poznaniu i pojmowaniu czego? Oczywiście nauki Jezusa Chrystusa, którą objawili apostołowie (Dz. 5:28; 1 Kor. 2:13; Flp 4:9; Kol. 1:28; 2 Tes. 2:15; 3:6; 1 Tym. 4:6,16; 2 Tym. 2:2; Tyt. 1:9; Hbr 6:1; 2 Ptr 3:1-2; 2 J. 1:9-10).

 

1 Tes. 4:2-5, BW

(2) Wszak wiecie, jakie przykazania daliśmy wam w imieniu Pana Jezusa.

(3) Taka jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze, żebyście się powstrzymywali od wszeteczeństwa,

(4) Aby każdy z was umiał utrzymać swe ciało w czystości i w poszanowaniu,

(5) Nie z namiętności żądzy, jak poganie, którzy nie znają Boga,

 

A oto przykład na samodzielność człowieka w podejmowaniu dobrych zamiarów. Bóg chwali Dawida za powzięcie zamiaru zbudowania Bożej świątyni:

 

2 Kn 6:8, Bp (por. 1Kl 8:18)

(8) Ale Jahwe rzekł do Dawida, ojca mego: "Postanowiłeś zbudować Dom dla Imienia mego i dobrze uczyniłeś, żeś powziął to zamierzenie w sercu swoim.

 

Moment, gdy Dawid powziął tę myśl, opisany jest tutaj:

 

2 Sm 7:1-18, BW

(1) Gdy pewnego razu król siedział w swoim domu, a Pan dał mu wytchnienie od wszystkich okolicznych nieprzyjaciół jego wokoło,

(2) Rzekł król [Dawid - J.] do Natana, proroka: Patrz! Ja mieszkam w domu z drzewa cedrowego, a Skrzynia Boża jest pomieszczona w środku namiotu!

(3) Wtedy Natan odpowiedział królowi: Wszystko, co masz w swoim sercu, uczyń, gdyż Pan jest z tobą.

 

Szlachetne serce Dawida wydało dobry owoc: troskę o Skrzynię Bożą i zamiar zbudowania Świątyni. Było to zamierzenie, które powziął sam Dawid (a więc z własnej duszy), jak to potwierdza Bóg w słowach: „dobrze uczyniłeś, żeś powziął to zamierzenie w sercu swoim” (2 Kn 6:8). Jak Bóg zareagował na tę dobrą myśl Dawida?

 

(4) Lecz jeszcze tej samej nocy doszło Natana słowo Pana tej treści:

(5) Idź, powiedz memu słudze Dawidowi: Tak mówi Pan: Czy ty miałbyś zbudować mi dom, abym w nim mieszkał?

(6) Nie mieszkam bowiem w domu od dnia, kiedy wywiodłem synów izraelskich z Egiptu aż do dnia dzisiejszego, ale wędrowałem, mając za mieszkanie namiot.

(7) Czy kiedykolwiek, wędrując wraz ze wszystkimi synami izraelskimi, przemówiłem do któregoś z plemion izraelskich, któremu zleciłem przewodnictwo nad moim ludem, Izraelem, w te słowa: Dlaczego nie budujecie mi domu z drzewa cedrowego?

 

A więc Bóg pyta retorycznie, czy kiedykolwiek domagał się od Izraela zbudowania świątyni. Ponieważ odpowiedź brzmi „nie”, dlatego zamysł Dawida jest szczególnie godny pochwały. Myśl Dawida wynikła z troski o sprawy Boże, z jego dobrego serca i dlatego bardzo się to Bogu spodobało. W odpowiedzi na to Bóg w wierszu 8 zaczyna ogłaszać Dawidowi wielkie błogosławieństwo. Oto jego treść:

 

(8) Teraz tedy tak powiedz memu słudze Dawidowi: Tak mówi Pan Zastępów: Ja wziąłem cię z pastwiska od trzody, abyś był księciem nad moim ludem, nad Izraelem,

(9) I byłem z tobą wszędzie, dokądkolwiek się wyprawiłeś, i wytępiłem wszystkich twoich nieprzyjaciół przed tobą, i uczynię wielkim imię twoje, jak imię wielkich na ziemi.

(10) Wyznaczę też miejsce memu ludowi, Izraelowi, i zaszczepię go, aby tam bezpiecznie mieszkał, i nie będzie się już trwożył, i nie będą go już gnębić nikczemnicy. A jak to było poprzednio,

(11) Odkąd wyznaczyłem sędziów nad moim ludem izraelskim, dam ci wytchnienie od wszystkich twoich nieprzyjaciół. Zwiastuje ci też Pan, że wzniesie ci dom,

(12) A gdy dopełnią się dni twoje i zaśniesz ze swoimi ojcami, Ja wzbudzę ci potomka po tobie, który wyjdzie z twego łona, i utrwalę twoje królestwo.

(13) On zbuduje dom mojemu imieniu i utwierdzę tron królestwa jego na wieki.

(14) Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem; gdy zgrzeszy, ukarzę go rózgą ludzką i ciosami synów ludzkich,

(15) Lecz łaska moja od niego nie odstąpi, jak odjąłem ją Saulowi, którego usunąłem sprzed ciebie.

(16) I trwać będzie twój dom i twoje królestwo na wieki przede mną; tron twój też utwierdzony będzie na wieki.

(17) Gdy Natan powiedział Dawidowi wszystko zgodnie z tymi słowami i zgodnie z całym tym objawieniem,

(18) Poszedł król Dawid i usiadł przed Panem, i rzekł: Kim ja jestem, Panie, Boże, a czym jest mój dom, że doprowadziłeś mnie aż dotąd?

 

A więc po tym, jak Dawid sam z siebie zatroszczył się o dom dla Skrzyni Przymierza (zapowiadającej Chrystusa w ciele), Bóg obiecał mu, że dom Boży zbuduje jego potomek (w pierwszym spełnieniu Salomon – świątynię; a w docelowym spełnieniu Jezus Chrystus – Kościół jako Świątynię swego Ciała).

 

Podobnie Salomon spodobał się Bogu za uczynek spełniony z własnej duszy:

 

1 Krl 3:5-13, BW

(5) W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi nocą we śnie. I rzekł Bóg: Proś, co ci mam dać?

(6) Salomon odrzekł: Ty okazałeś twemu słudze Dawidowi, mojemu ojcu, wielką łaskę, dlatego że postępował przed tobą wiernie, sprawiedliwie i w prawości serca i zachowałeś dla niego tę wielką łaskę, że dałeś mu syna, który zasiadł na jego tronie jak to jest dzisiaj.

(7) Teraz tedy Panie, Boże mój, Ty ustanowiłeś królem twego sługę w miejsce Dawida, mojego ojca, ja zaś jestem jeszcze bardzo młody i nie wiem, jak należy postępować.

(8) A twój sługa jest pośród twojego ludu, który wybrałeś, ludu licznego, który trudno dokładnie zliczyć z powodu wielkiej jego ilości.

(9) Daj przeto twemu słudze serce rozumne, aby umiał sądzić twój lud, rozróżniać między dobrem i złem, inaczej bowiem któż potrafi sądzić ten twój ogromny lud?

(10) I PODOBAŁO się to Panu, że Salomon prosił o taką rzecz.

(11) Toteż rzekł Bóg do niego: Dlatego że o taką rzecz prosiłeś, a nie prosiłeś dla siebie ani o długie życie, ani nie prosiłeś dla siebie o bogactwo, ani nie prosiłeś o śmierć dla twoich wrogów, lecz prosiłeś o rozum, aby umieć być posłusznym prawu,

(12) Przeto uczynię zgodnie z twoim życzeniem: Oto daję ci serce mądre i rozumne, że takiego jak ty jeszcze nie było przed tobą i takiego jak ty również po tobie nie będzie.

(13) Oprócz tego daję ci to, o co nie prosiłeś, a więc bogactwo, jako też sławę, tak iż takiego jak ty męża nie będzie między królami po wszystkie dni twoje.

 

Jakiego więc Boga i jakiego człowieka głoszą zwodziciele pokroju Nee, Lee i Chambersa? Gnostyckiego, nie Bożego. Człowiek Boży pełni wolę Bożą w ciele i z własnej duszy:

 

Ef. 6:6, BG

(6) Nie na oko służąc, jako ci, którzy się ludziom podobać chcą, ale jako słudzy Chrystusowi, czyniąc z duszy wolę Bożą.

 

Kol. 3:23-24, BG

(23) A wszystko, cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie, jako Panu, a nie ludziom.

(24) Wiedząc, iż od Pana weźmiecie zapłatę dziedzictwa; albowiem Panu Chrystusowi [z duszy - J.] służycie.

 

Ostatni wiersz jest kompletny i niepodważalny. Wolę Pana należy czynić z duszy i ze świadomością, że zapłatą za to będzie dziedzictwo, czyli odziedziczenie nieśmiertelności w Królestwie Bożym. Nie ma tu miejsca na gnostyckie poniżanie duszy i baśnie o gnostyckim rozdzielaniu duszy i ducha. Kto nie będzie kierował się duszą, rozumem-zrozumieniem nauki Jezusa i apostołów (czyli nauki Ducha Świętego zapisanej w NT), aby czynić Jego wolę, ten NIE weźmie zapłaty dziedzictwa.

 

Część I

 

 



Duch i dusza, i ciało niech będą bez nagany - cz. I

środa, 21 września 2016 18:13

 

Według Ireneusza z Lyonu (II wiek) człowiek składa się z ciała i duszy. Gnostycy nauczali, że człowiek składa się z ciała, duszy i ducha będącego boską iskrą i czymś odrębnym od duszy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Walentynianie). Według nich zbawiony może być tylko duch, bez duszy i ciała.

 

Gnostycy twierdzili, że:

1) ludzie cieleśni zostaną zniszczeni, ponieważ byli tylko ciałem;

2) ludzie duszewni pójdą do jakiegoś miejsca Środka (miejsca pośredniego pomiędzy zbawieniem a zniszczeniem), bo byli tylko duszą (ich ciała zostaną zniszczone);

3) tylko ludzie duchowi (gnostycy) wejdą do Pleromy (gnostyckiego nieba), a wejdą wyłącznie jako duchy (bez duszy i ciała).

 

Na to Ireneusz (uczeń Polikarpa, ucznia ap. Jana) odpowiada:

 

"Gdy więc ich ciała [gnostyków] zostały zniszczone, a dusza pozostaje w Środku, to nic nie pozostaje z człowieka (rzekomo) wchodzącego do Pleromy. Rozum człowieka, jego Myśl i duchowe dążenie i podobne temu (przymioty), nie są czymś, co istnieje obok duszy, lecz są to (formy) ruchu i działania właśnie duszy i bez duszy nie mają żadnej (własnej) substancji. Cóż więc z tego pozostaje, aby wejść do Pleromy? Oni sami bowiem, o ile są duszą, pozostają w Środku, na ile zaś są ciałem, spalą się, podobnie jak reszta materii [zdaniem gnostyków materia ulegnie zniszczeniu – J.]" (Ireneusz z Lyonu, Adversus Haereses II 29.3)

 

Widać więc, że w rozumieniu Ireneusza człowiek składa się z ciała, duszy oraz ruchu duszy, jej działania (myślenie, duchowe dążenie itp.). I nic ponadto. Nietrudno wywnioskować, że właśnie działanie duszy apostoł Paweł nazywał duchem (np. „odnówcie się w duchu umysłu waszego”, Ef. 4:23; „kto z ludzi wie, co jest w człowieku oprócz ducha ludzkiego, który w nim jest?”, 1 Kor. 2:11). Paweł napisał:

 

1 Tes. 5:23, TBS

(23) A sam Bóg pokoju niech was całkowicie poświęci; a cały wasz duch i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany przy przyjściu Pana naszego Jezusa Chrystusa.

 

Nie da się zaprzeczyć, że człowiek składa się z ducha, duszy i ciała. Tyle że nie w sensie odrębnych od siebie elementów, gdzie duch jest odpryskiem bóstwa pierwotnego, jak chcieliby gnostycy. Trzeba pamiętać, że według Pisma Świętego również zwierzęta posiadają ducha (Kzn 3:21) i duszę (1 Moj. 1:30). Skoro zwierzęta mają ducha, to czy mamy wnioskować, że posiadają gnostycki boski pierwiastek duchowy? Aby poprawnie zrozumieć powyższą wypowiedź Pawła, trzeba porównać ją z podobnym jego stwierdzeniem:

 

2 Kor. 7:1, TBS

(1) Te więc mając obietnice, umiłowani, oczyszczajmy samych siebie od wszelkiej zmazy ciała i ducha, wypełniając uświęcenie nasze w bojaźni Bożej.

 

Oba fragmenty zawierają tę samą myśl. W pierwszym fragmencie Paweł mówi: niech wasz duch, dusza i ciało będą zachowane bez nagany. W drugim: oczyszczajmy siebie od zmazy ciała i ducha. Pominął duszę, bo jasne jest, że duch jest działaniem duszy. Więc w rzeczywistości jej nie pominął.

 

Skoro Paweł nakazuje tu oczyszczać siebie od zmazy ducha, to nie może mu chodzić o Ducha Świętego, bo Duch nie może mieć skazy. A ponieważ oba fragmenty wyrażają tę samą myśl, to również w 1 Tes. 5:23 nie może chodzić o Ducha Świętego.

 

Ktoś może spytać: jeśli dla Pawła duch oznaczał działanie duszy, a nie jakiś gnostycki pierwiastek duchowy-intuicyjny do komunikacji ze światem duchowym, to po co w 1 Tes. 5:23 apostoł wymienił ducha obok duszy? Po co skomplikował przekaz i nie poprzestał na słowie dusza Czy nie wystarczyło użyć tylko jednego z tych dwóch słów? Wystarczyło i dlatego z reguły Paweł używał tylko jednego z tych określeń, jak w 2 Kor. 7:1. Są inne przykłady:

 

1 Kor. 7:34, UBG

(34) (…) Niezamężna troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. (...)

 

1 Tes. 5:23 mówi: a cały wasz duch i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany”. Zaś 1 Kor. 7:34 mówi: „troszczy się o to, by była święta i ciałem, i duchem. Oba wiersze mówią o świętości całego człowieka, a jednak drugi wiersz milczy o duszy. Dlaczego? Gdyby dusza była czymś odrębnym od ducha, to dlaczego Paweł miałby w tym fragmencie (oraz w 2 Kor. 7:1) pominąć tak ważny aspekt człowieka? Po prostu duch nie jest czymś odrębnym (jak chcieliby gnostycy). Gdy apostoł pisze „i duchem”, chodzi o ducha w sensie działania duszy właśnie. Chodzi o „ducha umysłu”, jak czytamy w Ef. 4:23.

 

Słowo duch oznacza tu po prostu siłę życiową dla ciała i zarazem siłę myślową duszy (bo duch ożywiając ciało, a więc i mózg, ożywia sferę psychiczną i przekształca się w siłę myślową). W odniesieniu do ciała tchnienie życia (duch) przejawia się przez wzrost, funkcje, ruch ciała. To samo tchnienie życia (duch) w odniesieniu do duszy przejawia się przez myślenie itp. Słowa wychodzące z ust również są duchem (Iz. 11:4, BG; Joba 15:13, BG). W określeniu duch Paweł zawarł tu działanie duszy, dlatego nie musiał do słowa duch dodawać słowa dusza. Mógł dodać, jak w 1 Tes. 5:23, ale nie musiał. Podobnie tu przemilcza duszę:

 

1 Kor. 6:20, UBG

(20) (…) Wysławiajcie więc Boga w waszym ciele i w waszym duchu, które należą do Boga.

 

Mimo że wymienia ciało, nie wymienia duszy. Czyżbyśmy mieli wysławiać Boga w ciele i w duchu, ale w duszy już nie? To oczywiście absurd. Gdyby Paweł rozumiał ducha jako coś odrębnego od duszy, to nie mógłby sobie pozwolić na pominięcie tu duszy. Zwłaszcza, że nie pominął ciała.

 

Pozostaje pytanie, dlaczego w 1 Tes. 5:23 Paweł jednak wymienił obok siebie ducha i duszę.

Gdy Hebrajczyk chciał mocno podkreślić przekaz, wtedy dodawał słowa o tym samym lub bliskim znaczeniu (najczęściej po spójniku „i”). Ten rodzaj podkreślania przekazu jest typowy dla Starego Testamentu, na którym ci ludzie duchowo się kształcili. Przykład:

 

Starłem jak obłok twoje występki, a twoje grzechy jak mgłę” (Iz. 44:22).

 

Widać tu, jak Bóg podkreślił moc przekazu przez powtórzenie identycznej myśli za pomocą innych słów o tym samym znaczeniu. Oba człony zdania znaczą to samo. Podobnie tu:

 

Zerwijmy ich więzy I zrzućmy z siebie ich pęta!” (Ps. 2:3, BW)

 

Zerwać więzy to to samo co zrzucić pęta. Po co powtórzono myśl? Więcej przykładów paralelizmu synonimicznego, tym razem w powiązaniu z tematem ducha jako tchnienia:

 

Job 27:3-4, BG

(3) Że póki staje tchu we mnie, i ducha Bożego w nozdrzach moich,

(4) Nie będą mówiły wargi moje nieprawości (...)

 

Drugi człon wiersza 3 mówi o duchu w nozdrzach – nie da się tutaj zinterpretować ducha inaczej jak dech, skoro jest w nozdrzach. I właśnie dech mamy w pierwszym członie jako synonim słowa duch. Następny przykład:

 

Job 33:4, BG

(4) Duch Boży uczynił mię, a tchnienie Wszechmocnego ożywiło mię.

 

Duch Boży uczynił mnie to innymi słowy tchnienie Wszechmocnego ożywiło mnie. Myśl ta sama, słowa inne. Dzięki temu powtórzeniu przekaz wzmocniono.

 

Iz. 42:5, BG

(5) ...[Bóg] który daje tchnienie ludowi mieszkającemu na niej, a ducha tym, co chodzą po niej.

 

Dawać tchnienie mieszkańcom ziemi to to samo co dawać ducha chodzącym po niej. Tak jak wyżej, słowo duch jest tutaj zamiennikiem słowa tchnienie.

 

W ST używa się również paralelizmów takich:

 

Ps. 93:3, BW

(3) Podnoszą rzeki, Panie,

Podnoszą rzeki swój głos,

Podnoszą rzeki swe wzburzone fale.

 

Mamy tu trzy człony, rzekę i jej aspekty:

1) podnoszą rzeki (rzeka ogólnie)

2) podnoszą rzeki swój głos (szum jako aspekt rzeki)

3) podnoszą rzeki swe fale (fala jako aspekt rzeki)

 

Po co autor robi dwa powtórzenia z aspektami rzek, skoro wcześniej napisał ogólnie: rzeki? Z tego samego powodu apostoł Paweł zamiast poprzestać na określeniu dusza (lub duch) użył w 1 Tes. 5:23 obu tych bliskoznacznych słów. Wziął przykład z Pana Jezusa:

 

Mar. 12:30, BW

(30) Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.

 

Powyższy werset to paralelizm (jak w Iz. 44:22). Serce w Biblii oznacza źródło myśli (Rdz. 8:21; Łuk. 5:22), a dusza jest tego synonimem (por. „skoro oczyściliście swoje dusze (…), czystym sercem jedni drugich gorąco miłujcie”, 1 Ptr 1:22).

 

Dlaczego Pismo mówi o sercu jako o źródle myśli? Myślenie możliwe jest przez fakt, że serce pompuje krew do mózgu. Krew i tlen umożliwiają pracę mózgu. W dodatku Bóg mówi, że „dusza wszelkiego ciała we krwi jego jest” (3 Moj. 17:11), co można rozumieć tak, że od krwi zależy dusza (właśnie przez fakt, że krew dotlenia mózg), a nawet że serce i krew pełnią jakąś rolę, którą dziś przypisuje się wyłącznie mózgowi (nauka zaczyna to dostrzegać). Tak czy inaczej myśli są siłą (duchem) napędzaną przez serce. Gdy serce przestaje bić, myślenie musi ustać.

 

Dalej Pan Jezus mówi: „i z całej myśli swojej” – a przecież myśl jest działaniem duszy. Skoro w członie poprzednim Jezus powiedział „z całej duszy”, to po co dodał, że „z całej myśli swojej”? Tak jakby myśli nie miały z duszą nic wspólnego, jakby nie wynikały z jej działania. Jezus uczynił to dla wzmocnienia przekazu, jak w Starym Testamencie. Na tej samej zasadzie Paweł napisał w 1 Tes. 5:23 o duchu i duszy, chociaż duch jest działaniem duszy (a nie jakimś odrębnym od niej boskim pierwiastkiem do rzekomej duchowej komunikacji). Tak jak w wypowiedzi Jezusa duszę i myśli wymieniono osobno (mimo że myśli są działaniem duszy), tak też Paweł wymienia osobno duszę i ducha (mimo że duch jest działaniem duszy). Duch oznacza tchnienie wprawiające w ruch ciało i umysł, które to tchnienie przybiera postać myśli, zamiarów itp. – rzeczy, które wymienił Ireneusz z Lyonu.

 

1 Ptr 3:3-4, UBG

(3) Niech waszą ozdobą nie będzie to, co zewnętrzne: zaplatanie włosów, obłożenie się złotem lub strojenie w szaty;

(4) Lecz ukryty, wewnętrzny człowiek w niezniszczalnej ozdobie łagodności i spokoju ducha, który jest cenny w oczach Boga.

 

Podobnie jak w 1 Tes. 5:23, widzimy tu trzy aspekty człowieka: ciało (ozdabiane nadmiernie przez niektóre kobiety), dusza („wewnętrzny człowiek”), duch umysłu („łagodności i spokoju ducha”, ducha, który ozdabia wewnętrznego człowieka). I nauka Piotra: nie ciała ozdabiajcie pięknymi szatami, ale duszę pięknym duchem. Czyli łagodnymi i spokojnymi myślami i uczuciami. A nie przyziemnymi żądzami i namiętnościami.

 

2 Kor 2:13, UBG

(13) Nie zaznałem spokoju ducha [niespokojne myśli – J.], bo nie znalazłem Tytusa, mego brata. (...)

 

A co z tym fragmentem?

 

1 Kor. 14:14-16, UBG

(14) Jeśli bowiem modlę się obcym językiem, mój duch się modli, ale mój rozum nie odnosi korzyści.

(15) Cóż więc? Będę się modlił duchem, będę się też modlił i rozumem. Będę śpiewał duchem, będę też śpiewał i rozumem.

 

Dlaczego Paweł rozróżnił tu ducha i rozum? Czyż pracujący rozum nie jest duchem umysłu? Jest. Tylko że w powyższej sytuacji chodzi nie o zwykłego ludzkiego ducha (którym są i myśli, i rozumowanie), ale o myśli natchnione, a takie niekoniecznie muszą być rozumiane i tu nie są. Dlatego Paweł musiał tutaj odróżnić ducha (natchnione myśli) od rozumu. Bo czy miał powiedzieć: mój duch się modli, ale mój duch nie odnosi korzyści? W drugim członie musiał doprecyzować, że chodzi o ten aspekt ducha, którym jest rozum. Ktoś może jednak spytać: dlaczego w takim razie Paweł nie napisał: mój umysł się modli, ale mój rozum nie odnosi korzyści? Najpewniej Paweł wolał tu użyć słowa „duch” zamiast słowa „umysł”, bo słowo duch było też używane na oznaczenie natchnienia (por. 1 Jana 4:1-3). Paweł połączył tu oba znaczenia słowa duch, a więc znaczenie „ludzki duch umysłu” i „natchnienie” (por. 1 Kor. 14:32). Dlatego w powyższym fragmencie słowo duch znaczy: natchniony ludzki duch umysłu. Sens jest taki: mój natchniony umysł się modli, ale mój rozum nie odnosi korzyści. Stąd to rozróżnienie.

 

A oto werset (z kontekstem) chętnie cytowany i przekręcany przez ludzi skażonych gnostycyzmem:

 

Hebr. 4:2-12, UBG

(2) I nam bowiem głoszono ewangelię jak i tamtym. Lecz tamtym nie pomogło słowo, które słyszeli, gdyż nie było powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli. (...)

(11) Starajmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie wpadł w ten sam przykład niewiary.

(12) Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca.

 

Neognostycy przekręcają sens wiersza 12 i namawiają chrześcijan, by rozdzielali duszę i ducha w sensie gnostyckim i New Age. Według nich rozdzielanie ma polegać na kierowaniu się intuicją (rzekomo duchem) zamiast duszą (rozumem bazującym na Piśmie Świętym). Ciekawe, że nie nakazują rozdzielać stawów i szpiku. Przecież o tym również mówi ten wiersz. Jeśli natchniony autor napisał to w sensie, że chciał by rozdzielano duszę i ducha, to przecież napisał też: „stawów i szpiku”. Albo więc należy rozdzielać nie tylko duszę i ducha, ale też stawy i szpik, albo autor wcale nie nakazuje rozdzielać duszy i ducha w sensie New Age. Co autor miał na myśli, wyjaśnione jest w ostatnim członie zdania. Rozdzielić duszę i ducha to inaczej mówiąc „rozsądzić myśli i zamiary serca”. Wyżej przedstawiono przykłady Biblijnego sposobu wyrażania się, mianowicie paralelizmy synonimiczne. Tu mamy jeden z nich. Rozdzielić duszę (inaczej: serce) i ducha (inaczej: myśli i zamiary) znaczy „rozsądzić myśli i zamiary serca”. W jednym członie zdania autor mówi, że Słowo rozdziela duszę i ducha, a w innym wyraża to inaczej: Słowo rozsądza myśli i zamiary serca. Słowo rozdziela duszę (serce) i ducha (myśli i zamiary) w znaczeniu krytycznej analizy, osądu. Zauważmy, że osąd Słowa dotyczy też ciała (stawów i szpiku). Chodzi więc o to, że cały człowiek podlega osądowi Słowa (ciało również podlega winie, jeśli się grzeszy).

 

A jak rozdzielanie duszy i ducha rozumieją neognostycy? Zasadniczo chodzi im o to, by nie kierować się duszą (w sensie osądu rozumu bazującego na Piśmie Świętym), tylko duchem (w sensie intuicji, przeczuć). Na tym polega u nich rozdzielanie duszy i ducha. Sprowadza się to do tego, by nie rozważać (w świetle nauki Jezusa), czy własne zamiary są dobre czy złe, tylko czy te zamiary są zatwierdzone przez ducha-intuicję – jedyny rzekomo kanał łączności z Bogiem. Ich zdaniem dusza (a więc i rozum) takiej łączności z Bogiem nie ma, tylko tajemniczy duch. Komunikacja ducha odbywa się przez intuicję, przeczucie, a nie przez rozważanie, co jest dobre, a co złe. Witness Lee na bazie pism Watchmana Nee nauczał:

 

„Człowiek składa się z trzech części: z ducha, duszy i ciała. Są to trzy różne i odrębne części jednej ludzkiej istoty. (…) Ze światem duchowym możemy się kontaktować jedynie za pomocą naszego ducha. W naszym duchu znajduje się zmysł duchowy, dzięki któremu możemy doświadczać Boga. (…) Umysł, wola i uczucia to trzy części duszy. (…) Czy możemy kontaktować się z Bogiem za pomocą organu psychicznego, duszy? Nie! To również niewłaściwy organ. Z Bogiem możemy się kontaktować wyłącznie przy pomocy naszego ducha. (…) Bóg jest Duchem i musimy oddawać Mu cześć w naszym duchu. Nie możemy oddawać Mu czci ani kontaktować się z Nim za pomocą naszego ciała ani duszy. (…) Nie narodziliśmy się na nowo ani w ciele, ani w duszy, tylko w duchu. ” (Watchman Nee i Witness Lee, „Podstawowe elementy życia chrześcijańskiego”, tom 1)

 

Porównajmy to do nauki starożytnych gnostyków. Ireneusz o zbawieniu według gnostyków:

 

Nie jest nim [zbawieniem - J.] ani (wyzwolenie) cielesne, gdyż ciało jest przemijające, ani zmysłowe, gdyż dusza powstała z braku i jest tylko mieszkaniem dla ducha. Przez gnozę zostaje wyzwolony wewnętrzny, duchowy człowiek. I dopiero z gnozy wszyscy są zadowoleni. I tym właśnie jest prawdziwe wyzwolenie.” (Ireneusz z Lyonu, AH I 21.4)

 

Z Powszechnej Encyklopedii Filozofii:

 

„Gnostycyzm – (...) podstawą gnostycyzmu jest idea boskości jaźni ("iskry bożej") w człowieku. "Iskra boża", określana także jako "duch" (pneuma)(...). Człowiek, wg g., złożony jest z ciała, duszy i ducha. Ze względu na pochodzenie jest tworem światowym i ponadświatowym. Przez ciało podlega światu, losowi, przez ducha należy do sfery boskiej. Nad ciałem i duszą władzę mają odpowiednie moce światowe, archonci, którzy stworzyli człowieka, a dokładnie jego ciało i duszę, aby uwięzić boskiego ducha. (…) W ścisłym znaczeniu wybawienia wymaga "iskra boża" [duch - J.], która znalazła się w świecie stworzonym, czyli w ciele. (...) Jaźń człowieka przechodząc przez poszczególne sfery świata wyzwala się z warstw, które ją krępowały (z cielesnej, psychicznej), i dociera do czystej transcendencji Boga, z którym się jednoczy. (...) Gnostyk jako "zbawiony z natury" był wolny zarówno od fatum, jak i moralnego prawa. Bunt przeciw prawu moralnemu nadanemu przez Stwórcę, paradoksalnie przyczynia się bardziej do zbawienia boskiego elementu w człowieku. (http://peenef2.republika.pl/hasla/g/gnostycyzm.html)

 

A zatem wg gnostyków człowiek złożony jest z ciała, duszy i ducha; ciało i dusza są więzieniem boskiego ducha, a gnostyckie zbawienie polega na uwolnieniu ducha od duszy i ciała (oto rozdzielanie duszy i ducha). Towarzyszy temu bunt przeciw moralnemu Prawu Stwórcy. Czyż nie tak nauczali Nee i Lee? Zobaczmy:

 

„Jako chrześcijanie musimy zrozumieć, że nie chodzi o to, co robimy, lecz o to, jak to robimy. Czy kierujemy się ciałem, duszą czy duchem? (…) Na przykład, kiedy zbliżamy się do Pana w modlitwie lub przychodzimy do Słowa Bożego, by spotkać się z Panem, musimy odrzucić nasze życie w duszy (myśli, uczucia, pragnienia) i zwrócić się do ducha, by w nim mieć kontakt i społeczność z Panem. Nigdy nie będziemy mogli spotkać się z Chrystusem, korzystając z władz naszej duszy. Chrystus jest w naszym duchu, nie w duszy. (...) Jeśli robiąc coś nie masz żadnego potwierdzenia ani odczucia w duchu, wówczas nie rób tego, co miałeś zamiar zrobić ani nie mów tego, co zamierzałeś powiedzieć, niezależnie od tego, czy jest to dobre, czy złe. Nie wolno nam rozpatrywać tego w taki sposób: ,,Czy jest to dobre, czy złe?”Chrześcijanie nie powinni tak żyć. Powinniśmy zadawać sobie tylko jedno pytanie: „Czy jest to w duchu, czy w duszy? (...)

Czy widzimy teraz, że wiekszość chrześcijan tak naprawdę chybiła celu? Zastanawiamy się ciągle nad tym, co jest dobre, a co złe. Myślimy, ze jeśli coś jest złe, to nie powinniśmy tego robić, a jeśli coś jest dobre, to musimy to zrobić. Nie tędy droga. Dobro i zło to nauka religii.(Watchman Nee i Witness Lee, „Podstawowe elementy życia chrześcijańskiego”, tom 1)

 

Porównajmy to ze świadectwem chrześcijańskiego biskupa Epifaniusza z Salaminy (IV wiek). O gnostykach z sekty walentynian Epifaniusz napisał:

 

Usiłują [wykazać], że istnieją trzy stany bytów ludzkich: pneumatycy [tzn. duchowi], psychicy [duszewni] oraz cieleśni. Twierdzą, że oni sami należą do pneumatyków, podobnie jak i gnostyków. Oni nie potrzebują żadnego wysiłku, ale tylko poznania i objaśnień ich misteriów. Każdy z nich może czynić cokolwiek bezkarnie i nie zwracać na nic uwagi. Z wszystkiego bowiem – jak twierdzą – będzie wybawiony pneumatyk [tzn. duchowy] z racji przynależności do ich stanu.” (Epifaniusz z Salaminy, Panarion 31.7.8)

 

O tych samych gnostykach Ireneusz z Lyonu napisał:

 

Spełniając wiele ohydnych i bezbożnych czynów, traktują nas – którzy ze względu na bojaźń Bożą pilnujemy się, aby nie zgrzeszyć nawet myślą czy słowem – jak nieuków i ludzi, którzy nic nie rozumieją, sami zaś wywyższają się, nazywając się 'doskonałymi' oraz 'nasieniem wybrania'. Twierdzą, że my otrzymujemy łaskę w użytkowanie, toteż zostanie nam zabrana. Oni natomiast mają łaskę na własność” (Ireneusz z Lyonu, AH I, 7, 2)

 

Wróćmy do nauki Watchmana Nee i Witnessa Lee. W III tomie broszury kontynuują deptanie moralnego Prawa Stwórcy na rzecz kierowania się gnostyckim duchem (intuicją):

 

„Gdybyśmy się nieco zastanowili, zauważylibyśmy, że niektórzy ludzie żyją według zasady tego, co właściwe i niewłaściwe albo inaczej dobra i zła. Pamiętajcie, że zasada tego, co właściwe i niewłaściwe, czyli zasada dobra i zła, to nie jest chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo to kwestia życia, a nie postępowania zgodnie z jakąś normą. (…) W chrześcijaństwie nie ma czegoś takiego, jak zewnętrzne dobro i zło.(...)

Chrześcijaństwo nie wymaga od nas, byśmy pytali, czy coś jest słuszne, czy niesłuszne, dobre czy złe. (…) Zadajemy sobie tylko jedno pytanie: co mówi nasze wewnętrzne życie? Jeśli jest ono w nas mocne i czynne, możemy daną rzecz zrobić. Jeśli jest zimne i wycofuje się, nie powinniśmy tego robić. Nasza zasada życia ma charakter wewnętrzny, a nie zewnętrzny Oto jedyna prawdziwa zasada postępowania. (…)

O tym, czy coś jest właściwe, czy niewłaściwe, nie decydują zewnętrzne normy, lecz wewnętrzne życie. (…)

Kiedy już rozwiązaliśmy tę kwestię, możemy zobaczyć, że nie tylko musimy unikać wszystkiego, co złe, ale również wszystkiego, co jest jedynie dobre. Chrześcijanin może robić tylko to, co pochodzi z życia. (...) Chrześcijanie nie powinni jedynie odrzucać zła; powinni także odrzucać dobro. Istnieje bowiem norma, która jest wyższa od normy dobra. To norma życia. (…)

O wszystkim powinno się decydować zgodnie z odczuciem Bożego życia lub śmierci, które mamy. Decyzje powinniśmy podejmować, kierując się tym, czy Boże życie, które jest W nas, powstaje, czy też zamiera. Żaden chrześcijanin nie powinien mówić, że może coś robić, ponieważ ta rzecz jest dobra i właściwa. Powinniśmy pytać o to Pana, który jest w nas, Jakie mamy wewnętrzne odczucie od Pana? Czy odczuwamy wewnętrzną radość w tej sprawie? Czy mamy duchowe szczęście i pokój? Oto co decyduje o naszej duchowej ścieżce. (...)

Częstokroć ku własnemu zdziwieniu odkrywamy, że życie w nas nie pochwala tego, co my pochwalamy. Gdy tak się dzieje, nie możemy upierać się przy tym, co uważamy za słuszne. (…)

Kilka dni temu spotkałem brata, który był w potrzebie. Był on niezwykle biedny i potrzebował pomocy. Pomyślałem, że muszę koniecznie coś dla niego zrobić, ponieważ nie bylo widoku na pomoc z innej strony W tym czasie mnie również się nie przelewalo, w związku z czym pomoc dla niego była dla mnie wielką ofiarą. Wydawało się, że przekracza to moje sily. Zgodnie z tym, co wlaściwe, miałem rację. Powinienem więc być szczęśliwy, kiedy dawałem mu pieniądze. Jednak z jakiegoś nieznanego mi powodu, gdy to czynilem, czulem, jak zamiera we mnie życie. Głos wewnątrz mnie powiedzial: „Postępujesz wedlug dobroci. To nie jest działanie zgodne z życiem. To był po prostu uczynek ludzkiej rycerskości i naturalnej uprzejmości. Nie uczynileś tego według życia, tylko z samego siebie”. Bóg wcale nie chciał, abym to zrobił. Cierpiałem z powodu tej sprawy przez dwa czy trzy tygodnie [w rzeczywistości cierpiał z powodu chciwości, która nie dawała mu spokoju - J.]. Chociaż dalem temu bratu pieniądze, musialem uniżyć się przed Bogiem, wyznać Mu grzech i poprosić Go o przebaczenie, gdy tylko przyszedłem do domu [„przeprosił” Boga za to, że na chwilę nie uległ chciwości, która jest bałwochwalstwem - J.]. (…)

Chrześcijanin nie tylko powinien upamietać sie przed Bogiem z grzechów, które popełnił; niejednokrotnie musi nawracać sie przed Bogiem z dobrych rzeczy, jakie zrobił. Zasada naszego postępowania nie polega na rozróżnianiu pomiędzy dobrem i złem. Musimy przychodzić do Boga, aby to On decydował o tym, co pochodzi z życia, a co ze śmierci. Gdy mamy w sobie życie i czujemy, że jego poziom się podnosi, wówczas robimy to, co właściwe. Jeśli poziom życia w nas się nie podnosi, nie odczuwamy w swoim wnętrzu namaszczenia, wtedy nie powinno nas obchodzić, czy postępujemy zgodnie z tym, co właściwe i niewłaściwe.” (Watchman Nee i Witness Lee, „Podstawowe elementy życia chrześcijańskiego”, tom 3 )

 

Każdy, kto zrozumiał i przyjął naukę Nowego Testamentu, musi czuć obrzydzenie, gdy czyta te wężowe wywody Nee i Lee. Tylko ludzie o uparcie złej duszy i woli są w stanie czytać Pismo Święte i jednocześnie wyznawać doktrynę Nee i Lee. Gnostycka nauka działa i realnie niszczy chrześcijaństwo.

 

Dlaczego gnostycy wymyślili ducha oderwanego od duszy? Pomijając rolę Szatana, odpowiedź jest taka: żeby móc ulegać złym żądzom i nadal ufać w swe rzekome wieczne zbawienie. Czy nazwą swe żądze intuicją, czy nazwą je duchem, życiem, Duchem Świętym, Chrystusem czy Bogiem, chodzi im o jedno: czynić swoją wolę. Okultysta Aleister Crowley, który uważał się za Bestię 666, głosił: „nie ma prawa poza czyń wedle swej woli”. Wola ulegania złym pragnieniom i namiętnościom jest motorem wszelkiego zwiedzenia. Reszta jest makijażem. Diabeł stworzył wiele rodzajów makijażu, tzn. wariantów zwiedzenia. W każdej z tych ideologii zbawienie jest z łaski w takim sensie, że wierzący nie może go utracić przez swoje złe uczynki. Takie zbawienie z łaski głosił już Szymon Mag, o czym zaświadcza Ireneusz z Lyonu w AH, I, 23:3.

 

Dokończenie w części II

 

 



Dobrem jest posłuszeństwo Dobru - cz. II

wtorek, 23 sierpnia 2016 11:19

 

Gdyby Chrystus zwyciężył na krzyżu niedługo po pierwszym grzechu Adama, jeszcze za życia Adama – jak potoczyłoby się życie Adama? Nasz praojciec (wraz z rodziną) przyjąłby Zbawiciela i co dalej? Zostałby usprawiedliwiony, duchowo ożywiony, pojednany z Bogiem – i w tym sensie zbawiony. Nie oznaczałoby to jednak natychmiastowego otrzymania nieśmiertelności ani nawet gwarancji nieśmiertelności. Zbawieni chrześcijanie również nie od razu wchodzą do Raju, bo „to, co siejesz, nie ożyje, jeśli nie obumrze” (1 Kor. 15:36, UBG). Adam musiałby dokończyć swe doczesne życie, w którym kontynuowałby proces nauki posłuszeństwa jako pierwszej zasady dobra. Polegałoby to na tym, że musiałby starać się zwyciężać na próbach, których nie szczędziłby mu Diabeł, jak i nam. W ten sposób Bóg, wykorzystując bunt Diabła, ćwiczy wytrwałość człowieka. „Nic się nie bój tego, co masz cierpieć. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli doświadczeni, i będziecie znosić ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia” (Obj. 2:10, UBG). „I będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mego imienia. Kto jednak wytrwa do końca, będzie zbawiony” (Mar. 13:13). „Próba waszej wiary rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków” (Jak. 1:3-4). „Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota” (Jak. 1:12). Przez to właśnie musiałby przejść Adam, by móc otrzymać nieśmiertelność. Otrzymałby ją z łaski, a zarazem otrzymałby ją jako ten, który dał się Bogu ukształtować na człowieka wytrwałego w dobru i który w ten sposób został do nieśmiertelności należycie przygotowany.

 

I właśnie tak jest z chrześcijanami. Zostali zbawieni (usprawiedliwieni, duchowo ożywieni, pojednani z Bogiem), aby mogli przejść przez etap nauki, praktyki, życiowych doświadczeń – rozpoczynając od miejsca w którym znalazł się Adam. Rozpoczynamy poza Rajem, aby dzięki ofierze Chrystusa powrócić do Rajskiego Nowego Jeruzalem. Na warunkach posłuszeństwa, jak było na początku. Nasz praojciec w Raju nie miał jeszcze nieśmiertelności. Gdyby już wtedy śmierć została wrzucona do jeziora ognia (Obj. 20:14), Adam nie mógłby umrzeć. Praojciec miał jedynie warunkowe życie, gdzie warunkiem było posłuszeństwo woli Bożej. Podobnie my, chrześcijanie. Mamy z łaski Bożej warunkowe zbawienie w sensie duchowego ożywienia, które uzależnione jest od tego, czy pozwolimy się Bogu kształtować na obraz i podobieństwo Jezusa Chrystusa (Kol. 3:10). Czy pozwolimy Bogu kształtować w nas wytrwałość, która prowadzi do „dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków”. Aby mieć trwały dostęp do drzewa życia, czyli nieśmiertelność w Chrystusie, musimy żyć tak, by poznanie szło w parze z posłuszeństwem Dobru. W przeciwnym razie podzielimy los Adama, tyle że bezpowrotnie. Powtórzmy słowa Jakuba:

 

Jak. 1:12, UBG

(12) Błogosławiony człowiek, który znosi próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia, którą obiecał Pan tym, którzy go miłują.

 

Nie wolno poznawać dobra i zła przez uleganie pokusom, bo nieposłuszeństwo już jest złem, a więc wyborem zła. Dobro i zło trzeba poznawać przez posłuszeństwo. Już w czasach Pawła istnieli ludzie, którzy chcieli poznawać dobro i zło przez nieposłuszeństwo, bo uważali, że łaska może obfitować tylko wtedy, gdy człowiek grzeszy (Rz. 3:8; 6:1-2). Również i dziś słyszy się absurd, że gdy człowiek poskramia swe żądze, to zastępuje łaskę swoimi ludzkimi staraniami, a to ponoć niewiara i grzech. „Ich potępienie jest sprawiedliwe” – odpowiada na to Paweł i naucza, by poskramiać żądze ciała (Kol. 3:5; 1 Kor. 9:25.27). Bóg chce, by ludzie poznawali dobro i zło przez posłuszeństwo. Posłuszeństwo Dobru skutkuje dobrem, szczęściem, pokojem Wspólnoty, która ma odziedziczyć nieśmiertelność. Kto nie chce być posłuszny Dobru, nie może być częścią tej Wspólnoty. Zrozumienie roli posłuszeństwa Dobru jest pierwszym stopniem wtajemniczenia w poznaniu dobra i zła. Posłuszeństwo Dobru, tzn. Stwórcy, wymaga walki z pokusami, by żadnego bezprawia nie czynić. Bezustanna walka sprawia, że wierzący robi postępy. Pokusą Adama był Wąż, zwiedziona Ewa i rodząca się w Adamie zła chęć. Należało umartwić tę chęć przez modlitwę i czyn wobec niej przeciwny. Jezus zaleca wyłupienie oka, to znaczy odcięcie łączności z obiektem pokusy (Mat. 5:28-29). Duch Święty daje moc, by człowiek był w stanie tego odcięcia dokonać. Jednak Duch Święty nie narusza wolności woli, dlatego tylu ludzi trwa w grzechu. W wypadku Adama należało zawsze odwracać wzrok od zakazanego drzewa i jego owocu. Należało zgromić Ewę, a Wężowi powiedzieć: „Idź precz Szatanie” (Łuk. 4:8). Oto właściwy początek poznania dobra i zła. Oto droga prawdy i nieśmiertelności w Jezusie Chrystusie, Nowym Przymierzu. Gdy w ten sposób poznaje się dobro i zło, umacnia się w wierzących wytrwałość, stają się duchowo dojrzali i mogą otrzymać trwały dostęp do drzewa życia – nieśmiertelność. Adam i Ewa są przykładem, aby uczyć się na błędach.

 

Chrześcijanie są bardzo zaawansowani na drodze poznania, ale nadal obowiązuje ich zasada posłuszeństwa, ponieważ ona jest wieczna i uniwersalna (obowiązuje również aniołów). Gdyby Adam okazał posłuszeństwo przykazaniu i otrzymałby prawo spożycia owocu poznania, nadal musiałby zachowywać posłuszeństwo. Większe poznanie nie zwalnia z tego wymogu. Jeśli chrześcijanie będą lekceważyć posłuszeństwo, nie otrzymają nieśmiertelności. Utracą stan duchowego ożywienia, które zostało dane im z łaski właśnie po to, by kontynuowali drogę do wieczności od tego miejsca, w którym znaleźli się nasi prarodzice. Posłuszeństwo czemu? Nauce Jezusa. Jej istotą jest miłość, dobro. Przykład:

 

Łuk. 6:35-38, UBG

(35) Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego. On bowiem jest dobry dla niewdzięcznych i złych. (...)

(38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i przelewającą się dadzą w wasze zanadrze. Jaką bowiem miarą mierzycie, taką będzie wam odmierzone.

 

1 Ptr 3:10-12, UBG

(10) Kto bowiem chce miłować życie i oglądać dni dobre, niech powstrzyma język od zła, a usta od podstępnej mowy.

(11) Niech odwróci się od zła i czyni dobro, niech szuka pokoju i dąży do niego.

(12) Oczy Pana bowiem zwrócone są na sprawiedliwych, a jego uszy ku ich prośbom, lecz oblicze Pana przeciwko tym, którzy źle czynią.

 

3 Jana 1:11, UBG

(11) Kto czyni dobrze, jest z Boga, kto zaś czyni źle, nie widział Boga

 

Poznawanie jest procesem wychowywania. Jeśli dziecko poznaje rzeczywistość na zasadzie braku ograniczeń, tak że robi co chce, to uczyni wiele złego. Jeśli w ten sposób poznaje świat, to wyrośnie z niego człowiek zepsuty, niezdolny do panowania nad swymi żądzami, niezdolny do samoograniczania się. Wyrośnie w grzechu, zatem będzie ukształtowany do życia w grzechu. Brak samoograniczania oznacza deptanie przestrzeni wolności innych. Oznacza ekspansję i spory. Agresor osiągnie samozadowolenie, bo ma co chciał, ale kosztem drugiego. Szczęście jednego jest nieszczęściem drugiego. Oznacza to brak szczęścia Ludzkości. Szczęście Wspólnoty jest możliwe tylko wtedy, gdy nikt nie jest krzywdzony. Krzywda wynika z niechęci do samoograniczania. Dlatego Bóg nie może dać nieśmiertelności w Raju (Nowym Jeruzalem) ludziom, którzy nie chcą się samoograniczać (poskramiać złych żądz, by czynić dobrze). Jezus dał przykład samoograniczania i dał Kościowi zdolność w Duchu Świętym do umartwiania w sobie złych żądz. Dlatego wymaga od swoich uczniów naśladowania Go (J. 13:14-15). Wymaga naśladowania, bo nie odebrał ludziom wolności woli. Dlatego ze zdolności tej korzystają tylko ci odrodzeni, którzy tego chcą. Tylko ci odrodzeni zachowują nową naturę i tylko oni otrzymają nieśmiertelność w Raju:

 

Obj. 2:26, UBG

(26) Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami.

 

Obj. 3:4-5, UBG

(4) Lecz masz kilka osób w Sardes, które nie splamiły swoich szat. Będą chodzić ze mną w białych szatach, bo są godni.

(5) Kto zwycięży, będzie ubrany w białe szaty i nie wymażę jego imienia z księgi życia (...)

 

Jana 5:29, UBG

(29) I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie.

 

Tak mówi Słowo Boże. A oto, czego naucza kalwinizm (podobnie luteranizm) i jego córki:

 

„Prawo moralne, choć stanowi dla odrodzonych obiektywną zasadę życia – umożliwiając im poznanie woli Bożej i pouczając ich o obowiązkach (trzecia funkcja prawa) – nie ma mocy skazać ich na potępienie, gdyż należąca się im kara za każde wykroczenie tego prawa została zapłacona na mocy przymierza łaski przez Chrystusa, który umarł w ich miejsce (doktryna odkupienia jako zastępczego potępienia). Toteż wierzący, choć są wezwani do posłuszeństwa prawu i sumiennego przestrzegania przykazań, są równocześnie uwolnieni od przekleństwa potępienia, jakie prawo nakłada na tych, którzy je łamią, a także od jego bezwzględnej surowości.” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_i_Ewangelia)

 

Innymi słowy: powinieneś być posłuszny, ale nie musisz, bo na pewno nie umrzesz. Zbawienia nie można utracić.

 

„Autorytet” Dave Hunt napisał:

 

„Ponieważ oczywiste jest, że nasze uczynki nie odegrały żadnej roli we względzie zapracowania na łaskę, nie możemy też uczynić nic, aby już na nią „nie zasługiwać” i utracić ją. Nasze czyny decydują o przyszłej nagrodzie lub karze - lecz nie o zbawieniu (...). Skoro zbawienia od kary za naruszenie Bożych praw nie można wysłużyć sobie przez do­bre uczynki, nie można go również utracić przez złe. Nasze uczynki nie od­grywają żadnej roli ani w uzyskiwaniu zbawienia, ani w utrzymywaniu go.” (Artykuł "Po ile zbawienie?")

 

Dawniej Wąż przekonywał: jeśli zjesz owoc poznania, to mimo nieposłuszeństwa „na pewno nie umrzecie” (Rdz. 3:4). Dzisiaj przekonuje: jeśli zjesz owoc poznania Chrystusa (uwierzysz), to mimo nieposłuszeństwa na pewno nie umrzesz.

 

Każdy, jak Ewa, stoi dziś przed wyborem: posłuszeństwo (dobro i nieśmiertelność) albo głos Węża (zło i śmierć). Pismo ostrzega:

 

Hebr. 4:6,11; 6:4-8, BW

(4:6) Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego [odpoczynku w Ziemi Obiecanej - J.] wejdą, a ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa [gr. apeitheia] nie weszli

(...)

(4:11) Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł [gr. peto], idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa [gr. apeitheia].

(...)

(6:4) Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego,

(6:5) I zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz, cudownych mocy wieku przyszłego

(6:6) Gdy odpadli [gr. parapeto[w sensie przemyślanego upartego nieposłuszeństwa - kontekst], powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko.

(6:7) Albowiem ziemia, która piła deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użytecznie dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga;

(6:8) Lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest bezwartościowa i bliska przekleństwa, a kresem jej spalenie.

 

Adama i jego dzieci można odnowić, bo umarł za nich ostatni Adam – Chrystus. Ale jak odnowić tych, którzy odrodzili się z Chrystusa i rozmyślnie grzeszą? Czy miałby przyjść dla nich drugi Zbawiciel? Skoro odrzucają pierwszego i jedynego Zbawiciela Jezusa (przez nieposłuszeństwo), to żaden Zbawiciel nie mógłby im pomóc. Bóg nie może zrobić nic więcej, aby ich wprowadzić do Raju, bo już zrobił wszystko. Reszta zależy od ich chęci, woli, której Bóg dał nienaruszalną wolność wyboru. Jeśli pozostaną do końca ziemią wydającą ciernie i osty, to „kresem jej spalenie”.

 

Część I

 

 



Dobrem jest posłuszeństwo Dobru - cz. I

wtorek, 23 sierpnia 2016 11:16

 

Zarzut gnostyków

 

Gnostycy to poganie, którzy chcieliby włączyć wypatroszony chrystianizm do swojego systemu. System gnostycki w swych różnych maskach jest oparty na pysze, próżności i chciwości, a także na magii, która pomaga to realizować. Magia polega na obcowaniu z wrogimi Stwórcy duchami w celu osiągnięcia korzyści.

 

Gnostycy zarzucali Stwórcy, że skoro zabronił Adamowi jeść z drzewa poznania, to znaczy, że jest zły. Dobry Bóg nie skąpiłby przecież swemu stworzeniu wiedzy. Wąż nie poskąpił, dlatego to Wąż był dobry. Gnostycy uważali Węża za reprezentanta dobrego bóstwa, które rzekomo jest ponad Stwórcą. Według nich Bóg JHWH jest zaledwie dalszą emanacją tego najwyższego bóstwa pierwotnego. Ponad JHWH istnieją rzekomo wcześniejsze emanacje, eony, które stanowią pleromę (pełnię). Dlatego nie należy być posłusznym JHWH i jego moralnemu Prawu.

 

Te rojenia nie są niczym nowym. Gdy wczytamy się w Stary Testament, zobaczymy, że od pierwszej Księgi trwa walka. Szatan twierdzi: „będziecie jak bogowie” (Rdz. 3:5, LXX). W tych słowach sugeruje, że obok JHWH są inni bogowie. Potem widzimy, że wielu Żydów wyznaje innych bogów. Wprawdzie czczą JHWH, ale obok Niego czczą inne bóstwa (2 Krl 15:35; 18:4). Słowa Węża „będziecie jak bogowie” sprawiają, że dla gnostyków duchowy Chrystus jest kimś różnym i wyższym od JHWH. Szatan chciał przez gnostyków oddzielić Syna od Ojca, tzn. Jezusa Chrystusa od Stwórcy, tak aby chrześcijanie myśleli, że pomiędzy Chrystusem a Stwórcą świata jest nieprzyjaźń. Diabeł chciał też oddzielić ludzi od Stwórcy, tak by chrześcijanie stali się bałwochwalcami. Jak to zrobić? Wymyślić jakieś nieistniejące bóstwo i na nie skierować uwagę ludzi. To jest właśnie bóstwo pierwotne głoszone przez gnostyków.

 

Na czym polega wiara chrześcijańska? Wiara chrześcijańska oparta jest na nauce (w tym przykazaniach) Jezusa i apostołów, a zapisem tej nauki jest Nowy Testament. Zwątpienie w jakąś część tego objawienia czyni Jezusa kłamcą lub ignorantem. Choćby częściowe zwątpienie oznacza odrzucenie wiarygodności Jezusa, a więc niewiarę. Tak było z tymi, którzy nie uwierzyli w słowa o spożywaniu eucharystycznego ciała i krwi (Jana 6:60-66). Tak samo niewiarą (zapieraniem się swej wiary) jest decyzja nieposłuszeństwa Jezusowi. A zatem dla chrześcijan punktem odniesienia jest Nowy Testament. Gnostycy postawili kwestię: czyim Chrystus jest Synem – Boga Starego Testamentu (Stwórcy świata) czy jakiegoś wyższego ukrytego bóstwa? Aby na to odpowiedzieć, wystarczy przeanalizowac Nowy Testement pod kątem kwestii: czy Jezus mówi, że jest Synem tego Boga, który objawił się w Starym Testamencie? Odpowiedź brzmi: oczywiście. Przykład: „Mój Ojciec jest tym, który mnie chwali, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem” (Jana 8:54). Inny przykład: „I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem i rozmawiali z Jezusem. (...) I powstał obłok, który ich zacienił, a z obłoku rozległ się głos: Ten jest Syn mój umiłowany, jego słuchajcie” (Mar. 9:4-7). Już jaśniej nie można pokazać, że Ojciec Jezusa to Bóg Mojżesza i Eliasza, czyli Bóg objawiony w Starym Testamencie – Stwórca świata. Wybór jest prosty: albo wierzę w Boże objawienie (Nowy Testament), albo w pogańskie spekulacje, które wyraźnie celowo uderzają w Boże objawienie.

 

Dlaczego gnostykom udawało się przyciągać ludzi? Często dlatego, że ludzie słyszeli imię Chrystusa najpierw od gnostyków. Byli to z reguły ludzie wychowani na mitologii i filozofii greckiej (na której bazowali gnostycy), dlatego łatwo im ulegali. Inne powody to wolność grzeszenia i „cuda” magiczne.

 

Pozostaje jednak kwestia, na którą powoływali się gnostycy: dlaczego Stwórca zabronił Adamowi spożywać z drzewa poznania dobra i zła?

 

Odpowiedź na zarzut gnostyków

 

Stwórca jest osobowym Dobrem, Miłością (Mat. 19:17; 1 J. 4:8). Można się domyślić, że pierwszym elementem poznania, pierwszą nauką Stwórcy dla człowieka było to, że dobrem jest posłuszeństwo. Dobrem jest posłuszeństwo osobowemu Dobru, a złem jest nieposłuszeństwo Dobru. Posłuszeństwo Dobru skutkuje jednością z Dobrem i sprawia, że człowiek staje się z przekonania dobry. Nieposłuszeństwo Dobru oznacza brak jedności z Dobrem i skutkuje złem. Aby to człowiekowi uświadomić, Bóg postawił drzewo i dał przykazanie. Przykazanie było mlekiem poznania dobra i zła, zaś owoc miał być pokarmem stałym. Dlatego przykazanie nie było wymagające. Miało nauczyć Adama, że pierwszą zasadą dobra jest posłuszeństwo Dobru. Oto mleko poznania. Wybór dany Adamowi jest podobny do wyboru danego Izraelitom:

 

Pwt 30:15-16, BW

(15) Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło;

(16) Gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził jego drogami i przestrzegał jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył (...).

 

Widać tu jasno, że dobrem jest posłuszeństwo, a złem nieposłuszeństwo. Kładę przed tobą dobro i zło znaczy: daję ci wybór posłuszeństwa (dobra i życia) i nieposłuszeństwa (zła i śmierci). Przed podobnym wyborem stanął Adam, aby poznać, że pierwszą zasadą dobra jest posłuszeństwo Dobru. Zauważmy: Adam otrzymał mało wymagające prawo, bo był niedoświadczony. Izrael otrzymał bardziej wymagające prawo, bo był bardziej doświadczony przez obcowanie z Bogiem patriarchów i Mojżesza. Kościół otrzymał prawo najbardziej wymagające i docelowe, oparte nie tylko na groźbie kary (jak Adam i Izrael), i to wiecznej (bo przyszedł już Chrystus), ale przede wszystkim na wewnętrznym przekonaniu o słuszności posłuszeństwa Bogu-Dobru. Przyjęcie takiego przekonania jest możliwe dzięki ofierze Jezusa i zrozumieniu Jego nauki. A także dzięki darowi Ducha Jezusa. Owo Prawo Chrystusa dlatego jest najbardziej wymagające, że postuluje, by człowiek był dobry – tak jak Jezus (3 J. 1:11). A ponieważ Bóg daje to Prawo razem z jego zrozumieniem i zdolnoscią w Duchu do poskramiania w sobie złych skłonności, dlatego Paweł rzadko używał słowa Prawo i wolał określać je inaczej, np. łaską. Czynił tak, aby nie zrównywać jakościowo Prawa Chrystusa z prawem Starego Przymierza. Na szczęście w 1 Kor. 9:20-21 złamał tę zasadę, dzięki czemu można łatwo udowodnić istnienie Prawa Chrystusa, które zastąpiło prawo Starego Przymierza. Samo istnienie przykazań nie mogło uczynić Izraelitów dobrymi (doskonałymi w sensie miłości), ale uczyło, że początkiem dobra jest posłuszeństwo Dobru i pobudzało do starań w dobru. Było to przygotowanie na posłuszne przyjęcie Dobra w osobie Pana Jezusa Chrystusa, aby stać się dobrym. Do tej przemiany potrzebna była Jego ziemska służba, Jego przykład i ofiara, a także dar Ducha Parakletosa. Jezus był (i jest) dobry, mimo że wymagało to wysiłku i poświęcenia. Był dobry nie tylko w sensie przekonania, ale to przekonanie było na tyle silne, by dobro czynić. Taką ludzkość kształtuje Bóg.

 

Ponieważ drzewo było narzędziem poznania, że dobrem jest posłuszeństwo, a złem nieposłuszeństwo, dlatego zostało nazwane drzewem poznania dobra i zła. Można się domyślić, że gdyby Adam był posłuszny w odniesieniu do drzewa, wówczas otrzymałby poznanie przez dobre skutki posłuszeństwa Dobru; dzięki istnieniu drzewa i związanego z nim przykazania Adam zrozumiałby, że fundamentem dobra jest posłuszeństwo Dobru (podobnie jak w miarę dorastania dziecko rozumie, że dobrem jest posłuszeństwo dobremu i mądremu rodzicowi). Dzięki posłuszeństwu Adam otrzymałby prawo spożycia owocu poznania. Podobnie jak Salomon, który „miłował (...) Pana, chodząc w przykazaniach” i dlatego Bóg spełnił jego prośbę: „daj twemu słudze serce rozumne (...), aby rozeznawał między dobrem i złem, 1 Krl 3:3-14).

 

Tak przez drzewo Adam z czasem osiągnąłby pełne poznanie dobra i zła. Skoro jednak wybrał nieposłuszeństwo, dlatego doświadczał skutków zła: wyrzucenie z Raju i odcięcie od drzewa życia, trud, cierpienie i śmierć. W obu wariantach wyboru Adama drzewo stanowiło narzędzie poznania dobra i zła i dlatego tak zostało nazwane.

 

Wszystko co stworzył Bóg było dobre. A więc również drzewo poznania i jego owoc. Dlaczego więc po zjedzeniu dobrego owocu na ludzi spadło zło? Zło nie pochodziło z owocu, tylko z nieposłuszeństwa. Gdy czyn wynika z posłuszeństwa Dobru, jego owoc jest dobry. Gdy wynika z nieposłuszeństwa, jego owoc jest zły. Adam i Ewa zjedli owoc swego nieposłuszeństwa, a więc zła. A zło zabija. Owoc był dobry, ale Wąż zatruł go nieposłuszeństwem. Gdyby Adam wytrwał w posłuszeństwie przez okres próby, Bóg pozwoliłby mu spożywać owoc z drzewa poznania. Wówczas spożyty owoc byłby owocem posłuszeństwa, a więc dobra. A dobro prowadzi do życia. Dlatego drzewo życia było tam, gdzie drzewo poznania, w środku ogrodu. Oto kolejność:

 

posłuszeństwo ->

prawo spożycia z drzewa poznania ->

prawo wiecznego dostępu do drzewa życia.

 

To, czego nie dokonał Adam, dokonał ostatni Adam (1 Kor. 15:22.45). Dlatego w nowym Adamie są wszystkie skarby poznania i nieśmiertelności (Kol. 2:3; 2 Tym. 1:10). On jest zarówno drzewem poznania, jak i drzewem życia. Drzewo wyrastało z ziemi, ale korona sięgała nieba – jak Chrystus (Jana 1:14; 3:31). Drzewo wydawało owoc poznania – jak Chrystus. Drugie drzewo wydawało owoc życia – jak Chrystus.

 

Bóg jest Dobrem, Miłością. Poznanie dobra i zła polega na zrozumieniu nauki Boga, który jest Dobrem. Logosem Boga, jakby drzewem poznania, jest Jezus Chrystus. Tylko nauka Jezusa pozwala rozróżniać między dobrem i złem. Dobrem jest to, co osobowe Dobro uznaje za dobre i to właśnie zostało światu objawione w zapisie Nowego Testamentu. Kto spożywa ten owoc w posłuszeństwie, kto przez ciało i krew Chrystusa przyjmuje od Niego skarby poznania i zgodnie z Dobrem postępuje, ten na końcu doczesnego życia otrzyma na zawsze dostęp do drzewa życia, owoc nieśmiertelności. Póki co, posiada życie wieczne warunkowo, podobnie jak Adam przed grzechem. Dlatego apostoł Paweł napisał: „Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi” (2 Kor. 11:3). Każdy odrodzony jest nowym stworzeniem (Adam też był dopiero co stworzony), ale musi przejść próbę. Dlatego Szatanowi pozwolono działać tak długo.

 

Między chrześcijanami a Adamem jest m.in. taka różnica, że za nas umarł Chrystus. Gdy Adam żył, Chrystus jeszcze za niego nie umarł. Dlatego nie każdy błąd oznacza dla chrześcijan utratę dostępu do drzewa życia. A jednak takie zagrożenie istnieje. Z jednej strony Jakub napisał: „wszyscy bowiem w wielu sprawach upadamy. Jeśli ktoś nie upada w mowie, jest człowiekiem doskonałym” (Jak. 3:2). Z drugiej strony czytamy: „[Ojciec] każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina” (Jana 15:2). „Może wyda owoc w przyszłości, jeśli zaś nie, wytniesz je” (Łuk. 13:9). „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy” (Hebr. 10:26). „I dałem jej czas, aby pokutowała ze swego nierządu, ale nie pokutowała. (...) A jej dzieci porażę śmiercią. I poznają wszystkie kościoły, że ja jestem tym, który bada nerki i serca. I oddam każdemu z was według waszych uczynków. (...) Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami” (Obj. 2:21-26, UBG). A zatem Bóg daje odrodzonym, którzy potem wrócili do błota, czas na pokutę, ale nie jest to czas nieskończony. A ponadto, dopóki człowiek rozmyślnie poddaje się złym czynom, dopóty nie pozostaje dla niego ofiara krzyża. Nie chodzi tu o błędy, wynikające np. z niesłusznego wybuchu emocji. Jeśli „nad waszym gniewem nie zachodzi słońce” (Ef. 4:26), tzn. jeśli gniew zostaje uśmierzony w tym samym dniu, a słowo nie wyrządziło jakiejś realnej krzywdy, to skrucha sprawia, że Bóg oczyszcza z tego rodzaju potknięć w trakcie każdej modlitwy. Co innego, jeśli ktoś uwierzył, a potem np. zamienia łaskę na rozpustę (Judy 4). Jest to wybór nieposłuszeństwa, przemyślane i zaakceptowane działanie przeciw moralnemu Prawu Stwórcy. Dopóki ktoś tak postępuje, dopóty nie może korzystać z łaski ofiary Pana Jezusa. Jego modlitwy o obmycie z grzechu są daremne, bo nie odciął się od grzechu, tylko w nim trwa. Jeśli w tym stanie zastanie go śmierć (np. zawał, wypadek), będzie za późno. Gdy chrześcijanin trwa w poważnym grzechu typu „porneia”, poparcie dla aborcji (zabijanie), dla udziału chrześcijan w „wojnach sprawiedliwych” itp., to jego wiara nie zostanie poczytana, ponieważ się jej zapiera (por. 1 Tym. 5:8; Tyt. 1:16). On wierzy, ale dla Boga jego wiara jest martwa. Jego modlitwy nie będą wysłuchane, skoro zaparł się wiary. Dopóki nie nawróci się naprawdę, nie może korzystać z ofiary Jezusa: „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu poznania prawdy, to nie pozostaje już ofiara za grzechy” (Hebr. 10:26).

 

Rz. 6:15-22, UBG

(15) Cóż więc? Będziemy grzeszyć, bo nie jesteśmy pod prawem, ale pod łaską? Nie daj Boże!

(16) Czyż nie wiecie, że komu oddajecie siebie jako słudzy w posłuszeństwo, komu jesteście posłuszni, tego jesteście sługami: bądź grzechu ku śmierci, bądź posłuszeństwa ku sprawiedliwości? (...)

(19) Po ludzku mówię, z powodu słabości waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście wasze członki na służbę nieczystości i nieprawości, aby czynić nieprawość, tak teraz oddawajcie wasze członki na służbę sprawiedliwości, abyście byli uświęceni. (...)

(22) Lecz teraz, uwolnieni od grzechu, gdy staliście się sługami Boga, macie swój pożytek ku uświęceniu, a na końcu życie wieczne.

 

Paweł mówi jasno: służcie sprawiedliwości, abyście byli uświęceni (w. 19). To jasne: warunkiem uświęcenia jest sprawiedliwe postępowanie (1 J. 3:7). Dalej Paweł mówi: gdy tak służycie Bogu, efektem jest uświęcenie i nieśmiertelność (w. 22). A zatem od czasów Edenu to się nie zmieniło. Warunkiem nieśmiertelności jest posłuszeństwo Bogu – Dobru.

 

Jana 3:36, TBS

(36) Kto wierzy [gr. pisteuo] w Syna, ma życie wieczne; ale kto jest nieposłuszny [gr. apeitheo] Synowi, nie zobaczy życia, lecz gniew Boży pozostaje nad nim.

 

Jeśli ktoś uważa, że wierzy, a jest nieposłuszny, to czy według tego wiersza otrzyma życie wieczne? (Por. „apeitheo” w 1 Ptr 3:20). Fragment z Jana 3:36 uczy więc, że Bóg poczytuje tylko taką wiarę w Syna, która niesie z sobą staranie w byciu posłusznym. Podobną myśl Jakub wyraził w słowach: „przez uczynki wiara stała się doskonała” (Jak. 2:22), bowiem „wiara bez uczynków jest martwa” (2:26). Dlatego „człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie tylko z wiary” (2:24). Widać jasno, że trzeba mieć wiarę, ale żeby ona usprawiedliwała, trzeba być jej (wierze, tzn. nauce Jezusa, w którą się wierzy) posłusznym w uczynkach.

 

Uwierzyć to dać się przekonać nauce Jezusa (Dz. 28:24), która została zapisana dla nas w Nowym Testamencie (por. J. 20:31; 2 Tym. 3:15-18). Ta wiara (nauka) zachęca do dobrego myślenia, mówienia i czynienia. Jeśli Jezus nakazuje posłuszeństwo, to wierzyć = starać się być posłusznym. Jeśli Jezus naucza, że trzeba dobrze czynić, to wierzyć = starać się dobrze czynić. Kto nie czyni, choć może, ten odrzuca i zabija swą wiarę, bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków”. Bo wiara nie odbiera wolności woli. Wiara mocno poucza i zachęca wolę człowieka, lecz obok wiary odzywają się w ludzkim wnętrzu złe żądze i namiętności, które sprzeciwiają się wierze. Również okoliczności (ludzie, zdarzenia) utrudniają wykonywanie uczynków wiary. Dlatego postępowanie zgodne z wiarą wymaga ujarzmiania swych niższych chęci, wymaga starań, wysiłku i poświęcenia, często przeliczalnego na życie, zdrowie, czas i pieniądz. Kto tego nie rozumie, ten w ogóle nie pojął nauki Nowego Testamentu i trudno uznać go za chrześcijanina. On wierzy, ale nie w prawdę. On wierzy, ale to nie jest zdrowa wiara (Tyt. 1:13). Wierzy w zboczenie od prawdy, które jest w istocie katem wiary (2 Tym. 2:18). Dlatego jest sekciarzem; jego „wiara” będzie przekonywała innych i separowała ich od prawdy i od wyznawców prawdy. Dlatego w zborach jest tak wielkie zamieszanie i podziały. Apostołowie wyłączali sekciarzy ze zborów (np. Hymenajos, 1 Tym. 1:20, por. 2 Tym. 2:17-18). Patrz też: Tyt. 3:10-11; Rz. 16:17; 2 J. 1:9-11. Dlaczego tak wielu starszych nie chce naśladować tu apostołów?

 

Dla apostoła Pawła wierzyć w Bożą naukę znaczyło być jej posłusznym:

 

Rz. 10:16, TBS

(16) Ale nie wszyscy byli posłuszni [gr. hypakuo] Ewangelii, albowiem Izajasz mówi: Panie! Ktouwierzył [gr. pisteuo] temu, co od nas usłyszał?

 

Podobnie List do Hebrajczyków:

 

Hebr. 3:18-19, TBS

(18) Komu natomiast przysiągł, że nie wejdą do Jego odpocznienia, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? [gr. apeitheo]

(19) Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary [gr. apistia].

 

Nie mogli wejść z powodu niewiary (w. 19), to znaczy z powodu takiej „wiary”, której towarzyszyło nieposłuszeństwo (w. 18). Oni wierzyli w Boga, ale bez starań w posłuszeństwie ich wiara okazała się niewiarą. Zabili swą wiarę, zaparli się jej przez nieposłuszenstwo. Pan nakazał im walczyć w celu zdobycia ziemi obiecanej, ale oni szemrali, że lud liczny, miasta obwarowane i obecność olbrzymów. Nie przyjęli do wiadomości Bożych zapewnień, że On sam będzie z nimi. Okazując nieposłuszeństwo, okazali niewiarę. Oto prawdziwe znaczenie słowa niewiara. Jakoś nie pasuje to do tego, jak rozumiana jest niewiara dzisiaj. W odpowiedzi na nieposłuszeństwo Izraela Bóg ogłosił: „Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom”(5 Moj. 1:35). Dopiero wtedy opamiętali się i chcieli walczyć, ale było już za późno: „Wróciwszy płakaliście przed Panem, lecz Pan nie wysłuchał waszego biadania i nie zwrócił na was uwagi (5 Moj. 1:41-45). Ci ludzie przegrali i poumierali na pustyni. Zostali zbawieni od mocy Egiptu, ale nie wykorzystali tego zbawienia, tej darmo danej szansy, by wejść do Kanaanu. Stchórzyli przed trudnościami i tak przez nieposłuszeństwo zaparli się swej wiary, zabili ją (mimo że nadal wierzyli w istnienie Boga). W ten sposób dla Boga stali się niewierzącymi. Wierzyli w Boga, ale ich wiara była dla Niego martwa z powodu nieposłuszenstwa. Podobnie dzisiaj wielu nie chce walczyć z „ciałem”, to znaczy ze złymi skłonnościami, pokusami, które bywają olbrzymami i stoją na przeszkodzie w odziedziczeniu Królestwa Bożego (1 Kor. 9:25-27). Nie chcą podbijać wszelkiej myśli pod posłuszeństwo Chrystusowi, nie chcą zwyciężać zła dobrem, przekonując wrogów przez swoje dobre uczynki, że Bóg jest dobry (Flp 1:27-28; 2 Tym. 2:3-5; Hbr 12:3-4; 1 Ptr 2:11-12; Judy 3-4; Ef. 6:10-17; 2 Kor. 10:3-5; Rz. 12:17-21).

 

Chrześcijanie zmierzają tam, gdzie dotarłby Adam, gdyby trwał w posłuszeństwie:

 

Obj. 2:7, BW

(7) ...Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym.

 

Obj. 20:14, UBG

(14) A śmierć i piekło zostały wrzucone do jeziora ognia. (...)

 

 

Dokończenie w cz. II:

http://refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl/id,355870248,title,Dobrem-jest-posluszenstwo-Dobru-cz-II,index.html

 



W czym człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga?

czwartek, 18 sierpnia 2016 21:02



I Moj. 1:26-28, BW
(26)   Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.
(27)   I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.
(28)   I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

W czym człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga? Człowiek posiada zdolność nazywania rzeczy (słowo), operowania tymi nazwami w myśleniu, wyciąganiu głębokich wniosków, a także w wyrażaniu ich na zewnątrz w celu komunikacji. Człowiek posiada też wolność, by opowiadać się za jednymi wnioskami i odrzucać inne. Streszczając to: człowiek posiada rozum i wolną wolę. Wolna wola to swoboda myślenia o czym się chce i chcenia (lub nie) tego, o czym się myśli. Jest to swoboda akceptowania lub odrzucania własnych myśli, chęci i uczuć. (Nie należy mylić wolności woli z mocą mówienia, czynienia tego, co się wybrało. Np. wolą niemowy jest mówić, a przecież mówić nie może. To, że nie może, nie przeczy temu, że posiada wolność woli, bo ma wybór: chcieć mówić lub nie chcieć).

Zauważmy, że wszystkie te rzeczy posiadają też aniołowie. Ale jest coś, czego nie posiadają. Słowa o obrazie i podobieństwie Bożym padają w kontekście rozmnażania się i panowania nad ziemią. Bóg może dawać życie. Człowiek jako jego obraz i podobieństwo również może dawać życie. Aniołowie tej zdolności nie mają. Ponadto Bóg ma władzę nad całym stworzeniem. Człowiekowi, jako Jego obrazowi i podobieństwu, powiedziano: "panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi". O aniołach natomiast czytamy: "Czy nie są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia?" (Hebr. 1:14). "Bo nie aniołom poddał świat, który ma przyjść, o którym mówimy." (Hebr. 2:5)

Dlaczego więc nie wolno zabijać ludzi (nawet w "wojnach sprawiedliwych")?

I Moj. 9:6
(6)   Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka.

 



Być sługami i dobroczyńcami

piątek, 22 lipca 2016 11:08

 

Łuk. 22:24-27, UBG
(24)  Wszczął się też między nimi spór o to, kto z nich ma być uważany za największego.
(25)  Lecz on powiedział do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a ci, którzy sprawują nad nimi władzę, nazywani są dobroczyńcami.
(26)  Wy zaś tak nie postępujcie [tzn. nie panujcie jak królowie, tylko służcie, o czym dalej - J.]. Lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jak najmniejszy, a kto jest przełożonym, niech będzie jak ten, kto służy.
(27)  Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi, czy ten, kto służy? Czy nie ten, kto siedzi? Ale ja jestem pośród was jako ten, kto służy.

Pewien znany kaznodzieja wywnioskował z tego fragmentu, że chrześcijanie powinni być sługami dla innych, A NIE ICH DOBROCZYŃCAMI (!). Stwierdził, że gdy stajemy się dla ludzi dobroczyńcami, wtedy zaczynamy ich gromadzić wokół siebie, zamiast wokół Chrystusa. W ten sposób postawił swój wniosek przeciw słowu Chrystusa, który powiedział:

Mat. 5:16, UBG
(16)  Tak niech wasza światłość świeci przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie.

Zwróćmy uwagę: "aby widzieli WASZE DOBRE UCZYNKI i chwalili waszego Ojca". A zatem dobroczynność uczniów jest m.in. po to, aby przyciągać ludzi do Ojca - zdaniem Pana Jezusa. Jak się to ma do słów owego kaznodziei, że gdy stajemy się dla ludzi dobroczyńcami, wtedy zaczynamy ich gromadzić wokół siebie, zamiast wokół Chrystusa? Czy posłuchać kaznodziei i przestać starać się dobrze czynić? Czy posłuchać Jezusa i starać się dobrze czynić, bo to prowadzi ludzi do Ojca? Kto ma rację, Chrystus czy kaznodzieja?

Czy z Łuk. 22:24-27 można wyciągnąć wniosek, że nie należy być dobroczyńcą? Nie można. Z tego fragmentu wynika wniosek przeciwny. Przede wszystkim Pan Jezus odpowiada tu na kwestię, na czym polega prawdziwa wielkość, a nie na kwestię dobroczynności. Aspekt dobroczynności służy tu jedynie podkreśleniu kwestii, na czym polega prawdziwa wielkość. Sens jest taki: skoro królowie panują nad ludźmi (a nie służą im, jak służył Jezus), a mimo to nazywani są dobroczyńcami, to o ileż bardziej dobroczyńcą jest Jezus, który jest Królem, a jednak uniża się i służy. Na tym polega Jego wielkość. Na tym polega wielkość prawdziwa. Jeśli więc uczniowie będą dążyć do takiej wielkości (polegającej na służeniu innym, czynieniu dobrze) to będą prawdziwie wielcy. A zatem wielkość polega na uniżaniu się i służeniu innym, czynieniu im dobrze. Kto służy innym jak Jezus, ten jest naprawdę dobroczyńcą i jest prawdziwie wielki - w przeciwieństwie do ziemskich królów, którzy są nazywani dobroczyńcami, ale nie są nimi we właściwym znaczeniu tego słowa. Stawianie tu przez kaznodzieję czynienia dobrze w opozycji do służenia jest absurdem. Służyć to pomagać, troszczyć się. Jak może to realizować ktoś, kto założył sobie, że nie będzie dobroczyńcą?

Niektóre fragmenty Pisma o dobrych uczynkach:

Łuk. 6:33-38, UBG
(33)  A jeśli dobrze czynicie tym, którzy wam dobrze czynią, na jaką wdzięczność zasługujecie? Przecież i grzesznicy postępują tak samo.
(...)
(35)  Ale miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie im dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając, a wielka będzie wasza nagroda i będziecie synami Najwyższego.(...)
(38)  Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i przelewającą się dadzą w wasze zanadrze. Jaką bowiem miarą mierzycie, taką będzie wam odmierzone.

Jana 5:28-29, UBG
(28)  Nie dziwcie się temu, bo nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos;
(29)  I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie.

Obj. 2:19-26, UBG
(19)  Znam twoje uczynki i miłość, i służbę, i wiarę, i twoją cierpliwość i twoje uczynki i wiem, że ostatnich rzeczy jest więcej niż pierwszych.
(...)
(26)  Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki, dam władzę nad narodami.

2 Kor. 9:8-13, UBG
(8)  A Bóg ma moc udzielić wam obficie wszelkiej łaski, abyście, mając zawsze wszystkiego pod dostatkiem, obfitowali we wszelki dobry uczynek;
(9)  Jak jest napisane: Rozrzucił, dał ubogim, jego sprawiedliwość trwa na wieki.
(10)  A ten, który daje ziarno siewcy, niech i wam da chleba do jedzenia, i wasze ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości;
(11)  Abyście byli wzbogaceni we wszystko ku wszelkiej hojności, która sprawia, że z naszego powodu składane jest dziękczynienie Bogu.
(12)  Posługiwanie bowiem w tej służbie nie tylko zaspokaja niedostatki świętych, ale też obfituje w liczne dziękczynienia składane Bogu.
(13)  Gdyż przez doświadczenie tej posługi chwalą Boga za to, że jesteście posłuszni wyznawanej przez siebie ewangelii Chrystusa i hojni w udzielaniu im i wszystkim innym;

Gal. 6:9-10, UBG
(9)  A w czynieniu dobra nie bądźmy znużeni, bo w swoim czasie żąć będziemy, jeśli nie ustaniemy.
(10)  Dlatego więc, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza domownikom wiary.

Ef. 4:28, UBG
(28)  Kto kradł, niech więcej nie kradnie, ale raczej niech pracuje, czyniąc własnymi rękami to, co jest dobre, aby miał z czego udzielać potrzebującemu.

Ef. 6:8, UBG
(8)  Wiedząc, że każdy, kto uczyni coś dobrego, to też otrzyma od Pana, czy niewolnik, czy wolny.

Kol. 1:10, UBG
(10)  Abyście postępowali w sposób godny Pana, by podobać mu się we wszystkim, w każdym dobrym uczynku wydając owoc i wzrastając w poznawaniu Boga;

2 Tes. 3:13-14, UBG
(13)  Wy zaś, bracia, nie bądźcie znużeni w czynieniu dobra.
(14)  Jeśli ktoś nie posłucha naszych słów zawartych w tym liście, to zwróćcie na niego uwagę i nie przestawajcie z nim, aby się zawstydził.

1 Tym. 5:8-10, UBG
(8)  A jeśli ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego.
(9)  Do wdów niech będzie zaliczona taka, która nie ma mniej niż sześćdziesiąt lat, była żoną jednego męża;
(10)  Znana z dobrych uczynków, jeśli wychowała dzieci, jeśli udzielała gościny, jeśli obmywała nogi świętym, jeśli wspomagała utrapionych, jeśli wykonywała każdy dobry uczynek.

1 Tym. 6:17-19, UBG
(17)  Bogaczom tego świata nakazuj, aby się nie wynosili i nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu żywym, który nam wszystkiego obficie udziela, abyśmy z tego korzystali.
(18)  Niech innym dobrze czynią, bogacą się w dobre uczynki, chętnie dają i dzielą się z innymi;
(19)  Gromadząc sobie skarby jako dobry fundament na przyszłość, aby otrzymać życie wieczne.

Tyt. 2:7-14, UBG
(7)  We wszystkim stawiaj samego siebie za wzór dobrych uczynków.
(...)
(14)  Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków.

 



Ceremonia otwarcia tunelu Gottharda

sobota, 09 lipca 2016 17:45

 

1 czerwca 2016 r. odbyła się w Szwajcarii ceremonia otwarcia najdłuższego na świecie tunelu - tunelu Gottharda. Obecnych było kilku przywódców europejskich i wiele osobistości. Na oczach świata, już bez krępacji, rozegrały się takie oto sceny:

https://youtu.be/GEgFd7ONRAM




Bóg sprawia chcenie i wykonanie

sobota, 25 czerwca 2016 8:53

 

W II Liście do Koryntian, w rozdziale ósmym Paweł pisze o zbiórce na rzecz ubogich w Jerozolimie. Apostoł motywuje do tego Koryntian na kilka sposobów. Po pierwsze, daje im za przykład zbory macedońskie, które mimo że ubogie, okazały się hojne (8:1-5). Po drugie, apeluje, by Koryntianie przez ofiarność udowodnili szczerość swej miłości (8:8.24). Po trzecie, podaje przykład Chrystusa, który będąc bogatym, stał się ubogim, żeby ubogacić innych (8:9). Czyli pozbawił się czegoś, by inni zyskali. Po czwarte, Paweł motywuje ich wprost: "jest to pożyteczne dla was" (8:10). I teraz rzecz kluczowa: te cztery elementy motywujące Paweł wymienia w kontekście posiadania dobrej chęci. Ale zarazem pisze, że to za mało:

2 Kor. 8:10-11, UBG
(10)  A w tej sprawie daję wam swoją radę, gdyż jest to pożyteczne dla was, którzy nie tylko zaczęliście to robić, ale już ubiegłego roku wykazaliście CHĘĆ [gr. telo].
(11)  Teraz więc to, co zaczęliście robić, dokończcie, aby tak, jak była gotowość w CHĘCIACH [gr. telo], tak też aby było wykonanie z tego, co macie.

Paweł zachęca zbór koryncki, by nie poprzestawali na dobrej chęci i rozpoczęciu, ale żeby to "dzieło łaski" dokończyli. Określeń "dzieło łaski", "łaska Boża" Paweł użył w 8:1,6. Widać tu dobrze, jak apostoł rozumiał to określenie i podobne. Z jednej strony pisze, że jest to dzieło łaski, ale z drugiej usilnie motywuje do tego ludzi. A zatem przyczyną tego dzieła jest wprawdzie łaska Boża, ale nie w takim sensie, że człowiek jest wolny od moralnego obowiązku działania i od odpowiedzialności przed Bogiem za zaniechania. Jest to dzieło łaski, ale nie w takim sensie, że łaska działa bez udziału woli i wysiłku człowieka.

Mamy tu to samo greckie słowo, które występuje w Flp 2:13: "telo".

Flp 2:13, UBG
(13)  Bóg bowiem sprawia w was i CHĘĆ [telo], i wykonanie według jego upodobania.

Zarówno w II Kor. 8:10-11, jak i w Flp 2:13 słowo "telo" występuje w bezokoliczniku, w cz. teraźniejszym, stronie czynnej: "telein". Koryntianie mają chęć ("telein") i nawet rozpoczęli to dzieło, ale Paweł motywuje ich do jego dokończenia, wykonania: "to, co zaczęliście robić, dokończcie"; "jak była gotowość w chęciach, tak też aby było wykonanie".

Pytanie: dlaczego Koryntianie nie odpowiedzieli Pawłowi, że ten niepotrzebnie ich motywuje, bo przecież to "Bóg sprawia w was i chęć ["telo"], i wykonanie według upodobania" (Flp 2:13). Dlaczego nie odpowiedzieli Pawłowi, że ten próbuje swoimi ludzkimi działaniami zastąpić Boga w sprawowaniu w nich wykonania. Dlaczego nie odpowiedzieli, że jeśli Bóg będzie chciał, to sam sprawi w nich wykonanie, bez Pawłowego namawiania i bez ich starań; a jeśli wykonania nie będzie, to widocznie Bóg nie chciał tego w nich wykonać - tak odpowiedziałoby Pawłowi wielu dzisiejszych tak zwanych chrześcijan.

Ten sam Paweł, który napisał, że "Bóg sprawia w was i chęć, i wykonanie", dwoi się i troi, by zachęcić Koryntian do dawania jałmużny (czyli ogólnie: do dobrych uczynków). Dlaczego Paweł ich motywuje, skoro to Bóg sprawia wykonanie? Trzeba więc zapytać:

Bóg sprawia chcenie - ale w jakim sensie?
Bóg sprawia wykonanie - w jakim sensie?

Czy w takim sensie, że dobrowolność człowieka zostaje wykluczona?
Czy w takim sensie, że samozaparcie człowieka, jego starania, wysiłki i wyrzeczenia zostają wykluczone? Powyższy przykład pokazuje, że nie to miał na myśli Paweł, gdy pisał w Flp 2:13, że Bóg sprawia chcenie i wykonanie.

 

 



Powściągliwość

wtorek, 07 czerwca 2016 22:46

 

Dz. 24:25, UBG
(25)  A gdy on rozprawiał o sprawiedliwości, powściągliwości [gr. egkrateia] i przyszłym sądzie, Feliks przestraszył się i powiedział: Teraz już odejdź. Kiedy znajdę czas, każę cię zawołać.

O czym mówił Paweł? O sprawiedliwości, powściągliwości i przyszłym sądzie. Mamy tu dwa etapy zbawienia i sąd:

1) sprawiedliwość - w sensie Chrystusowego usprawiedliwienia, przejścia ze stanu nieodrodzenia do stanu odrodzenia (I etap zbawienia).

2) powściągliwość - czyli powściąganie złych żądz w myślach, słowach i czynach - na tym m.in. polegać ma życie chrześcijańskie (II etap zbawienia)

3) sąd - Bóg oceni, kto został usprawiedliony i powściągał się i tym da nieśmiertelność; pozostałych zatraci (dlatego Feliks przestraszył się)

Użyte w Dz. 24:25 słowo "egkrateia" (powściągliwość) pochodzi od przymiotnika "egkrates". Trzonem przymiotnika "egkrates" jest słowo "kratos" (siła, moc, potęga, władza, panowanie). Najbardziej chyba dosłowne tłumaczenie przymiotnika "egkrates" to: opanowany, panujący nad sobą. A zatem rzeczownik "egkrateia" to opanowanie, panowanie nad sobą.

Występowanie rzeczownika "egkrateia" wraz z kontekstem:

Gal. 5:22-24, UBG
(22)  Owocem zaś Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara;
(23)  Łagodność, POWŚCIĄGLIWOŚĆ. Przeciwko takim nie ma prawa.
(24)  A ci, którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali swoje ciało wraz z namiętnościami i pożądliwościami.

2 Ptr 1:4-11, UBG
(4)  Przez to zostały nam dane bardzo wielkie i cenne obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami Boskiej natury, uniknąwszy zepsucia, które wskutek pożądliwości jest na świecie.
(5)  Dlatego też, dokładając wszelkich starań, dodajcie do waszej wiary cnotę, do cnoty poznanie;
(6)  Do poznania POWŚCIĄGLIWOŚĆ, do POWŚCIĄGLIWOŚCI cierpliwość, do cierpliwości pobożność;
(7)  Do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość.
(8)  Gdy bowiem będą one w was, i to w obfitości, to nie uczynią was bezczynnymi ani bezowocnymi w poznawaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa.
(9)  Kto zaś ich nie ma, jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony ze swoich dawnych grzechów.
(10)  Dlatego, bracia, tym bardziej starajcie się umocnić wasze powołanie i wybranie. To bowiem czyniąc, nigdy się nie potkniecie.
(11)  W ten sposób hojnie będzie wam dane wejście do wiecznego królestwa naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Występowanie przymiotnika "egkrates":

Tyt. 1:7-10, UBG
(7)  Biskup bowiem, jako szafarz Boży, ma być nienaganny, niesamowolny, nieskory do gniewu, nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, niegoniący za brudnym zyskiem;
(8)  Lecz gościnny, miłujący dobro, roztropny, sprawiedliwy, święty, POWŚCIĄGLIWY;
(9)  Trzymający się wiernego słowa, zgodnego z nauką, aby też mógł przez zdrową naukę napominać i przekonywać tych, którzy się sprzeciwiają.
(10)  Jest bowiem wielu niekarnych, oddających się czczej gadaninie i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych.

Występowanie czasownika "egkrateuomai":

1 Kor. 7:9, UBG
(9)  Lecz jeśli nie mogą SIĘ WSTRZYMAĆ, niech wstąpią w stan małżeński. Lepiej jest bowiem wstąpić w stan małżeński, niż płonąć.

1 Kor. 9:25-27, UBG
(25)  Każdy, kto staje do zapasów, POWŚCIĄGA SIĘ we wszystkim. Oni, aby zdobyć koronę zniszczalną, my zaś niezniszczalną.
(26)  Ja więc tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę, nie jakbym uderzał w powietrze.
(27)  Lecz poskramiam swoje ciało i biorę w niewolę, abym przypadkiem, głosząc innym, sam nie został odrzucony.

A zatem dla Pawła powściągać się (w. 25) to inaczej mówiąc poskramiać swoje ciało i brać je w niewolę (w. 27) - ciało, tzn. złe skłonności w ciele (Rz. 7:23-24), odziedziczone po Adamie i przodkach. Oto, jaka jest rola chrześcijanina w walce z grzechem, tzn. z grzesznymi pożądliwościami. Z wiersza 27 jasno wynika, że takie poskramianie jest warunkiem zachowania zbawienia.

Jest jeszcze rzeczownik "akrasia" (nieopanowanie, niepowściągliwość):

Mat. 23:25-27, UBG
(25)  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo oczyszczacie kubek i misę z zewnątrz, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i NIEPOWŚCIĄGLIWOŚCI.
(26)  Ślepy faryzeuszu, oczyść najpierw wnętrze kubka i misy, aby i to, co jest na zewnątrz, było czyste.
(27)  Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wydają się piękne, ale wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości.

Oraz przymiotnik "akrates" (nieopanowany, niepowściągliwy):

2 Tym. 3:1-5, UBG
(1)  A to wiedz, że w ostatecznych dniach nastaną trudne czasy.
(2)  Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, bezbożni;
(3)  Bez naturalnej miłości, niedotrzymujący słowa, oszczercy, NIEPOWŚCIĄGLIWI, okrutni, niemiłujący dobrych;
(4)  Zdrajcy, porywczy, nadęci, miłujący bardziej rozkosze niż Boga;
(5)  Przybierający pozór pobożności, ale wyrzekający się jej mocy. Takich ludzi unikaj.

Takich ludzi, takich "chrześcijan" należy unikać - poucza tu apostoł Paweł (w. 5). Ale jak ich rozpoznać? Najłatwiej po tym, jakie mają przekonanie, w co wierzą. Jeśli wyznają naukę, która oferuje Raj Boży nie warunkując tego koniecznością ujarzmiania w sobie powyższych cech, to nie potrzeba żadnych dodatkowych świadectw. Od razu wiadomo, z kim ma się do czynienia.

Już pierwsza Księga Pisma Świętego objawia, jakie jest Boże zamierzenie:
 
„...u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.” (1 Moj. 4:6-7)

Kain nie chciał się powściągać. Był jak ci wyżej. O takich ludziach pisze także Piotr:

2 Ptr 2:20-21, TBS
(20)  Jeżeli bowiem uciekli od brudów tego świata przez pełniejsze poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, i znowu się w nie uwikłali, dając im się zwyciężyć, to dla nich ostatni stan stał się gorszy, niż pierwszy.
(21)  Albowiem lepiej byłoby dla nich, nie poznać pełniej drogi sprawiedliwości, niż gdy poznając ją pełniej, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania.

Piotr zarzuca im, że ponownie uwikłali się w brudy świata, dali im się zwyciężyć, bo odwrócili się od przykazań Nowego Przymierza. Czyli dobrowolnie, z premedytacją poddali się grzechowi. Jak według Piotra powinni byli żyć? Jak powinni żyć chrześcijanie?

1 Ptr 1:14-15, UBG
(14)  Jak posłuszne dzieci nie ulegajcie pożądliwościom, jakie władały wami wcześniej, w czasie waszej nieświadomości;
(15)  Lecz jak ten, który was powołał, jest święty, tak i wy bądźcie świętymi we wszelkim waszym postępowaniu;

Widać tu jednoznacznie, że w rozumieniu Piotra stan świętości w postępowaniu (w. 15) wynika z NIE ulegania złym pożądliwościom (w. 14), z powstrzymywania się od żądz, które "walczą przeciwko duszy":

1 Ptr 2:11, UBG
(11)  Umiłowani, proszę was, abyście jak obcy i goście powstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy.

Czyli jeśli w danym dniu ktoś nie uległ złej żądzy, to znaczy, że w tym dniu zachował czystość duszy. Na tym polega chrześcijańska świętość, uświęcanie się, jak też pisze Paweł:

1 Tes. 4:3-5, UBG
(3)  Taka jest bowiem wola Boga, wasze uświęcenie, żebyście powstrzymywali się od nierządu;
(4)  Aby każdy z was umiał utrzymać swoje naczynie w świętości i poszanowaniu;
(5)  Nie w namiętności żądzy jak poganie, którzy nie znają Boga;

 

 



Komentarz do Rzym. 3

niedziela, 29 maja 2016 2:44

 

Żydzi w czasach Pawła uważali się za lepszych od nie-Żydów, za sprawiedliwych w oczach Boga, podczas gdy tamtych uznawali za niesprawiedliwych. Mniemali tak w oparciu o fakt, że są obrzezani, znają prawo Mojżeszowe i są pod łaską z powodu pochodzenia od Abrahama, Izaaka i Jakuba. Poznawanie tego prawa uważali za drogę zbawienia (Jana 5:39a) i to mniemanie sprawiało, że odkupienie przez krew Jezusa wydawało im się zbędne (Jana 5:39b-40). Żydzi uważali się słusznie za naród wywyższony. Paweł chce im wykazać, że owszem, zostali wywyższeni (dano im słowa Boże) i obrzezanie pełniło ważną rolę, ale to nie zwalnia ich z odpowiedzialności za grzechy. Celem apostoła jest w kolejnym rozdziale dalsze wykazanie im, że nie tylko poganie są pod grzechem, ale również oni, Żydzi, są niesprawiedliwi (mimo posiadania prawa) i tak jak poganie potrzebują usprawiedliwienia - nie przez obrzezanie i stare prawo, tylko przez wiarę w odkupienie przez krew Jezusa, przez Nowe Przymierze jako jedyną i niezależną od Starego Przymierza drogę zbawienia.

Rz. 3:1-31, UBG
(1)  Na czym więc polega wyższość Żyda? Albo jaki jest pożytek z obrzezania?
(2)  Wielki pod każdym względem. Przede wszystkim ten, że im zostały powierzone słowa Boże.
(3)  Cóż bowiem, jeśli niektórzy nie uwierzyli? Czyż ich niewiara zniweczy wiarę Boga?
(4)  Nie daj Boże! Przeciwnie, niech Bóg będzie prawdziwy, a każdy człowiek – kłamcą, jak jest napisane: Abyś okazał się sprawiedliwy w swoich słowach i żebyś zwyciężył, gdy będziesz sądzony.

Jaki jest pożytek z obrzezania? Żydzi uważali, że fizyczne obrzezanie jest niezbędne do pojednania z Bogiem. Paweł obalił to mniemanie już w 2:25-29. Mniemali, że obrzezanie jest początkiem procesu zbawienia, które osiąga się przez poznawanie prawa Mojżeszowego i starania w jego przestrzeganiu. Rozumieli jednak, że są grzesznikami, dlatego wierzyli też w łaskę Bożą dla Izraela okazywaną przez wzgląd na ojców. Dlatego nie uważali, że są pod klątwą grzechu. Z tego powodu myśleli, że odkupienie i Nowe Przymierze jest zbędne. Paweł musiał więc wykazać, że są pod grzechem, że bez wiary w Jezusa nie mają łaski i potrzebują odkupienia tak jak wszystkie narody. Owszem, obrzezanie miało swój pożytek w związku z powierzeniem Żydom słów Bożych, ale nie zmienia to faktu, że odrzucając odkupienie Jezusowe, pozostają oni w stanie niesprawiedliwości przed Bogiem.

(5)  Jeśli więc nasza [tj. Żydów jako narodu - J.] niesprawiedliwość uwydatnia sprawiedliwość Boga, cóż powiemy? Czyż niesprawiedliwy jest Bóg, który okazuje gniew? (Mówię po ludzku) ["Mówię po ludzku", tzn. przedstawiam punkt widzenia Żydów, z którymi polemizuję - J.].
(6)  Nie daj Boże! Jak wtedy Bóg mógłby sądzić świat?
(7)  Jeśli bowiem prawda Boża przez moje kłamstwo obfitowała ku jego chwale, czemuż jeszcze i ja jestem sądzony jako grzesznik? [Paweł nadal "mówi po ludzku", to znaczy ukazuje, jak błędnie rozumują ci ludzie - J.]
(8)  Dlaczego więc nie mówić (jak nas szkalują i jak niektórzy twierdzą, że mówimy): Będziemy robić złe rzeczy, aby przyszły dobre? Ich potępienie jest sprawiedliwe.
(9)  Cóż więc? Czy [my, Żydzi - J.] przewyższamy ich [pogan - J.]? Żadną miarą! Ponieważ przedtem dowiedliśmy, że zarówno Żydzi, jak i Grecy, wszyscy są pod grzechem;

W wierszach 3:1-9 Paweł wykazuje, że jeśli chodzi o sprawiedliwość, to Żydzi nie przewyższają Greków, czyli nie-Żydów. Wiersz 9 potwierdza, że powyższe wywody miały wyprowadzić Żydów z tego błędu wyższości. Nie tylko poganie, ale również Żydzi są pod przekleństwem grzechu i wszyscy na równych zasadach w celu usprawiedliwienia potrzebują odkupienia w Jezusie. Wprawdzie Żydzi dostąpili wielkiego przywileju, gdyż to im Bóg powierzył słowa Boże (w. 2), i wprawdzie Żydzi przez swą niesprawiedliwość uwydatnili (niechcący) sprawiedliwość Boga (w. 5a), ale nie zwalnia ich to z odpowiedzialności i sądu za tę niesprawiedliwość (5-8). A zatem przed Bogiem Żydzi nie przewyższają Greków - obie grupy są pod grzechem (w. 9).

Odnośnie wiersza 8:

Niewierzący Żydzi nie chcieli pogodzić się z kresem Starego Przymierza i ustanowieniem Nowego, z kresem prawa Mojżeszowego i ustanowieniem Prawa Chrystusowego. Stosowali więc taktykę oczerniania nauki Pawła, jakoby głosił on moralne bezprawie. I argumentowali tak: skoro prawo Mojżeszowe było dane w celu wykazania ludziom grzeszności, aby łaska w Duchu Świętym obfitowała (jak nauczał Paweł), a nie jako ostateczne narzędzie zbawienia (jak mniemali owi Żydzi), to czyńmy bezprawie, aby ta łaska bardziej obfitowała. Niektórzy tę fałszywą argumentację przyjęli (adresaci Listu Jakuba, sekty gnostyckie). Tymczasem Paweł nie głosił bezprawia, tylko wiarę w naukę Jezusa, która jest nowym Prawem. Nie twierdził, że łaska będzie większa, gdy człowiek będzie grzeszył z premedytacją po jej przyjęciu (Rz. 6:1-2; 6:15). Twierdził jedynie, że prawo Mojżeszowe miało wykazać grzech, ale nie było w stanie uczynić nikogo doskonałym w miłości (Hbr 7:19; 9:9; 13:21). Było ono jedynie pedagogiem prowadzącym do łaski w Jezusie Chrystusie (Gal. 3:23-25). I dopiero ta łaska, skuteczna przez wiarę (Rz. 3:25) działającą przez miłość (Gal. 5:6), daje w Duchu Chrystusa zdolność (Rz. 8:2,4,13; Flp 1:19) do zachowywania nakazów tej łaski (Tyt. 2:11-12). Dekalog był drogowskazem do miłości, a nie samą miłością w sercach ludzkich, co było celem Boga. Gdy w Duchu Chrystusa miłość została wylana na chrześcijan (Rz. 5:5; 2 Tym. 1:7), odtąd Dekalog zawiera się w nowozakonnych przykazaniach miłości (Rz. 13:8-10; Gal. 5:6), dlatego Paweł nie głosił bezprawia.

(10)  Jak jest napisane: Nie ma sprawiedliwego, ani jednego;
(...)
(19)  A wiemy, że wszystko, co mówi prawo, mówi do tych, którzy są pod prawem, aby wszystkie usta zostały zamknięte i aby cały świat podlegał karaniu Boga.
(20)  Dlatego z uczynków prawa nie będzie usprawiedliwione żadne ciało w jego oczach, gdyż przez prawo jest poznanie grzechu.
(21)  Lecz teraz bez prawa została objawiona sprawiedliwość Boga, poświadczona przez prawo i proroków.
(22)  Jest to sprawiedliwość Boga przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy.
(23)  Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga;
(24)  A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie.
(25)  Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew, aby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie, w swojej cierpliwości, przedtem popełnionych grzechów;
(26)  Aby okazać swoją sprawiedliwość w obecnym czasie po to, aby on był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, kto wierzy w Jezusa.

Paweł pisze to wszystko, żeby wskazać na rzecz kluczową: "Lecz teraz BEZ PRAWA [starotestamentowego] została objawiona sprawiedliwość Boga, poświadczona przez prawo i proroków. Jest to sprawiedliwość Boga przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich i na wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy" (w. 21-22). To znaczy: usprawiedliwienie w Jezusie Chrystusie stało się dostępne dla wszystkich NIEZALEŻNIE OD PRAWA MOJŻESZOWEGO. Przeciwnicy Pawła spośród Żydów uważali, że aby nie-Żyd stał się usprawiedliwiony, tzn. czysty i pojednany z Bogiem, musi wpierw obrzezać się i obmyć rytualnie. Potem, aby zachowywać społeczność z Bogiem, konieczne jest staranie w przestrzeganiu przykazań Mojżesza - mniemali (święta, sabaty, koszerność). Uważali więc, że zbawienie osiąga się przez konwersję na judaizm Starego Przymierza, stanie się żydem. Cały wywód Pawła ma na celu zaprzeczenie temu i wykazanie, że prawo Mojżeszowe i przynależność do religii żydowskiej nie jest bramą do pełnego usprawiedliwienia (Dz. 13:39), bo tego usprawiedliwenia potrzebują również Żydzi. Sam Chrystus jest bramą. Jest przez prawo Mojżeszowe poświadczony jako niezależny od tego prawa (w. 21; por. Dz. 3:22-23). On sam jest Prawem (Dz. 3:22-23), Jego nauka jest Prawem Nowego Przymierza (Hbr 12:24-25). Kto jest Jemu posłuszny, jest posłuszny Duchowi Świętemu (2 Kor. 3:6-7; 1 Kor. 2:13), a więc właściwemu Prawu Bożemu i niczego więcej nie potrzebuje, by podobać się Bogu. Chrześcijanie podlegają Prawu Chrystusa, nie zaś tym przykazaniom Mojżesza, których Jezus nie ujął w Prawie Nowego Przymierza (Mat. 28:20; 1 Kor. 9:21).

(27)  Gdzież więc jest powód do chluby? Został wykluczony. Przez jakie prawo? Uczynków? Nie, przez prawo wiary.

Wiara w naukę Jezusa jest aktualnym Prawem Bożym. Kto uwierzył w naukę i przykazania Jezusa, ten jest winien tej wierze posłuszeństwo. Z tego będzie sądzony. Skoro zaś przestrzeganie prawa Mojżeszowego nie jest już warunkiem posiadania społeczności z Bogiem, a usprawiedliwienie Chrystusowe jest konieczne zarówno dla Żydów jak i pogan, to nie istnieje powód do chlubienia się swą sprawiedliwością z obrzezania i innych starozakonnych przepisów. "Gdzież więc jest powód do chluby? Został wykluczony". Wszyscy, zarówno Żydzi, jak i Grecy, są za darmo (w. 23-26) usprawiedliwieni (w sensie powrotu do Boga z Adamowego wygnania i z niewoli grzechu) na podstawie przyjęcia nauki Jezusa i uznania jej za Prawo, a nie za to, że są obrzezani i przestrzegają sabatów. Starotestamentowy powód do chluby został wykluczony przez Prawo nowotestamentowej wiary. To wiara w Jezusowe odkupienie i nauczanie jest jedynym warunkiem otrzymania pełnego, nieosiągalnego wcześniej usprawiedliwienia (Dz. 13:39). Służyć Bogu to okazywać posłuszeństwo tej wierze (Dz. 6:7, BG), tj. postępować według Ducha (8:4), który naucza przez apostołów (1 Kor. 2:13). Zapisem tej nauki Ducha jest Nowy Testament (Jana 14:26, por. 20:31; 21:24; 2 Tes. 2:15; 2 Ptr. 3:1-2,16; 2 Tym. 3:16-17). Postępować według Ducha znaczy postępować według wiary i miłości rozlanej przez Ducha dzięki nauce apostołów (Ef. 5:2; Rz. 5:5). Dlatego znaczenie ma wiara, ale nie martwa z powodu zaniechań i zaniedbań, tylko działająca przez miłość (Gal.5:6).

(28)  Tak więc twierdzimy, że człowiek zostaje usprawiedliwiony przez wiarę, bez uczynków prawa [bez uczynków tego prawa, które Żydzi przeciwstawiali nauce Jezusa, nie zaś Prawa będącego nauką Jezusa - J.].
(29)  Czy Bóg jest jedynie Bogiem Żydów? Czy też nie pogan? Istotnie, i pogan;
(30)  Ponieważ jeden jest Bóg, który usprawiedliwi obrzezanych z wiary i nieobrzezanych przez wiarę. [W sensie: Bóg nie jest stronniczy; zarówno Żydzi jak i nie-Żydzi mogą zostać usprawiedliwieni tylko przez wiarę, a nie przez Prawo ST bez wiary - J.]
(31)  Czy więc obalamy prawo przez wiarę? Nie daj Boże! Przeciwnie, utwierdzamy prawo.

W jakim sensie przez wiarę utwierdzamy prawo? W dwojakim sensie.

Po pierwsze:

Gal 3:19-25, UBG
(19)  Po co więc prawo? Zostało dodane z powodu przestępstw, aż do przyjścia potomka, któremu złożono obietnicę, ustanowione przez aniołów ręką pośrednika.
(...)
(23)  Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy poddani pod straż prawa i trzymani w zamknięciu aż do tej wiary, która potem miała być objawiona.
(24)  Tak więc prawo było naszym pedagogiem do Chrystusa, abyśmy z wiary byli usprawiedliwieni.
(25)  Lecz gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod pedagogiem.

Gdy miałeś chore serce, stosowałeś leki i zasady dostosowane do choroby. Natomiast po przeszczepie nowego serca otrzymałeś nowe leki i mniej ograniczające zasady. Rolę starych leków i zasad utwierdzasz, jeśli po przeszczepie stosujesz nowe leki i zasady. Jeśli natomiast nadal próbujesz stosować stare leki i zasady, to chybiasz celu, dla którego stare leki i zasady zaistniały. Czy zatem obalamy cel i sens istnienia starych leków i zasad, gdy po przeszczepie stosujemy tylko nowe leki i zasady? Przeciwnie, cel ten i sens utwierdzamy.

Po drugie:

Utwierdzamy prawo przez wiarę w sensie ukazanym przez Pawła w rozdziale 8:

Rz. 8:4, UBG
(4)  Aby sprawiedliwość prawa wypełniła się w nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.

Przyjmując dobrowolnie Jezusa Chrystusa, dostępujemy nowego narodzenia z wody i z Ducha. Duch wlewa w wierzących miłość (Rz. 5:5) przez naukę apostołów i przez działanie Ducha w nas. Owocem związku człowieka z Duchem Świętym, owocem starań w postępowaniu według nauki Ducha (Gal. 5:16,25; 1 Kor. 2:13), jest przejawianie miłości i coraz mocniejszej wiary (Gal. 5:22). Dlatego, chociaż prawo Starego Przymierza przestaje obowiązywać, "albowiem zakończeniem Prawa jest Chrystus ku sprawiedliwości każdemu wierzącemu" (Rz. 10:4, por. Gal. 5:18), to wiara nie obala istoty starego prawa, tj. miłości, jest to bowiem "wiara, która działa przez miłość" (Gal. 5:6).

Istnieją ludzie, którzy po uwierzeniu w prawdę zapierają się swej wiary przez złą wolę, złe czyny, zaniedbania, zaniechania. Z tego powodu ich wiara jest martwa, nie rodzi owocu i nie jest zbawcza. Kto bowiem nie chce, nie stara się spełniać uczynków nakazanych przez wiarę, ten się jej zapiera. Przykład. Paweł mówi: "A jeśli ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten zaparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego" (1 Tym. 5:8). Tę samą myśl Jakub zawarł w słowach: "Widzicie, że człowiek zostaje usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary" (Jak. 2:24). Ludzie, którzy nie postępują według Ducha, tj. według nauki, wiary i miłości udzielanej przez Ducha - tacy ludzie nie wypełniają sprawiedliwości prawa. Takich ludzi nie dotyczą słowa z Rz. 8:4.

A zatem tylko ten, kto ma wiarę działającą przez miłość, utwierdza istotę prawa: "Nikomu nie bądźcie nic winni oprócz wzajemnej miłości. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił prawo. Gdyż to: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, nie pożądaj, i wszelkie inne przykazania, zamykają się w tym słowie, mianowicie: Będziesz miłował swojego bliźniego, jak samego siebie. Miłość bliźniemu nie czyni nic złego; wypełnieniem więc Prawa jest miłość" (Rz. 13:9-10, TBS). "Co bowiem było niemożliwe dla prawa, w czym było ono słabe z powodu ciała, Bóg, posławszy swego Syna w podobieństwie grzesznego ciała i z powodu grzechu, potępił grzech w ciele; Aby sprawiedliwość prawa wypełniła się w nas, którzy postępujemy nie według ciała, ale według Ducha" (Rz. 8:3-4). Tak więc istota prawa Starego Przymierza (miłość Boga i bliźniego, Mat. 22:37-40) zawiera się w Prawie Nowego Przymierza, tj. w Prawie Chrystusa (miłość Boga i nieprzyjaciół ponad własne życie, Jana 13:34; 15:12-13). Kto wierzy w to nowe Prawo i nie zapiera się tej wiary przez przeciwne jej czyny i zaniechania, ten spełnia aktualną wolę Bożą i zarazem utwierdza cel, sens i istotę prawa Starego Przymierza, które wyszło z Synaju, podczas gdy nowe Prawo wyszło z Syjonu (Iz. 2:3). "Wy nie podeszliście bowiem do góry, której można dotknąć [tzn. do góry Synaj] (...). Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego" (Hebr. 12:18-22). Dzięki Nowemu Przymierzu jesteśmy obywatelami Jeruzalem niebieskiego, tzn. Królestwa Niebios, dlatego obowiązuje nas Prawo tegoż Królestwa: Prawo Chrystusowe.

Teraz wątek poboczny.

W jakim celu Paweł użył cytatów z wierszy 3:10-18? Mówi o tym wiersz 9: "Zarówno Żydzi, jak i Grecy, wszyscy są pod grzechem; jak jest napisane...", po czym padają cytaty z 10-18:

Rz. 3:10-18, UBG
(10)  Jak jest napisane: Nie ma sprawiedliwego, ani jednego;
(11)  Nie ma rozumnego i nie ma nikogo, kto by szukał Boga.
(12)  Wszyscy zboczyli z drogi, razem stali się nieużyteczni, nie ma nikogo, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego.
(13)  Grobem otwartym jest ich gardło, zdradzają swymi językami, jad żmij pod ich wargami.
(14)  Ich usta pełne są przeklinania i goryczy;
(15)  Ich nogi są szybkie do rozlewu krwi;
(16)  Zniszczenie i nędza na ich drogach;
(17)  A drogi pokoju nie poznali.
(18)  Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami.

A zatem Paweł użył tych cytatów w celu wyprostowania przekonania Żydów, że oni sami są sprawiedliwi, podczas gdy poganie są niesprawiedliwi. W ten sposób Paweł uświadamia Żydom, że potrzebują odkupienia w Jezusie tak samo jak poganie, "nie ma bowiem różnicy. Wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga; A zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie" (Rz. 3:22-24).

Kalwiniści wykorzystują te wiersze (10-18), by wmawiać ludziom, że człowiek nieodrodzony nie może chcieć tego co dobre. Według kalwinizmu na skutek grzechu pierworodnego wola ludzka nie posiada zdolności do wybierania dobra. Człowiek nie może chcieć tego, co dobre; może chcieć jedynie tego, co złe. W efekcie człowiek nie jest w stanie wybrać Boga, nawet wtedy, gdy Bóg objawia się w osobie Jezusa Chrystusa, głoszącego Słowo, „które może zbawić wasze dusze” (Jak. 1:21; Dz. 11:14). Podobnie zresztą uważał Luter, który również negował istnienie wolnej woli odnośnie przyjęcia lub odrzucenia Ewangelii. Taka nauka obarcza Boga odpowiedzialnością za niewiarę ludzi i za ich potępienie. Jest to nauka oszczercza i bluźniercza.

Tymczasem nie móc zwyciężyć z grzechem a nie chcieć zwyciężyć z grzechem to dwie różne rzeczy. Apostoł Paweł naucza, że do czasu Chrystusa człowiek nie mógł wyzwolić się spod władzy grzechu, ale mógł chcieć przeciwstawiać się grzechowi, mógł chcieć wypełniać prawo Boże (Rz. 7:18-25). Poganie mogli chcieć i starać się oddawać Bogu chwałę na podstawie wiedzy o jego stworzeniu (Rz. 1:18-32), natomiast Żydzi mogli chcieć i starać się służyć Bogu na podstawie wiedzy z prawa Mojżeszowego (Rz. 7:18-25). Właśnie to czyni te dwie grupy winnymi. Wiersze 3:10-18 mówią o tym, że mogli chcieć, ale nie chcieli, a nie o tym, że nie mogli chcieć, jak sugerował Kalwin. Ale byli też tacy, którzy chcieli tego, co dobre. Nikt nie zaprzeczy, że na przykład Abel, Henoch, Noe, Abraham, Izaak, Jakub, a później Mojżesz, Jozue – już pod prawem Mojżeszowym – Dawid i inni prorocy mieli dobrą wolę. Mimo że byli nieodrodzeni, to jednak wybierali Boga, wierzyli Mu i starali się zgodnie z tym postępować. Co miał Abel, czego nie miał Kain? Dlaczego Abel podobał się Bogu, a Kain nie?

Zaprzeczywszy więc temu, że człowiek może chcieć tego, co dobre, podeptawszy naukę apostoła z Rz. 7:18-25, uznał Kalwin, że człowiek nie może wybrać i przyjąć Jezusa Chrystusa. Skoro wola ludzka może chcieć tylko tego, co złe, to człowiek nie może chcieć słuchać Ewangelii, nie może mu się ona spodobać, nie może w nią uwierzyć. Zdaniem Kalwina potrzebna jest tu taka ingerencja, w wyniku której Bóg przejmie całkowitą kontrolę nad wolą człowieka, tak że ten będzie nagle „chciał” przyjąć Chrystusa. Tak Kalwiniści rozumieją łaskę. Nasuwa się pytanie: skoro tak wygląda łaska, to dlaczego Bóg nie okaże jej wszystkim ludziom? Według kalwinistów dzieje się tak dlatego, że Bóg odwiecznie zadecydował, żeby część ludzi zatracić i dlatego wola Boża działa tak, by nie dać im możliwości nawrócenia się i bycia zbawionym. Nawet od nie-kalwinisty można usłyszeć, że jeśli ktoś nawraca się, to dlatego, że Duch Święty objawił mu, że jest grzesznikiem, a jeśli ktoś Ewangelię odrzuca, to dlatego, że Duch mu tego nie objawił (nie w oparciu o ocenę chcenia człowieka, ale na mocy nieuzasadnionego wyroku Boga). Gdyby to była prawda, wynikałoby z tego, że to nie ludzie są odpowiedzialni za swój brak nawrócenia i potępienie, ale Bóg, który nie pozwolił Duchowi działać w nich ku nawróceniu. Takie przekonanie jest właśnie spadkiem po Kalwinie. Ta diabelska nauka wnika do zborów, by niszczyć obraz Boga, w którym nie ma żadnej ciemności. Bóg bowiem udziela wystarczającego oświecenia całemu światu hurtem. W jaki sposób? Jeśli ktoś słyszy Słowo, to właśnie w ten sposób Duch objawia mu prawdę o grzechu, bo „Duch ożywia. (...) Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (Jan 6:63). Dalej: „Duch Święty (...) nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem” (Jan 14:26). A więc przekaz apostolski jest przekazem od Ducha Świętego. Duch naucza za pomocą słów. Duch przemawiał ustami Szczepana: „Lecz nie mogli sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia [Szczepan] przemawiał” (Dz. 6:10). „A o tym też mówimy nie słowami, których naucza ludzka mądrość, lecz których naucza Duch Święty” (1 Kor. 2:13). Słowa Ducha były głoszone ustnie, a następnie zostały zapisane w Piśmie Świętym. Człowiek cielesny nie może tych słów poznać – mówi dalej Paweł – bo rozsądza się je duchowo. To znaczy: jeśli ktoś chce być posłuszny ciału, tj. złym żądzom, to nastraja swój umysł cieleśnie i zamyka go na sprawy duchowe, dlatego nie może poznać słów Ducha Świętego, czyli głoszonej Ewangelii. Zamyka się na działanie Ducha Świętego. Inaczej mówiąc, jeśli ktoś woli i wybiera ciemność, to zamyka oczy na światło i ucieka od niego. To, że ludzie opowiadają się za ciemnością, a nie za światłem Ewangelii, zależy od ich własnej woli, a nie od rzekomego poskąpienia im Ducha oświecającego:

Jana 3:19-21, UBG
(19) A potępienie polega na tym, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie umiłowali ciemność bardziej niż światłość, bo ich uczynki były złe.
(20) Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie idzie do światłości, aby jego uczynki nie były zganione.
(21) Lecz kto czyni prawdę, przychodzi do światłości, aby jego uczynki były jawne, że w Bogu są dokonane.

Ten fragment mówi, że odkąd Duch w Jezusie zaczął oświecać świat prawdą, niektórzy ludzie nienawidzą tego objawienia Ducha i nie chcą do niego przyjść, bo wybierają ciemność, zło. Pan Jezus akcentuje tu ludzką odpowiedzialność za umożliwiony przez Boga wybór. Ci, którzy wybierają światło, przychodzą i zostają odrodzeni. Odrodzeni przez Ducha, który działa przez Słowo: „zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń” (Jak. 1:18). A więc wszyscy ludzie, a nie tylko niektórzy, otrzymują w Chrystusie objawienie od Ducha – przez Słowo, które jest mową Ducha. Każdy słuchacz Ewangelii ma możność przyjąć to duchowe oświecenie albo je odrzucić. Jeśli ktoś odrzuca Ewangelię, to jest tak nie dlatego, że Duch nie objawił mu prawdy o grzechu, bo to właśnie zapis ewangeliczny jest tym objawieniem, ale dlatego, że ów człowiek wybiera ciemność, grzech, i przez to ucieka od Ducha. Dziś każdy chyba poganin wie, że prawdziwe chrześcijaństwo wymaga porzucenia grzechu pod groźbą potępienia. Skąd to wie? Stąd, że światło Ewangelii po części do niego dotarło. A więc przekaz Ducha Świętego o grzechu jest mu znany. Jak można więc twierdzić, że Duch nie oświecił go w sprawie grzechu, że go nie przekonał? Przecież nie w tym rzecz, że Duch go nie przekonał, ale w tym, że ten nie dał się przekonać. Dlaczego więc nauczyciele uparcie kładą akcent na to, że to Duch nie przekonał, przemilczając, że to człowiek nie dał się przekonać? W ten sposób rzucają na Boga cień. Tak jak Duch umożliwia pierwsze nawrócenie, oświecając ludzi przez głoszone Słowo, tak też przez Słowo głosicieli możliwe jest wtórne nawrócenie, gdy ktoś zboczy od prawdy: „Bracia! Jeśli ktoś z was zboczy od prawdy, a ktoś go zawróci, niech wie, że kto odwróci grzesznika z jego błędnej drogi, zachowa jego duszę od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów” (Jak. 5:19-20). A więc w rozumieniu Jakuba nawrócenie zależy od starań nawracającego i od woli nawracanego. Gdyby Kalwin miał rację, że wola człowieka nie odgrywa roli w przyjęciu bądź odrzuceniu zbawienia, to czy Jakub napisałby te słowa? Jeśli rola woli człowieka jest żadna, a dobre decyzje człowieka są programowane przez Boga, to dlaczego Jakub zachęca ludzi zamiast prosić wyłącznie Boga?

Tak więc kalwińskie nauczanie zdejmuje odpowiedzialność z ludzi złej woli i przenosi ją na Boga. Odtąd to nie oni są winni wyboru zła, odrzucenia światłości (Jana 3:19-21), ale to Bóg jawi się jako winny. Nie ma to nic wspólnego z Ojcem Jezusa, Bogiem miłości i miłosierdzia, który „jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących” (1 Tym. 4:10).

 



środa, 28 września 2016

O moim bloogu

Przemyślenia związane z chrześcijańską wiarą w kontekście otaczającej nas rzeczywistości.

O mnie

Mam na imię Jakub. Bliżej mam do czterdziestki niż do trzydziestki.
Kiedy zapisuję swoje rozważania na tematy związane z chrześcijańską duchowością i dzielę się nimi, jestem dodatkowo zmotywowany, żeby równać do przedstawionych treści. Do stanu uczniowskiego samozadowolenia jest mi daleko.

jakub_73@poczta.fm

stat4u
refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl